poniedziałek, 20 października 2008

Ryczące rumaki

Przyjechali.
Na ryczących rumakach.
A teraz rumaki stoją w naszym ogrodzie.
I budzą respekt. Ogromem i siłą.
(Choć w towarzystwie prania :))
Wyjechali z Poznania i przejechali już 5 000 km, a najciekawsze dopiero przed nimi.
Zew przygody gna ich aż na Przylądek Dobrej Nadziei.
Byle przejechać Sudan! I przeżyć!
A dalej z ulgą można naprawdę cieszyć się afrykańską przygodą.
Do Polski wrócą dopiero na koniec stycznia, tak więc wszystko dopiero przed nimi.
Dalsze losy wyprawy możecie śledzić na stronie: http://motopodroze.blox.pl/html
Trzymamy kciuki!

1 komentarze:

joanna.ka pisze...

O, czyżbym miała znowu nie spać?
Aniu, dzięki za linka - zdążyłam podejrzeć że byli w Petrze!
A wyprawa...niesamowita!!!
Pozdrów ich serdecznie:)) Będę trzymać kciuki i coś dopiszę na blogu.
Mnie wydawało się, że 10.000km samochodem, pod namiotem, po Europie to jest wyczyn (mojego syna z przyjaciółmi). Ale też myślą o Afryce ;)

A propos Sudanu - niedawno, ale bardzo późną porą w Planet wyświetlano dokument o Darfurze...
Bardzo, bardzo wstrząsający.