niedziela, 25 maja 2008

Z notatnika Chrisa: Al-Alamain czyli Dwa Światy

Na szlaku naszych egipskich wypraw przyszedł w końcu czas na zagłębienie się w uliczki starego Kairu. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Kairu i zapytałem o Stare Miasto, to powiedziano mi, że w Kairze nie ma Starego Miasta. Jest w tym nieco racji, ponieważ stara część Kairu to zarówno dzielnica muzułmańska, koptyjska, Miasto Umarłych, etc. Najbardziej znana jest jednak dzielnica islamska z dziesiątkami meczetów oraz słynną plątaniną ulic pełnych drobnych sklepików i straganów, czyli Khan Al Khalili.

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od bramy al-Futuh, przy której stoi tysiącletni meczet al-Hakim, jeden z najstarszych z zachowanych w Kairze. Dalej uliczka zwana al-Muizz li-Din Allah usiana jest wręcz meczetami: są większe i mniejsze, lepiej lub gorzej zachowane, ale ... są na każdym kroku. Część z nich można zwiedzić, a warto to zrobić choćby po to, aby na chwilę przenieść się z gwarnej ulicy w zacisze wyłożonej dywanami świątyni ...








Wróćmy jednak do świata ulicy – po jednej stronie „sklep żelazny”, po drugiej rybny, dalej sprzedają przyprawy, a tuż obok ... ubrania. Ulicą przemyka mały wóz ciągnięty przez osiołka, za nim już trąbi ciężarówka, która przeciska się całą szerokością ulicy, ktoś jedzie na motorze, a z każdą godziną tłum pieszych staje się coraz gęstszy...

W takiej to scenerii dotarliśmy do Khan al Khalili. Tutaj uliczki są bardzo wąskie, czasami na 1,5 metra, i zaczynają dominować sklepy z biżuterią – znak, że do tej okolicy docierają już turyści. Natychmiast rośnie zainteresowanie nami: „może perfumy, pamiątka z Egiptu, koszulka, ... cokolwiek". Jesteśmy jednak twardzi i odmawiamy.

Na koniec wchodzimy na najbardziej nastawioną na turystów uliczkę al-Sadiqijja – tutaj wszystko jest wyłącznie dla turystów, więc nasz mały turysta Wojtek skorzystał z okazji kupując sobie miniaturkę sarkofagu z mumią w środku, a kawałek dalej symbol Ankh tak, aby mieć komplet rekwizytów z przygód "Scooby Doo na tropie mumii". Wojtek jest tutaj szczególnie traktowany – na widok dzieci miękną egipskie serca i atmosfera natychmiast jest przyjacielska.

Wracając do zwiedzania - u wylotu al-Sadiqijja stoi duży meczet Sajjidna al-Hussein, w którym polecam wizytę, aby raz jeszcze przenieść się do świata spokoju. Meczet ten jest bardzo rozległy, a w jednej z jego części znajdują się relikwie wnuka Mahometa. Podobno niewierni nie mają do niego wstępu, ale jak się okazało nie jest to prawdą – mnie wpuszczono bez problemu. Problemem byli raczej ... handlarze pieczywa, którzy mieli swoje stoisko wewnątrz meczetu. Pewien bardziej religijny muzułmanin najpierw głośno wyzwał ich od najgorszych, a potem na znak protestu przeciw profanacji świątyni powywracał ich stoiska – skądś to znam.

Co jeszcze kryje Khan al-Khalili? Każda uliczka jest inna, część z nich jest dedykowana handlarzom jednego typu rzeczy, inne są mniej usystematyzowane i można na nich znaleźć wyroby lokalne, z Chin, Indii i wielu innych części świata. Na szczęście poza ulicą al-Sadiqijja i jej okolicami wszystko wraca do normalności, co oznacza, że nie ma turystów, jest nieco spokojniej, ale na szczęście klimat jest nadal gorący ...

* * *
Zobacz także:
Kair - miasto tysiąca minaretów
Kolorowy zawrót głowy, rzecz o wirujących derwiszach
Khan al Khalili

 

0 komentarze: