sobota, 31 maja 2008

Kupieckie zwyczaje

Kilka dni temu robiłam zakupy w warzywiaku i uświadomiłam sobie, że mam mało pieniędzy. Nie ma problemu - powiedział sprzedawca - przywieziemy Ci zakupy do domu i wówczas zapłacisz.

Na obszarach turystycznych w krajach arabskich nie raz miałam wrażenie, że zostałam oszukana - czy tak było rzeczywiście, czy były to tylko moje wyobrażenia - nie wiem. Mieszkając w Maadi pewnego dnia wybrałam się na zakupy: wybierałam kolejne warzywa, a pan pakował każde w oddzielny worek i odkładał w różne miejsca. Czasami pomagali mu pomocnicy ... Sprawiało to wrażenie kompletnego chaosu - nie wiedziałam, co było już zważone i policzone, a co nie. Jak przyszło do płacenia pomyślałam, że pewnie zostanę oszukana. Skąd mam wiedzieć, co policzył dwukrotnie, ile co ważyło, etc. A tu niespodzianka ... Na koniec otrzymałam ręcznie wypisany rachunek zawierający każdy element zakupów oraz jego cenę. Oczywiście, że go nie przeczytam (jest po arabsku), ale pozostało wrażenie, że wszystko jest pod kontrolą :) Rachunek był zaskakująco niski. Od tej pory jest to mój ulubiony warzywniak.


Sklep rybny na Khan Al Khalili w Kairze

piątek, 30 maja 2008

Rozwiązanie zagadki

Jak widać na szyldzie, w sklepie znajdują się ... budki telefoniczne. Ciekawe, czy można z nich zadzwonić do Polski?

czwartek, 29 maja 2008

Modny strój na upalne lato

W Egipcie wiele kobiet ubiera się w tradycyjne czarne stroje zakrywające całe ciało. Część z nich ma także zasłoniętą twarz tak, że widać tylko oczy. Dlatego kiedy po raz pierwszy dotarłam do centrum handlowego zdziwiło mnie, że na wystawach sklepów z odzieżą na manekinach prezentowane są koszulki na ramiączkach oraz bluzki z dużymi dekoltami. Zdziwiło mnie to tym bardziej, że spotykane przeze mnie kobiety "przyjezdne" zdawały się przestrzegać tutejszych zwyczajów i w takich strojach nie chodzić po ulicy. Jak się dobrze przyjrzałam tutejszym młodym kobietom okazało się, że to one noszą takie bluzki, tyle tylko że zawsze pod spodem mają golf z długim rękawem niezależnie od tego jak bardzo jest tutaj gorąco.


Tak ubierają się nowoczesne młode kobiety

środa, 28 maja 2008

Chrum, chrum ...

Religia islamska, tak samo jak religia żydowska, zabrania spożywania wieprzowiny traktując świnie, jako zwierzęta nieczyste. Dlatego przed przyjazdem tutaj, jeszcze w Warszawie, pożegnaliśmy się z ostatnim schabowym i szynką. W Egipcie oprócz muzułmanów mieszkają także Koptowie, którzy jako i my są chrześcijanami, więc schabowe nie są dla nich tematem tabu. Taka wiedza stanowiła dopiero pierwszy krok na tropie wieprzowiny. Kolejnym krokiem było zasięgnięcie porady u źródła. Znajomy Egipcjanin wyznania koptyjskiego miał nam wskazać właściwą lokalizację sklepu, ale zapomniał ... Na szczęście inny znajomy, tym razem Irlandczyk, natychmiast i w kilku zdaniach objaśnił, jak trafić do skarbu :) Trop był następujący: odszukać ulicę 9. w Maadi, odnaleźć chińską restaurację, skręcić w prawo i już! Gdy dotarliśmy na miejsce nasza radość była taaaaak ogromna, jak odległość od ryjka do końca ogona!


Aby nie było problemów z komunikacją napisy są także w języku polskim :)

wtorek, 27 maja 2008

Tort dla niezdecydowanych

Wczoraj Chris miał urodziny. Chłopaki lubią torty czekoladowe, a ja wolę owocowe... Kupiłam więc tort dla niezdecydowanych :) A może to po prostu tort w czapce ...

poniedziałek, 26 maja 2008

Zagadka

Przechodząc uliczkami starej dzielnicy muzułmańskiej natknęliśmy się na ciekawy sklep (patrz zdjęcie). W środku znajdowało się kilka drewnianych boksów z drzwiami, lada oraz siedziało dwóch mężczyzn. Co to za sklep? Czekamy na Wasze propozycje oraz pomysły, nawet te najbardziej szalone ...

niedziela, 25 maja 2008

Z notatnika Chrisa: Al-Alamain czyli Dwa Światy

Na szlaku naszych egipskich wypraw przyszedł w końcu czas na zagłębienie się w uliczki starego Kairu. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Kairu i zapytałem o Stare Miasto, to powiedziano mi, że w Kairze nie ma Starego Miasta. Jest w tym nieco racji, ponieważ stara część Kairu to zarówno dzielnica muzułmańska, koptyjska, Miasto Umarłych, etc. Najbardziej znana jest jednak dzielnica islamska z dziesiątkami meczetów oraz słynną plątaniną ulic pełnych drobnych sklepików i straganów, czyli Khan Al Khalili.

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od bramy al-Futuh, przy której stoi tysiącletni meczet al-Hakim, jeden z najstarszych z zachowanych w Kairze. Dalej uliczka zwana al-Muizz li-Din Allah usiana jest wręcz meczetami: są większe i mniejsze, lepiej lub gorzej zachowane, ale ... są na każdym kroku. Część z nich można zwiedzić, a warto to zrobić choćby po to, aby na chwilę przenieść się z gwarnej ulicy w zacisze wyłożonej dywanami świątyni ...








Wróćmy jednak do świata ulicy – po jednej stronie „sklep żelazny”, po drugiej rybny, dalej sprzedają przyprawy, a tuż obok ... ubrania. Ulicą przemyka mały wóz ciągnięty przez osiołka, za nim już trąbi ciężarówka, która przeciska się całą szerokością ulicy, ktoś jedzie na motorze, a z każdą godziną tłum pieszych staje się coraz gęstszy...

W takiej to scenerii dotarliśmy do Khan al Khalili. Tutaj uliczki są bardzo wąskie, czasami na 1,5 metra, i zaczynają dominować sklepy z biżuterią – znak, że do tej okolicy docierają już turyści. Natychmiast rośnie zainteresowanie nami: „może perfumy, pamiątka z Egiptu, koszulka, ... cokolwiek". Jesteśmy jednak twardzi i odmawiamy.

Na koniec wchodzimy na najbardziej nastawioną na turystów uliczkę al-Sadiqijja – tutaj wszystko jest wyłącznie dla turystów, więc nasz mały turysta Wojtek skorzystał z okazji kupując sobie miniaturkę sarkofagu z mumią w środku, a kawałek dalej symbol Ankh tak, aby mieć komplet rekwizytów z przygód "Scooby Doo na tropie mumii". Wojtek jest tutaj szczególnie traktowany – na widok dzieci miękną egipskie serca i atmosfera natychmiast jest przyjacielska.

Wracając do zwiedzania - u wylotu al-Sadiqijja stoi duży meczet Sajjidna al-Hussein, w którym polecam wizytę, aby raz jeszcze przenieść się do świata spokoju. Meczet ten jest bardzo rozległy, a w jednej z jego części znajdują się relikwie wnuka Mahometa. Podobno niewierni nie mają do niego wstępu, ale jak się okazało nie jest to prawdą – mnie wpuszczono bez problemu. Problemem byli raczej ... handlarze pieczywa, którzy mieli swoje stoisko wewnątrz meczetu. Pewien bardziej religijny muzułmanin najpierw głośno wyzwał ich od najgorszych, a potem na znak protestu przeciw profanacji świątyni powywracał ich stoiska – skądś to znam.

Co jeszcze kryje Khan al-Khalili? Każda uliczka jest inna, część z nich jest dedykowana handlarzom jednego typu rzeczy, inne są mniej usystematyzowane i można na nich znaleźć wyroby lokalne, z Chin, Indii i wielu innych części świata. Na szczęście poza ulicą al-Sadiqijja i jej okolicami wszystko wraca do normalności, co oznacza, że nie ma turystów, jest nieco spokojniej, ale na szczęście klimat jest nadal gorący ...

* * *
Zobacz także:
Kair - miasto tysiąca minaretów
Kolorowy zawrót głowy, rzecz o wirujących derwiszach
Khan al Khalili

 

sobota, 24 maja 2008

Co kryje mrok?

Nocą na wąskich i nie zawsze oświetlonych uliczkach Maadi tylko połowa poruszających się samochodów ma włączone światła. Pozostałe nagle wyłaniają się z ciemności. Gdy słychać, że coś jedzie i usłyszysz trąbienie, to znak, że zbliża się taksówka i zachęca Cię do przejazdu. Dopiero, gdy Cię zobaczy mruga światłami. Taksówki wyglądają jak choinki - każda ma indywidualnie dobrane migające czerwone, zielone i niebieskie światełka, co jednak nie zwiększa znacząco ich widoczności na drodze...

Jazda w nocy bez włączonych świateł jest tutaj standardem. Nawet na głównych czteropasmowych arteriach połowa kierowców uważa, że jest wystarczająco widoczna dzięki ulicznym latarniom. Z takiego samego założenia wychodzą osoby powożące dorożkami, które do późnych godzin nocnych przemykają ulicami Kairu.


Tak właśnie, w najlepszym wypadku, oświetlone są nocą egipskie taksówki

piątek, 23 maja 2008

Jaki dziś dzień tygodnia?

Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Przez ponad 30 lat wmawiano nam, że dniami wolnymi od pracy są sobota i niedziela.
A tymczasem ... tutaj wolne przypada na piątek i sobotę, więc w niedzielę jest poniedziałek, we wtorek jest środa, itd. Najtrudniejsze jest posługiwanie się kalendarzem - kolejny tydzień rozpoczyna niedziela, więc w okolicach wtorku gubimy rachubę, jaki jest dzień tygodnia ...

Uwaga na głowę!

Przy tylnym wyjściu z naszego domu rośnie mango. Gdy idę wyrzucić śmieci zastanawiam się, czy wrócę z guzem ...

środa, 21 maja 2008

Egipski model

W Egipcie, zwłaszcza w strefach turystycznych, pozowanie do zdjęć jest czymś naturalnym. Najczęściej pozują dzieci. Ostatnio sprzedawca w warzywniaku widząc aparat na mojej szyi poprosił,
aby zrobić mu zdjęcie. Oczywiście nie ma nic za darmo ...
Z wyjątkiem mojego nowego egipskiego modela. Kiedy przechodziłam zajęty był sobą, ale wystarczyło, że wyciągnęłam aparat ... Czyż nie dobrze pozuje?

wtorek, 20 maja 2008

Grunt to (tele)komunikacja

Od 3 tygodni czekamy na założenie internetu. Wciąż są jakieś problemy, ale "inżynierowie nad tym pracują". Na szczęście na co dzień korzystamy z bezprzewodowego internetu sąsiadów. Czasami
w domu są problemy z sygnałem, ale w ogrodzie działa niezawodnie :)

W dniu naszego przyjazdu założyli nam telewizję. Mieliśmy wszystko, co potrzeba: programy Telewizji Polskiej, TVN-u, HBO, etc.
A wszystko to w cenie 20 zł miesięcznie. Muszę pisać w czasie przeszłym, ponieważ co kilka dni weryfikowane są dane z dekodera, oczywiście przez internet po kablu, którego nie mamy :(

Dzisiaj mieli przyjść panowie wyczyścić klimatyzację. I przyszli ... Wpuściłam ich do domu, a oni: "gdzie klimatyzator?" Jak to gdzie?
W każdym pokoju. Są tak wielkie, że nie sposób je przeoczyć. A oni kręcą głową. Zapytałam po co przyszli. Odpowiedzieli mi ... tyle, że po arabsku. Potrzebna była pomoc właściela domu. Okazało się, że ekipa przyszła do właściciela domu, który mieszka na piętrze, a do czyszczenia klimatyzacji przyjdzie następna. Kiedy ich wypuszczałam zadzwonił telefon. Niestety nie zdążyłam odebrać. Wchodzę do pokoju, a Wojtek relacjonuje: "Odebrałem telefon. Pan powiedział "Halo", ja też i na tym skończyła się rozmowa..."

A może szklankę wody?

W Kairze jest upalnie, więc trzeba dużo pić! A że pan miły ...


Uliczny sprzedawca wody. Całą tę maszynerię ze szklankami nosi na plecach. Aby wszyscy wiedzieli, że się zbliża strasznie głośno dzwoni...

poniedziałek, 19 maja 2008

Kartka z przedszkola

Wojtek w przedszkolu był jeden dzień i od kilku dni jest chory. Wczoraj spotkała go niespodzianka: otrzymał kartkę z przedszkola. Teraz na pewno szybko wyzdrowieje :)

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej (?)

Wojtek (lat 4), spontanicznie:
Nie wiem, gdzie jest lepiej: w Warszawie, czy w Egipcie. W Egipcie mamy ogród, a w Warszawie mogę pójść do Smyka*.
... jak niewiele dzieciom potrzeba do szczęścia :)

* dla niewtajemniczonych w Smyku jest Wojtka ulubiony plac zabaw.

niedziela, 18 maja 2008

Z notatnika Chrisa: Poszukiwacze piramid

Egipt słynie z piramid, ale ich odnalezienie nie zawsze jest proste. Jechaliśmy do Al Fajum. Po autostradzie przechadzały się krowy, jechały furmanki i gnały samochody. Miasto typowe, a za nim jeszcze kilka kilometrów i miała stać piramida. Tutejsze drogi nie są oznakowane poza drogowskazami na Kair i kilka największych miast. Każda mniejsza miejscowość i wieś odkrywana jest dzięki niekończącym się pytaniom o drogę. Tak też robiliśmy. Pierwszy mężczyzna powiedział "Do Hawara musicie jechać prosto", następny powiedział, że trzeba skręcić w lewo i przejechać raz jeszcze przez Al Fajum, potem jeszcze kilka razy w lewo i w prawo. W końcu mijana kobieta powiedziała, aby zawrócić, a potem skręcić w prawo - tak też zrobilimy i dotarliśmy do wsi Hawara. To już połowa sukcesu, bo piramida miała być gdzieś tutaj. Droga do wsi była słaba, ale asfaltowa, niestety w samej wsi asfaltu zabrakło. Tutaj nawierzchnię tworzy ziemia wymieszana z torebkami foliowymi i odpadkami - dość trwała masa, ale nierówna. Na spostrzeżenie, że skończył się asfalt, mój kierowca powiedział, że to nic dziwnego, bo to jest wieś. Przetoczyliśmy się jednak i kawałek za wsią zapytaliśmy raz jeszcze o piramidę - tutaj wiedza pytanych osób rozbawiła nawet mojego kierowcę. Z zatrzymanych dwóch motocyklistów jeden mówił: "na skrzyżowaniu trzeba jechać w prawo", a drugi: "w lewo" - obaj mówili to jednocześnie. Opatrzność nad nami czuwała - po wybraniu drogi w lewo i przejechaniu kilometra naszym oczom ukazała się piramida. Cieszyliśmy się jak dzieci - to tak jakby odszukać igłę w stogu siana.

Piramida w Hawara jest zbudowana z błotnych cegieł - to tak jakby wybrać muł z rzeki i wysuszyć go w słońcu na egipskiej pustyni. Wydaje się, że taka cegła jest nic nie warta, a jednak po 4 tysiącach lat piramida stoi.

Moją ambicją było także odszukanie piramidy w Al Lahun. Mógłbym tu zrobić "Copy-Paste" z powyższego opisu, z tą różnicą, że w pewnym momencie, kiedy spotykani ludzie kompletnie nie wiedzieli gdzie jest ta piramida, bo oni znają tylko piramidę w Hawara i w Meidum, poddałem się i poprosiłem kierowcę, aby zostawić ją w spokoju i pojechać do Meidum. Tutaj poszło już gładko. Piramida widoczna była z daleka. W bardzo dobrym stanie jest głównie jej rdzeń, a zewnętrzne ściany i okładzina obsypały się z upływem czasu. Wszedłem tu do środka - pod piramidę schodzi się tunelem o długości 75m, na końcu którego znajduje się komora grobowa. Obok piramidy jest też inny grobowiec - tzw. mastaba, z komorą grobową, do której prowadzi tunel wysokości najwyżej 80cm (!)


Piramida w Meidum

sobota, 17 maja 2008

The Tree Shop

Z notatnika Chrisa: Underground people

Wybraliśmy się na południe, 100km od Kairu, aby zobaczyć dwie piramidy. Jechaliśmy autostradą, która prowadzi do Al Fajum i gdzieś po 20km zobaczyłem za oknem ciekawie wyglądające osiedle domków parterowych. Wszystkie ładnie zdobione, architektura klasyczno-egipska, tyle tylko, że na środku zupełnego odludzia, bez drzew - zupełna pustynia wokół. Zapytałem kierowcę co to za osiedle a on odpowiada: "Here underground people".



Już zaczęła kiełkować w mojej głowie myśl o podziemnych miastach, kiedy okazało się, że to ... cmentarz - taki zwyczajny, egipski. Czar prysł.

czwartek, 15 maja 2008

Taxi 2

Nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak szybko będę miała kolejną przygodę z taksówką. Z domu do sklepu mamy około 10 min. piechotą (idąc z Wojtkiem). Z zakupami najprościej jest wrócić taksówką. Wsiedliśmy do pierwszej z brzegu i ... okazało się, że kierowca nie mówi po angielsku. Ale to nie problem - na kartce napisałam nasz adres i ... dalej brak zrozumienia. Co robić? Kierowca pyta: w prawo, czy w lewo? Początek znałam (tu ulice są jednokierunkowe, więc nie można do nas przyjechać najprostszą drogą), więc damy radę. Niestety nie miałam pojęcia co dalej. Kierowca też nie. Objechaliśmy pół Maadi - dzielnicy, w której mieszkamy. Przez pierwsze pięć minut było nawet zabawnie, ale kiedy wyjechaliśmy z zielonej okolicy i zaczęła się typowa egipska zabudowa serce zaczęło bić mi mocniej. Chris próbował nam pomóc telefonicznie podając arabską nazwę dużego placu w naszej okolicy. Niestety taksówkarz, ani kolejno przez niego pytane osoby zupełnie nie wiedziały, jak tam dojechać. Robiło się nerwowo. Szczęśliwie z obu stron Maadi są stare tory tramwajowe, które są idealnym znakiem rozpozawczym. To nic, że wyjechaliśmy z drugiej strony, niż robiliśmy zakupy, ale najważniejsze że dojechaliśmy przed zmierzchem. Kiedy wysiadając zapytałam "How much?" kierowca pokręcił głową. Naiwnie pomyślałam, że darmowy przejazd to rekompensata za mocne wrażenia i jego brak znajomości terenu. Zabrałam zakupy, wysiadłam i ... usłyszałam "money!". Ponownie zapytałam "How much?", ale kierowca nie mówił po angielsku. Dobrze, że miałam kartkę i długopis. A podróż kosztowała nas ...
10 funtów egipskich, około 4 złotych. To 1/6 ceny biletu do kina na dobry thriller :)

środa, 14 maja 2008

Nocne zakupy

Aby dać mieszkańcom Egiptu wytchnienie słońce zachodzi tutaj o 8 wieczorem. Jest to dobry czas na zakupy - wszystkie sklepy są otwarte po zachodzie słońca. W poszukiwaniu dóbr podstawowych dotarłam do sklepu, w którym, ani na półkach ani na produktach nie było cen, ale ... znalazłam półkę z egipskimi winami i lodówkę z piwem (alkoholowym!). Kupiłam jeszcze pieczywo Wasa, masło orzechowe i czekoladki. Wysokość rachunku trochę mnie zaskoczyła, ale dostałam wydruk.
Konia z rzędem temu, kto przeczyta ile kosztowały poszczególne produkty. Dobrze, że kupiłam cztery piwa - przynajmniej tę cenę łatwo było rozszyfrować.

PS. Jeżeli chcielibyście zrobić zakupy przez telefon z dostawą do domu - numer telefonu jest na rachunku :)

Taxi 1

Czarno-białe taksówki, to oddzielna historia. Są na każdym kroku, jadą za Tobą, mrugają światłami i trąbią, aby z nich skorzystać. Jak już się zdecydujesz, to trzymaj się mocno! W taksówkach (najczęściej rozklekotanych starych fiatach lub polonezach) na tylnych siedzeniach nie ma pasów bezpieczeństwa. Na umieszczonych na dachach bagażnikach przewozi się wszystko niezależnie od wagi i wielkości bagażu. Przeżyliśmy chwile grozy, gdy zakupiony przez nas oleander w ciężkiej ceramicznej donicy wylądował właśnie na... dachu taksówki

poniedziałek, 12 maja 2008

Alicja po drugiej stronie lustra

I stało się! Jesteśmy w Egipcie.
Mieszkamy w Maadi - tak zielonej dzielnicy, że mógłby to być dowolny kraj śródziemnomorski, gdyby nie ... tutejsi mieszkańcy :)
W dniu naszego przyjazdu wchodzimy do ogrodu, a tam siedzi kilku mężczyzn - jeden pracuje, a inni pomagają mu ... duchowo.

Następnego dnia zostaliśmy z Wojtkiem sami w domu - nagle dzwonek do bramy:
- Proszę otworzyć drzwi, bo jestem tu umówiony do pracy.
- ???
Cóż miałam zrobić - otworzyłam. Okazało się, że to stolarz przyszedł zrobić pergolę nad bramą do ogrodu.

O szóstej wieczorem mieli nam założyć telewizję. Przyszli o ósmej.
A o wpół do jedenastej wieczorem z błogiego lenistwa wyrwał nas dzwonek do bramy - właśnie przywieźli nowe palmy do ogrodu ...
Tak więc oczekuj nieoczekiwanego!


To gdzie ja jestem?

czwartek, 8 maja 2008

Galeria zdjęć

Zapraszam do obejrzenia tematycznych fotogalerii mojego autorstwa

Zapraszam także na Instagram: @aniakrukowska (http://www.instagram.com/aniakrukowska)







Przydatne linki

czwartek, 1 maja 2008

Religia i zwyczaje

Mieszkanie w kraju, w którym około 90 proc. społeczeństwa stanowią muzułmanie jest interesującym doświadczeniem. Nie chcemy prowadzić szczegółowych wykładów o islamie, lecz podzielić się spotrzeżeniami i zagadnieniami, które nas zaintrygowały, by w ten sposób przybliżyć tę religię i kulturę. Dodajemy także kilka słów o Koptach oraz o zaobserwowanych ciekawostkach, niekoniecznie związanych z religią, abyście mogli poczuć lokalny koloryt ...

Islam:
Kair - miasto tysiąca minaretów
Koran - święta księga islamu
Mekka cz.1 cz.2
Hadż cz.1 cz.2 cz.3 cz.4
Imię Boga
Modlitwa cz.1 cz.2
Islamskie nakrycia głowy
Kalendarz Hijri
Eid el Adha
Tradycja mulidów w Egipcie
Mulid el-Nabi - urodziny proroka
Życie po śmierci
Sufizm i tańczący derwisze

Ramadan:
Ramadan - podstawowe informacje cz.1 cz.2
Ramadan w Kairze - galeria zdjęć
W oczekiwaniu na iftar
Ramadanowe wyjątki
Fanoos - Ramadanowe lampy cz.1 cz.2 cz.3
Ramadanowe reklamy
Wszystkie posty związane z Ramadanem

Koptowie:
Koptowie - potomkowie faraonów
Koptyjski krzyż cz.1 cz.2
Koptyjskie miejsca w Egipcie cz.1 cz.2 cz.3
Boże Narodzenie i koptyjskie posty
Palmowa Niedziela i zwyczaje wielkanocne

Mieszkańcy Egiptu:
Arab, czy Egipcjanin
Beduini - ludzie pustyni cz.1 cz.2

Pismo:
Hieroglify cz.1 cz.2
Arabska kaligrafia
Arabskie cyfry

Zwyczaje:
Dni tygodnia
Kair - miasto, które nigdy nie usypia
Shams el Nessim - Pierwszy Dzień Wiosny
Czas na piknik!
Różnice kulturowe
Galabija
Niqab
Egipskie stroje cz.1 cz.2 cz.3 cz.4
InshaAllah
Tysiące przyjaciół
Czas na herbatę
Ślubne zwyczaje cz.1 cz.2 cz.3

Rozrywka
Wirujący derwisze
Taniec brzucha
Taniec z kijami
Egipska muzyka cz.1 cz.2 cz.3
Holywood Bliskiego Wschodu
Opera Aida
Characters of Egypt Festival

Egipska kuchnia
Uliczne jedzenie i problemy życia codziennego
Lunch time
Chleb z kieszonką
Słodycze
Mango

Rozmaitości:
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Klątwa faraona
Staroegipski kalendarz
Mashrabija
Sabil-kuttab
Khamseen
Zakupy cz.1 cz.2 cz.3
Nie ma, nie ma wody?
Friday market
Egipskie perfumy
Papierosy i shisha
Podatki w restauracjach
Alkohol
Egipski Outsourcing
Rzecz o prasowaniu
Dostawcze ... rowery
Zima w Egipcie cz.1 cz.2
Smog nad Kairem
Wojna futbolowa cz.1 cz.2
Reklama
Gazeta codzienna
Osły
Kurz

Fotografowanie w Egipcie
Porady cz.1 cz.2 cz.3 cz.4

Na drodze:
Muzea motoryzacji
Taxi cz.1 cz.2
Klakson
Historie przydrożne
Chodniki i krawężniki cz.1 cz.2

Warto przeczytać

Literatura jest jak bezkresne morze, dlatego zamieszczać będę jedynie książki, które uważam za godne polecenia.


Dla miłośników Egiptu:
Nadżib Mahfuz, trylogia "Opowieści starego Kairu"
Nadżib Mahfuz "Hamida z zaułka Midakk"
Nadżib Mahfuz "Ród Aszura"
Alaa Al Aswany: „Kair, historia pewnej kamienicy” („Yacoubian Building”), "Chicago”, „Friendly Fire”
Salwa Bakr "Złoty rydwan"
Barbara Wood "Ulica Rajskich Dziewic"
Khaled Al Khamisi "Taxi"
Hugh Miles "Playing cards in Cairo"
Leila Aboulela "Arabska pieśń"
Baśnie 1000 i jednej nocy

Albumy o Egipcie:
Zahi Hawass "The Great Book of Ancient Egypt" - kompendium wiedzy o starożytnym Egipcie
David Roberts "Egypt Yesterday and Today" - litografie z lat 1846-48 przedstawiające ówczesny Egipt

Hieroglify i starożytny Egipt:
Zahi Hawass "Klątwa faraona, czyli moje przygody z mumiami"
Janice Kamrin "Ancient Egyptian Hieroglyphs, a practical guide"

Rozmaitości:
Joris Luyendijk "Szokujące fakty z życia reportera"
Caroline Williams "Islamic Monuments in Cairo. The Practical Guide"
dr Lennart Moller "Exodus. Śladami wydarzeń biblijnych"
Iza Smolińska „Symbolika krzyża w arabskojęzycznej literaturze i obrzędowości Koptów"
Kazimierz Nowak "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd"
Lista lektur wg Bikya Masr