niedziela, 16 listopada 2008

Z notatnika Chrisa: W odwiedzinach u Amenhotepa i Sesostrisa

Minęło już sporo czasu od chwili, gdy po raz ostatni przyszło nam zdobywać nowe piramidy. Giza, Sakkara, Dahszur czy też Medium – wszystko to już oglądaliśmy, a na mapie cały czas znajdowało się miejsce odkładane na lepszą okazję. Jest to niewielka miejscowość zwana Al Liszt. Aby trafić tam wydrukowaliśmy wcześniej widok tamtejszych okolic widzianych z satelity. Jest to jedyny sposób na to, aby mieć rzetelną mapę z widokiem dróg, domów i piramid. Kiedyś myślałem, że w Liszt jest tylko jedna piramida, ale na zdjęciu satelitarnym znalazła się po chwili druga (!), oddalona zaledwie o kilometr.


Piramida Amenhotepa I z satelity
Więcej zdjęć satelitarnych

Upragniony dzień wreszcie nadszedł. W piątkowy poranek ruszyliśmy drogą na południe, pokonaliśmy około 60 km i dotarliśmy w okolice Al Liszt. Droga w tej miejscowości była dość dziwna, ponieważ co kilkaset metrów stał uzbrojony strażnik. Po chwili wszystko się wyjaśniło – odbywał się tutaj bieg długodystansowy z udziałem biegaczy z wielu krajów świata i lokalni ludzie dostali broń, aby ubezpieczać to wydarzenie sportowe. Pytani w wiosce ludzie mówili, że piramida jest (w końcu widzieliśmy ją już z daleka), ale oczywiście co niektórzy chcieli być naszymi przewodnikami bo ponoć inaczej nie można dotrzeć do piramidy. Stwierdziliśmy, że za długo mieszkamy już w Egipcie, aby nabrać się na takie sztuczki i odjechaliśmy w stronę piramid, pozostawiając za sobą naszych niedoszłych przewodników.

Po przejechaniu typowej dla Egiptu wiejskiej drogi (niezwykle wyboistej i oczywiście gruntowej) dotarliśmy do piramidy i przyległego do niej współczesnego cmentarza. Trochę dziwny to widok, ale z drugiej strony połączenie współczesnej nekropolii ze starożytną ma pewien sens.


Piramida Amenhotepa I w Al Liszt

Bez zbędnej zwłoki wdrapaliśmy się na szczyt piramidy, chwilami było stromo, ale wspólnie z Wojtkiem dawaliśmy z siebie wszystko i się udało :) Z góry roztaczał się ładny widok na dolinę Nilu z jednej strony i pustynię z drugiej. Byliśmy, więc na szczycie piramidy Amenhotepa I, faraona XII dynastii, a nieco dalej widać było piramidę Sesostrisa I. Obie piramidy są dziś raczej piaszczystymi wzgórzami i tylko w niewielkich fragmentach zachowały się ich ściany, ale mimo wyglądają ciekawie. Po zejściu z piramidy i spacerze wzdłuż starożytnych, przyległych do niej, grobowców zauważyliśmy w końcu lokalnego strażnika. Nie mówił ani słowa po angielsku, ale przynajmniej pokazał swoją służbową legitymację. Dalsze zwiedzanie w jego towarzystwie było już niestety niezbyt udane. Nie pozwolił na sfotografowanie dawnego wejścia do piramidy i generalnie coś mówił o tym, że „nie można”. Potem okazało się, że piramidy w Al Liszt są terenem oficjalnie nie udostępnionym dla turystów i nie powinno nas tam być. No, ale na szczęście byliśmy i nie zamierzaliśmy kończyć na jednej piramidzie.


Widok z piramidy na przykryte piaskiem grobowce

Ciąg dalszy tutaj

* * *
Zobacz także:
Wszystkie posty związane z piramidami

0 komentarze: