środa, 8 października 2008

Arabskie konwersacje

Miesiąc temu rozpoczęłam naukę arabskiego, a właściwie egipskiego, który istotnie różni się od klasycznego arabskiego. Nie jest łatwo, ale ponoć wszystkiego można się nauczyć! Ważne, że codziennie możemy ćwiczyć, np. w taksówce (tutaj możemy ćwiczyć także swoją cierpliwość i odporność psychiczną, ale o tym następnym razem), w sklepie, na ulicy, słowem wszędzie gdzie spotykamy rodowitych mieszkańców. Jedna z koleżanek z kursu postanowiła zmierzyć się z tym wyzwaniem w rozmowie z bawaabem (portierem), który jest tutaj powszechnie wykonywanym zawodem szczególnie w apartamentowcach, w których mieszkają obcokrajowcy.

Pewnego dnia koleżanka przyszła do klasy bardzo nieszczęśliwa, mówiąc że nic nie potrafi, jest do niczego i opowiedziała nam rozmowę, którą przeprowadziła o poranku:

Koleżanka: Masaalhir! (Dobry wieczór!)
Bawaab: Ale teraz jest poranek! Powinnaś powiedzieć: Sabahalhir (Dzień dobry!)
Koleżanka: Ana asif (Przepraszam, w formie męskiej)
Bawaab: Ale jesteś kobietą, powinnaś powiedzieć : Ana asfa (Przepraszam, w formie żeńskiej)

Nie ukrywam, że jej nieszczęśliwa mina wraz z opisem rozmowy wywołała u nas gromki śmiech. Ale naprawdę łatwo nie jest!

W czasie zakupów w warzywniaku sprzedawca powiedział po arabsku kwotę, jaką powinnam zapłacić. Myślę, że pierwszy raz w życiu poczułam, jak pracują moje zwoje mózgowe. Trwało dobrą chwilę zanim mój twardy dysk przełożył tę kwotę na angielski. Ale udało się!

0 komentarze: