piątek, 30 stycznia 2009

Z notatnika Chrisa: Algierskie historie

Zimowy Algier jest miejscem, w którym przede wszystkim wieje silny wiatr. Wieje ciągle, mocno a czasami do tego pada deszcz lub grad. Wymienione powody są zupełnie wystarczające do tego, aby wychodząc z biura szukać miejsc najbliższych, do których jest nie dalej niż jakieś 200 metrów.

Na szczęcie droga do kafeterii mieściła się w tej granicy. Zamówiliśmy herbatę, typową, słodką i niemal gęstą. Delektując się smakiem rozglądaliśmy się po otoczeniu. Towarzyszący mi koledzy (Algierczyk i Francuz) zwrócili moją uwagę na wiszące w kafeterii zdjęcia francuskiego Algieru sprzed około 100 lat. Na zdjęciach spacerowali ludzie w strojach z epoki, przejeżdżały dorożki i tramwaje, a budynki błyszczały świeżością. Co ciekawe na kilku zdjęciach uwieczniono ulicę, którą przed kilkoma chwilami przechodziliśmy. Kontrast jest ogromny. Dziś po kilku pięknych kamienicach nie zostało już nic, a zamiast nich są małe nieładne domy, lub puste przestrzenie. Widoczny na zdjęciu tramwaj przestał jeździć w Algierze dawno temu, ale co ciekawe jest plan reaktywacji algierskich tramwajów. Właśnie na wspomnianej ulicy, kilkaset metrów dalej coś się buduje, ale mam nieodparte wrażenie, iż kiedy byłem tu w sierpniu prace były na tym samym etapie co teraz, tym bardziej, że nie zauważyłem tam ani jednego robotnika w ciągu całego tygodnia. Tramwaj ma się łączyć z metrem, ale samo metro to już tylko wielki i ambitny plan, który może nie doczekać się realizacji w tym stuleciu.

No cóż, w końcu dopiliśmy herbatę, odłożyliśmy na bok marzenia o tramwajach i wróciliśmy do zimowej, algierskiej rzeczywistości …

0 komentarze: