sobota, 7 czerwca 2008

Are you happy?

Wczoraj wybraliśmy się do Gizy zachłysnąć się pięcioma tysiącami lat historii. Przyjechaliśmy jednak tuż przed zamknięciem strefy zwiedzania piramid. Jedynym sposobem, aby dostać się w ich pobliże było zapłacenie za przejażdżkę wielbłądem. Wojtek był zachwycony, my trochę mniej ... Oczywiście nie mogliśmy skorzystać z głównego wejścia, ale w murze otaczającym obszar zwiedzania co jakiś czas są kolejne bramy, których pilnuje policja turystyczna. My zapłaciliśmy właścicielowi wielblądów, on płacił policji turystycznej i strażnikom wraz z przekraczaniem kolejnych zamniętych stref. Obowiązuje tu zasada, że przy turystach nikt nie może chłodzić głodny. Prowadzący wielbłądy chłopiec kilkukrotnie pytał w czasie wycieczki "Are you happy?" ("Czy jesteście szczęśliwi?"). Byliśmy! Na zakończenie powiedział "You are happy, I am happy!" ("Jesteście szczęśliwi, to ja jestem szczęśliwy!"), co w jego rozumieniu oznaczało "Jesteście szczęśliwi, to dajcie napiwek, abym i ja był szczęśliwy!"

Wieczór zakończyliśmy widowiskiem "Piramidy - światło i dźwięk", podczas którego mogliśmy usłyszeć i zobaczyć historię starożytnego Egiptu. Wojtkowi tak się spodobało, że tuż po zakończeniu spektaklu zapytał, czy przyjdziemy tu jutro.

0 komentarze: