sobota, 25 lipca 2009

Welcome to Egypt

Witajcie w Egipcie - krainie bakshishu (napiwków)!



Ps1. Taką koszulkę miał pan w warzywniaku, w dniu naszego powrotu do Egiptu.

Ps2. Ten post to drobny żart, bo od trzech dni prażymy się na egipskiej pustyni (o ile nie dostaliśmy jeszcze udaru słonecznego, nie uschnęliśmy z pragnienia, czy nie zginęliśmy z głodu, podczas gdy nasze jedzenie pożarły fenki). Trzymajcie kciuki za nasz szczęśliwy powrót. A za trud pisania bloga należy się oczywiście ... bakshish ;)

3 komentarze:

Agnieszka M pisze...

a cóż ty porabiasz na pustyni w taką pogodę?

joanna pisze...

To już nie mogę doczeka się kolejnwgi postu :)
A że wrócicie cali i zdrowi w to nie wątpię, bo znacie zasady panujące w kraju bakshishu ;))

Ściskam i pozdrawiam

Kroniki egipskie pisze...

Agnieszko, zażywamy wczasów i sprawdzamy naszą odporność temperaturową ;)
A tak na poważnie postanowiliśmy skorzystać z wolnego czwartku (Revolution Day) i faktu, że mały turysta Wojtek chłodzi się w polskich lasach i wybraliśmy bardziej ekstremalną trasę. Co ciekawe, na pustyni było trochę turystów ...

Joanno, było ciężko, ale dla takich czytelników warto wracać ;)))