czwartek, 6 sierpnia 2009

Nadgorliwy ... idzie na dłuuugi spacer :)

Generalnie robienie zdjęć w Egipcie nie stwarza większych problemów, o ile turysta zachowuje się taktownie. Ale jak się okazuje robienie zdjęć ze statywem może powodować pewne turbulencje. Tam, gdzie za statyw (a raczej za prawo do korzystania z niego) trzeba zapłacić, tam sprawa jest prosta. Gorzej, gdy reguły nie zostały jasno określone.

Rano wybrałam się do meczetu Ibn Toloun’a i zaczęłam wyciągać statyw. Od razu zjawił się pan z ochrony i przyglądał się z uśmiechem na twarzy, ale ... chwilę potem pojawił się Lokalny w galabiji i zaczął rozmowę:
- „Teskarta!” (Bilet!)

Biletu nie miałam, bo za wtęp do tego meczetu się nie płaci. Pan oczywiście mówił tylko po arabsku, więc zaczął na migi: „Aparat – tak, statyw – nie!”. No ale dlaczego nie można korzystać ze statywu, skoro zdjęć „z ręki” można robić do woli? Potrzebna była pomoc Tłumacza. Okazało się, że na statyw trzeba mieć bilet (to rozumiem), ale ... i tu był pies pogrzebany ... bilet trzeba kupić w meczecie Sułtana Hassana, oddalonym spory kawałek drogi.

Zbytnio się nie przejęłam, i ze stoickim spokojem powiedziałam:
- „Mafish mushkila (nie ma problemu). Jak zrobię zdjęcia, to pójdę po bilet.”
- „Ale nie, nie ... bilet musi być teraz!” – oponował Lokalny.

Tłumacz przyszedł mi z pomocą. Wziął ode mnie o 20 funtów i poprosił Lokalnego o przyniesienie biletu, a ja zajęłam się zdjęciami. Trochę trwało zanim Lokalny wrócił z biletem, niezbyt szczęśliwy że odbył taką wędrówkę w pełnym słońcu (!). Niezbyt zadowolony podał mi bilet i zaczął narzekać na dłuuugą drogę. Uśmiechnęłam się więc do niego szeroko i powiedziałam „Shukran” (dziękuję). Lokalny zapewne liczył na więcej, niż wielki uśmiech, ale cóż ... nie ja wysłałam go na spacer.

PS. Normalnie zapewne dałabym mu baksheesh, ale była to już druga przygoda ze statywem tego dnia ...

5 komentarze:

joanna pisze...

Ależ Egipcjanie kształtują w nas niezłą cierpliwość ;)) Tylko ona ma też swoje granice...

Aniu, a jak z fotografowaniem ludzi?
Robisz im piękne portrety i sądząc po twarzach nie maja nic przeciwko temu :))

Pozdrawiam :)

Hawwaa pisze...

Egiptem tak i owszem jestem już dawno "zarażona"
coś czuje że i fotografowaniem mnie Pani zarazi, od kilku dni noszę się z cichym zamiarem kupna jakiegoś "lepsiejszego" sprzętu.

Kto wie co będzie następne jak tak dalej pójdzie :P aż strach się bać.

Tyczasem, spokojnej nocy ;)

Pchełka pisze...

czytam jak przygodową książkę w odcinkach...bardzo fajna lektura i fajne zdjęcia :) pozdrawiam

Tribudragon pisze...

Swietny blog ;-)

Bede tu wpadal.

Pozdrawiam z Tajlandii,
L

Kroniki egipskie pisze...

Joanno, na Twoją prośbę i w odpowiedzi na pytanie o fotografowanie ludzi już jutro część pierwsza ...