wtorek, 26 maja 2009

Egipskie myślenie

Korzystanie z usług ogrodnika jest w Egipcie dla osób posiadających ogród standardem. Miesięcznie płaci mu się około 1/8 minimalnego wynagrodzenia w Polsce, ale zarabia on tylko niewielką część tej kwoty, ponieważ większą część dostaje jego szef. W ciągu dnia pracuje on jednak w kilku ogrodach, więc trochę pieniędzy mu się uzbiera ... Niestety jaka płaca, taka praca (co nie oznacza jednak, że jak zapłaci się więcej, to cokolwiek się zmieni). W naszym przypadku (a mamy już trzeciego ogrodnika) słowo „ogrodnik”, a nawet „podlewacz” jest znacząco na wyrost.

Od jakiegoś czasu wszystkie kwiaty są zalewane. Wczoraj postanowiłam interweniować. Ogrodnik oczywiście nie mówi po angielsku, więc mój podstawowy arabski musi wystarczyć.
- „Mesh maya hyna delwati” („Żadnej wody tutaj teraz”) - powiedziałam wskazując na zalane kwiaty. Niestety to było zatrudne do zrozumienia! Przecież szef powiedział mu, że ma podlewać kwiaty co drugi dzień, a dziś jest właśnie ten dzień. Chyba w końcu mi się udało, więc wczoraj kwiaty odetchnęły z ulgą. Wczoraj odetchnęły z ulgą, a dzisiaj o mało nie wyzionęły ducha. Na dworze ponad 30 stopni i wieczorem miały ziemię wyschniętą na wiór, a liście smutnie spuszczone do ziemi :(
Widocznie dzisiaj przypadał dzień bez podlewania ...

* * *
Zobacz także:
Palmowe liście
Rozdwojenie jaźni
Sezon na truskawki
 

2 komentarze:

Agnieszka M pisze...

hahaha ale tak to wyglada,tu sie nie podlewa kwaitow tylko ZALEWA :)))

aga.b pisze...

Ania wywieś grafik na płocie :-)