czwartek, 21 sierpnia 2008

Z notatnika Chrisa: Robota idzie z gazem

W dawnym ustroju w Polsce budowało się niby dużo, choć często rzeczy niepotrzebne lub słabe jakościowo. Pamiętam z filmu „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” Stanisława Bareji wyścig ciężarówek ZIŁ po ulicach Warszawy skomentowany przez pewnego przechodnia słowami „Trzeba przyznać panie kolego, że robota idzie z gazem …”. W Egipcie od kilku lat robota też idzie z gazem, buduje się wiele dróg, mostów, domów – generalnie wszystkiego przybywa w bardzo szybkim tempie. Na drogach dojazdowych do miasta niemal ciągle widać ciężarówki z cementem, prętami zbrojeniowymi, klimatyzatorami i wszelkimi innymi częściami składowymi różnych budowli.

Kilka dni temu miałem okazję wybrać się na nowobudowane osiedle Palm Hills, które powstaje w ramach „6th of October City”, czyli czegoś w rodzaju Nowego Kairu budowanego wprost na pustyni. Są to przede wszystkim domy jedno- lub kilkurodzinne z ogródkami, palmami, a bywa, że i z basenem. Zadziwił mnie ogrom tego osiedla, ponieważ zajmuje ono obszar około 36 kilometrów kwadratowych!!! Oprócz przepięknych willi jest też pole golfowe, wspaniałe, szerokie ulice, wszędzie zieleń – raj na ziemi.


Osiedle Palm Hills - widok z satelity

Ile pomieści się tam domów? – Szacuję że około 7000, co mnożąc przez średnią 4 osoby na dom daje około 28 000 mieszkańców. Jedno takie osiedle budowane jest w ciągu kilku lat, powierzchnie mieszkalne każdego z domów zawsze przekraczają 100, a czasami dochodzą do 500 metrów kwadratowych i co istotne sprzedawane są bez problemu. Jest wielu chętnych Egipcjan, Europejczyków, Saudyjczyków i oraz osób innych narodowości, które chcą zamieszkać w takim miejscu.

Pozostaje jeszcze pytanie o cenę za metr kwadratowy średniej wielkości domu – podobno jest to około 1000 dolarów amerykańskich.

Takie osiedla mają jednak zasadniczą wadę – są to wyłącznie miejsca, w których można odpocząć po pracy i spędzić leniwy weekend. Brak tu sklepów, restauracji, szkół, brak nawet meczetów. Z tego powodu każda aktywność wymaga wyprawy samochodem: do szkoły, do sklepu, a jeśli ktoś zapomniał chleba na kolację to niestety najbliższy spożywczy jest kilka kilometrów dalej.

0 komentarze: