wtorek, 25 listopada 2008

Z wizytą w szpitalu

W Maadi, gdzie mieszkamy na każdym rogu jest prywatna klinika lub gabinety, gdzie przyjmują lekarze najróżniejszych specjalności. Tylko którego wybrać? Skąd wiedzieć, czy lekarz jest godny zaufania? Dlatego każde spotkanie z nowym lekarzem (internistą, pediatrą) zaczynamy w szpitalu, gdzie pracują lekarze polecani przez firmowego lekarza. Podczas pierwszej wizyty dostajemy wizytówkę i kolejny raz udajemy się już bezpośrednio do właściwego gabinetu.

Wchodząc do szpitala w czasie modlitwy można się trochę zdziwić. Cały hol wyłożony jest zielonymi dywanami, na których mężczyźni oddają się modlitwie. Jest wówczas problem, aby przecisnąć się do poczekalni. Ale jeżeli już nam się udało, wówczas trzeba wziąć numerek. Nie ma znaczenia, że wizyta była umówiona na konkretną godzinę i tak trzeba swoje odczekać ...

Wzięłam więc numerek i zapytałam w jakim języku będą go wywoływać.
- „Don’t worry!” (Proszę się nie martwić) – usłyszałam odpowiedź.
Więc przez pierwsze pół godziny się nie martwiłam, po czym dowiedziałam się że jeszcze dwie osoby są przede mną. Powoli traciłam cierpliwość, ale dla ukojenia nerwów w poczekalni jest telewizor, z którego sączy się dźwięk modlitwy, któremu towarzyszy widok płynącej wody. Pełny relaks! Szkoda tylko, że pomimo, że lato się już dawno skończyło klimatyzacja pracuje na najwyższych obrotach i jest zimno, jak w lodówce.


Poczekalnia i kojąca modlitwa z telewizora

Cały czas nasłuchiwałam, ale numery wywoływane były po arabsku i to po kilka naraz. Po kolejnym pół godziny okazało się, że ... przegapiłam swój numerek. No cóż ... widocznie mój arabski nie jest jeszcze wystarczająco dobry ... Ale ostatecznie udało się i z półtoragodzinnym opóźnieniem w stosunku do umówionej wizyty byłam już w gabinecie, tyle że przemarznięta do szpiku kości ...

2 komentarze:

joanna pisze...

Mam nadzieję, że nie przeziębiłaś się
Aniu :))
Pozdrawiam i życzę cierpliwości :))

Kroniki egipskie pisze...

Dziękuję. Wszystko dobrze.
Właśnie wróciliśmy z wyprawy na pustynię, więc mieliśmy okazję trochę wygrzać stare kości :)