czwartek, 5 lutego 2009

Podatki na deser

Patrząc na ceny wycieczek do Kairu, szczególnie „last minute” w których za tysiąc złotych z kawałkiem mamy przynajmniej 7-dniowy pobyt w czterogwiazdkwym hotelu z pełnym wyżywieniem i przelotem, mogłoby się wydawać, że życie tutaj prawie nic nie ksztuje. Nic bardziej mylnego! Muszę przyznać, że wypłatę przede wszystkim przejadamy – owoce i warzywa kosztują majątek, szczególnie w dzielnicy w której mieszkamy, a w sklepach spożywczych prawie wszystkie towary są importowane, co przecież kosztuje!

Od czasu do czasu warto jednak skosztować egipskiej kuchni, a różnego typu restauracji i barów tu nie brakuje. Zazwyczaj długo studiujemy kartę wyszukując coraz to nowych przysmaków. Na pierwszy rzut oka ceny są przyzwoite, ale nie dajcie się zwieźć! Na dole menu drobnym drukiem jest napisane, że do ceny należy dodać 12 proc. serwisu, 10 proc. podatku i ... bakshish dla kelnera (to nie jest już napisane, ale to przecież oczywiste). Raz popełniliśmy faux pas i założyliśmy, że skoro płacimy za serwis, to znaczy że zapłaciliśmy za obsługę. Kelner był na nas wręcz obrażony, choć po poprzedniej wizycie witał nas z uśmiechem od ucha do ucha.



Wszystko ma jednak swoje granice. W jednej z restauracji w naszej dzielnicy, która nie jest dzielnicą turystyczną, do rachunku oprócz 12 proc. serwisu i 10 proc. podatku doliczne zostało dodatkowe 10 proc. Za co? Opłata turystyczna! Ale my nie jesteśmy turystami!

3 komentarze:

Roqaya pisze...

nie zgodze sie absolutnie.
po pierwsze jeszcze nigdy nie widzialam tak tanich owocow i warzyw.
po drugie tax service dokladnie oznacza to ze kelnerowi juz dawac nie trzeba. jesli mu dajesz to zgarnia podwojnie.

Kroniki egipskie pisze...

Historie, które tu opisujemy są prawdziwe. Od czasu obrażonego kelnera zawsze zostawiamy napiwek.

A co do cen, zależą one od dzielnicy, w której mieszkasz. W Maadi jest potwornie drogo:
- jabłka (oczywiście importowane bo tutaj nie rosną, a które są podstawowym owocem małego turysty Wojtka) od 16 LE (po przecenie) do ponad 20 LE (9 - 11 zł za kg),
- mango - podstawowy egipski owoc w pełni sezonu w zależności od gatunku średnio od 16 do 23-24 LE (9 - 13 zł), ale są i takie po 30 LE i więcej.

Przypadki ekstremalne (importowane oczywiście):
- ogórki konserwowe średnio 50 LE (28 zł) za słoik, choć znalazłam jeden sklep, w którym są po 20 LE (11 zł),
- chleb ryżowy - 20 LE (11 zł) w Carrefour, w Polsce w osiedlowym sklepie 3,5 zł.

Ceny w złotych po obecnym kursie 1,8 LE za złotówkę.

PS. Nawet mieszkający tu Brytyjczycy i Norwegowie, których waluta ma większą siłę nabywczą narzekają na tutejsze ceny żywności.

Roqaya pisze...

ale i w maadi sa normalne sklepy bez importowane zywnosci i mozna jablka kupic po normalnej cenie.
chebka ryzowego lokalnego nie ma to importowany byc musi :-) ogorkow konserwowych tez nie ma lokalnych ale mozna kupic na stoiskach z marynatami takie na ostro, tez smaczne (czasem sie trafia nieostre, wtedy bardziej przypominaja kiszone).
kelner sie moze obrazac, jego problem :-) i tak obsluga fatalna. ja zostawiam napiwki, ale wtedy kiedy na to zasluguje obsluga, a powiedzmy sobie szczerze, zazwyczaj nie zasluguje :-)