czwartek, 8 października 2009

Gąski, gąski do domu!

Jednym z egipskich przysmaków są pieczone, nadziewane ryżem gołębie. Aż do dziś nie byłam do nich przekonana, ale ... właśnie dziś na Khan al Khalili, w bardzo lokalnej restauracji, którą wielu turystów ominęłoby szerokim łukiem, miałam okazję doświadczyć, jak mogą być pyszne. Stara zasada Podróżnika mówi: „Stołować należy się w restauracjach tłumnie obleganych przez tubylców. Oni nie mogą się mylić!” I tak też zrobiliśmy. Specjalnie dla nas dostawiono stolik w przejściu między budynkami, bo zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, nie było nawet jednego wolnego miejsca. Muszę dodać, że wszyscy goście jedli tylko i wyłącznie pieczone gołębie popijając rosołem z ... gołębi, oczywiście :) I kiedy tak się zajadaliśmy znajomy zapytał:
- Ciekawe skąd mają tyle gołębi?

Upsss... Wtedy przypomniało mi się, co wczoraj przeczytałam w październikowym wydaniu „Egypt Today”:
„Zgodnie ze statystykami WHO opublikowanymi w ostatnim miesiącu, spośród 87 zanotowanych przypadków ptasiej grypy, 27 było śmiertelnych. W większości przypadków byli to dorośli i starsze dzieci narażone na zarażenie od ptaków na dachach i podwórzach”.

Na szczęście nie można się zarazić przez zjedzenie pieczonego mięsa, którego i tak w gołębiach jest jak na lekarstwo. Przykro mi się tylko zrobiło, bo lubię patrzeć, jak o zachodzie słońca nad dachami starego Kairu gołębie zaganiane są do gołębników (to te duże ażurowe pudła). Zresztą zobaczcie sami:



PS. Z cytowanego powyżej artykułu ("Anatomy of an Academic Year") wynika, że w Egipcie obowiązuje zakaz sprzedawania żywego drobiu, ale podczas dzisiejszego spaceru po lokalnej części Khan żywe kury, czy kaczki spotkałam w bardzo wielu sklepach ...

Przeczytaj także:
Egypt Today
Indyk na wynos
Gdy widzę słodycze

5 komentarze:

qvale4 pisze...

muy bueno el blog. saludos desde argentina

Tribudragon pisze...

@Ania

na prawde nie rozumiem tego szumu ze "swinska grypa".

Z tego co piszesz, to Egipcjanie maja jakas obsesje na tym punkcie.

Jasne, trzeba sie stolowac tam gdzie klebia sie tubylcy :)

blog niedzielny pisze...

no prosze zakazay zakazami a ludzie robia swoje ;-) no i cale szczescie ,a po golebie to powinni sie wybrac do wloch na plac san marco hahah ,bo golebie na tym placu to dla nich nielada problem ;-)

Hawwaa pisze...

jakoś bardziej przekonują mnie polskie gołąbki z ryżem :) te w liściach kapusty oczywiście :)

Co kraj to obyczaj ;)

Kroniki egipskie pisze...

Hawwaa, mnie też nie przekonywały aż do wczoraj! Były naprawdę przepyszne! Gdybym nie spróbowała z "zaprzyjaźnionego talerza", to pewnie bym nie zamówiła ;)

Leonard, z jednej strony rozumiem, że boją się epidemii ze względu na słabe warunki sanitarne i przeludnione dzielnice zamieszkiwane przez ludzi żyjących na granicy przetrwania. Z drugiej strony nie rozumiem zamykania szkół podczas, gdy na ulicy wciąż stoją zbiorniki z wodą z przywiązanym kubkiem, z którego piją wszyscy przechodzący ... a to tylko jeden z przykładów.

Blogu niedzielny, ale na czym wówczas zarabialiby Ci wszyscy, którzy sprzedają dla nich ziarno ;)