niedziela, 20 lipca 2008

Z notatnika Chrisa: Hadż i ihram

Sobotni wieczór na lotnisku w Kairze. Samolot spóźniał się nieco, więc był czas na obserwację tego, co dzieje się na terenie portu lotniczego. Ludzie z kręgu kultury euro-atlantyckiej chodzili ubrani, jak to zwykle widać choćby na ulicach polskich miast. Podobnie ubrani byli ludzie z „czarnej” Afryki, choć fryzury afrykańskich kobiet zadziwiały swoją oryginalnością. Muzułmańskie kobiety jak zawsze miały chusty zakrywające włosy lub czasami całą twarz z wyjątkiem oczu. Było więc tak, jak zwykle do momentu, w którym przemknęło dwóch mężczyzn w strojach przypominających to, co zarzucał dawno temu na siebie Mahatma Gandhi – biały strój, a raczej tunikę i nic więcej z wyjątkiem prostych sandałów.

W pierwszej chwili pomyślałem, że to muszą być Hindusi należący do jakiegoś zgromadzenia religijnego. Było ich tylko dwóch, więc teoria ta wydawała się słuszna. Ciekawość nakazała mi przyjrzeć się im bliżej, więc poszedłem w tę samą stronę. Rzeczywiście ubrani byli w białe stroje przypominające ręczniki. Był to strój dwuczęściowy, pierwszy ręcznik przewiązany był w pasie, a drugi był rodzajem kaftana okrywającego górną część ciała. Nie były to zwykłe ręczniki, ponieważ kaftan miał wyraźne zatrzaski pozwalające na zapięcie go z przodu – czyli w tym wszystkim była jakaś prawidłowość! Wróciłem na swoje miejsce w poczekalni, zacząłem coś czytać, a kiedy podniosłem ponownie głowę zobaczyłem, że liczba mężczyzn w ręcznikach gwałtownie wzrosła. Spacerowali lub siedzieli oczekując na swój lot, i okazało się, że to nie hinduska sekta, ale muzułmanie. Przybywało ich z każdą chwilą, a części z nich towarzyszyły ich żony. Mężczyźni zostawiali na chwilę żony w poczekalni, zabierali kosmetyczki oraz ręczniki i udawali się do łazienki, a wracali już w białych strojach. Tego wieczora nie dowiedziałem się, o co dokładnie chodziło. Zapewne o wyjazd do Arabii Saudyjskiej i pielgrzymkę do Mekki, ale wyjaśniło się to później.

Mój kolega, muzułmanin, wytłumaczył mi wszystko kilka dni później. Ludzie na lotnisku wybierali się na „Hadż”. Jest to pielgrzymka, w czasie której muzułmanie zobowiązani są do przyodzienia się w prosty strój złożony tylko z białej szaty. Poza tym nic więcej: żadnej bielizny, podkoszulków, butów (no może tylko zwykłe klapki na nogi), żadnego nakrycia głowy, tylko prosta jednowarstwowa szata –ihram – która w dzisiejszych czasach składa się z dwóch specjalnych ręczników. Przed założeniem tego stroju muzułmanin musi się umyć i ogolić. Moment obmycia i przywdziania szaty wyznaczony jest na ostatnie chwile przed opuszczeniem swego kraju tak, aby wjazd na teren Arabii Saudyjskiej dokonał się w odpowiednich warunkach i zgodnie z tradycją. Zwykłe ubranie można ubrać dopiero po zakończeniu pielgrzymki, czyli najwcześniej po dwóch dniach. I tak oto wyjaśniła się sprawa tajemniczych ręczników …

0 komentarze: