poniedziałek, 29 czerwca 2009

Życie na peryferiach

Gdy ktoś zapyta jak duży jest Kair (tak zwany Wielki Kair, który obejmuje też Gizę), wówczas najłatwiej odpowiedzieć, że miasto to liczy sobie niemal 20 milionów mieszkańców. Na kimś, kto słyszy taką liczbę po raz pierwszy robi to ogromne, lub wręcz przytłaczające wrażenie. Nas takie zdziwienie także swego czasu ogarnęło i nieco przeraziło tym bardziej, gdy porównaliśmy to do wielkości Warszawy liczącej sobie około 2,5 miliona mieszkańców.

Patrząc na Kair wydaje się, że miasto to jest trudne do ogarnięcia nawet dla samych Egipcjan, którzy przemierzają codziennie samochodami dziesiątki lub nawet setki kilometrów nie opuszczając granic miasta. O tym, jakie bywają skutki takiej wielkości Kairu dowiedzieliśmy się w czasie poszukiwań pewnej małej piramidy. Wyruszyliśmy południową odnogą kairskiej obwodnicy w stronę Gizy. Na końcu obwodnicy skręciliśmy w stronę Sakkary i rozpoczęliśmy poszukiwania piramidy Zawyet Aryan. Przejechaliśmy może 2 kilometry i jak wynikało z mapy, piramida miała gdzieś tu być. Zjechaliśmy z asfaltowej drogi na gruntową drogę osiedlową, zapytaliśmy miejscowych ludzi i po kilkuset metrach dotarliśmy na miejsce. Z piramidy zachowały się dziś częściowo dwie ściany, a reszta to już tylko wzgórze, ale i tak mamy kolejną piramidę na swoim koncie.



Zaciekawiło nas jednak, dlaczego jedną z tutejszych uliczek idzie człowiek z baniakiem wody na plecach wołając na cały głos „maaja” (po egipsku „woda”). Było to piątkowe przedpołudnie, wokół panowała niemal idealna cisza i tylko głos tego człowieka niósł się echem pomiędzy domami. Odpowiedź na nasze pytanie okazała się tyleż prosta, co smutna - otóż do wielu peryferyjnych osiedli Kairu nie docierają wodociągi. Woda dostarczana jest tu codziennie beczkowozami, dalej rozlewana w baniaki i dostarczana mieszkańcom. Należy pamiętać, że jest to teren położony w dolinie Nilu, gdzie podłoże jest nieco bagniste, więc kopanie studni nie wchodzi w rachubę. Do tak dalekich osiedli nie docierają też śmieciarki, ale na szczęście doprowadzono tu prąd, dzięki czemu dotarła też telewizja, o której obecności najlepiej świadczy las anten satelitarnych na wszystkich budynkach.

3 komentarze:

Pchełka pisze...

będę czytać Twoje relacje..sama mam jakiś lęk przed podróżowaniem...dług o trwa zanim przełamię lęki..może dlatego podziwiam podróże innych...

magda_sk pisze...

dopiero dzisiaj odkrylam Twojego bloga... i od razu pochlonelam od deski do deski :) swietnie czyta sie Twoje relacje z cudownego miasta jakim jest Kair.. ach az sie teskno zrobilo...
ale juz niedlugo!
aa zdjecia... cudowne
pozdrawiam i czekam na wiecej ! :)

Kroniki egipskie pisze...

Cześć Pchełko i Magdo,
miło mi, że znalazłyście coś dla siebie :)

Pchełko, podróży nie trzeba się bać, tylko warto się do nich przygotować ;) Nie taki wilk straszny ... Nawet mieszkanie w Egipcie można potraktować jak jedną, wielką przygodę!

Magda, jeżeli będziesz wybierać się do Egiptu i będziesz potrzebowała informacji lub pomocy - daj znać!

Pozdrawiam upalnie
Ania