sobota, 31 maja 2008

Kupieckie zwyczaje

Kilka dni temu robiłam zakupy w warzywiaku i uświadomiłam sobie, że mam mało pieniędzy. Nie ma problemu - powiedział sprzedawca - przywieziemy Ci zakupy do domu i wówczas zapłacisz.

Na obszarach turystycznych w krajach arabskich nie raz miałam wrażenie, że zostałam oszukana - czy tak było rzeczywiście, czy były to tylko moje wyobrażenia - nie wiem. Mieszkając w Maadi pewnego dnia wybrałam się na zakupy: wybierałam kolejne warzywa, a pan pakował każde w oddzielny worek i odkładał w różne miejsca. Czasami pomagali mu pomocnicy ... Sprawiało to wrażenie kompletnego chaosu - nie wiedziałam, co było już zważone i policzone, a co nie. Jak przyszło do płacenia pomyślałam, że pewnie zostanę oszukana. Skąd mam wiedzieć, co policzył dwukrotnie, ile co ważyło, etc. A tu niespodzianka ... Na koniec otrzymałam ręcznie wypisany rachunek zawierający każdy element zakupów oraz jego cenę. Oczywiście, że go nie przeczytam (jest po arabsku), ale pozostało wrażenie, że wszystko jest pod kontrolą :) Rachunek był zaskakująco niski. Od tej pory jest to mój ulubiony warzywniak.


Sklep rybny na Khan Al Khalili w Kairze

0 komentarze: