piątek, 2 października 2009

Muzea motoryzacji

Niektóre państwa Bliskiego Wschodu mają tendencję do rozwoju w trybie skokowym. Czasami postęp przychodzi niespodziewanie, a potem po jakimś czasie słabnie i zatrzymuje się. Tak było kiedyś w Syrii, gdy postęp motoryzacyjny przyniósł im falę Mercedesów, Peugeot’ów i innych niezłych samochodów. Potem dobre czasy odeszły, a samochody pozostały, by jeszcze na początku XXI wieku zrobić z Syrii prawdziwe muzeum motoryzacji. Podróżowało się wówczas wspaniałymi samochodami, które przeżywały już nie drugą młodość, ale raczej życie po kilku reanimacjach i elektrowstrząsach.

Egipt także wygląda na kraj, który jeszcze dekadę temu był w temacie motoryzacji podobny do Syrii. Na ulicach spotyka się wszystko, co się jeszcze rusza. Obok nowych Jeepów, Toyot i BMW są stare Mercedesy, Peugeoty, Łady, Seaty oraz samochody rodzimej produkcji. Reanimacji starych samochodów dokonuje się w wielu małych warsztatach, w których mechanicy dokonują niejednokrotnie prawdziwych cudów. Czasem coś dosztukują, innym razem przeszczepią część z jednego samochodowego staruszka do drugiego, podłączą akumulator dodając całemu przedsięwzięciu odpowiedniej mocy, dmuchną w połatane oponki, kopną w podwozie na szczęście, a na koniec doleją nowego oleju, przemalują tu i ówdzie, no i …? Dalej samochód znów rusza i jest gotowy do przewożenia pasażerów. Efekty takiej pracy wyglądają nierzadko jak stwór doktora Frankenstein’a.


Khan Al Khalili, Kair
Wbrew pozorom to nie zdjęcie sprzed dekady, czy dwóch, lecz sprzed roku.
Od tego czasu tak naprawdę niewiele się zmieniło ...

Nie dziwi więc pewnie nikogo, że po raz setny reanimowane silniki nie wydalają z rur wydechowych odpowiedniej jakości spalin. To, co leje się do samochodowych żołądków nie jest też trunkiem wysokiej jakości. W obrocie jest paliwo 90- i 92-oktanowe i do tych paliw dopłaca państwo, przez co litr można zakupić za nieco ponad 2 egipskie funty (czyli około 1,15 zł). Stacje benzynowe posiadają też paliwo 95-oktanowe, ale tu cena jest już o wiele mniej atrakcyjna, więc niewielu wlewa do swych mechanicznych rumaków tak wyszukaną benzynę (o paliwie 98-oktanowym jeszcze tu nie słyszano).





W sprzedaży są naklejki: "Mój drugi samochód jest nawet gorszy niż ten!"


Samochodów w Kairze jest ponoć 2,5 miliona. Wypijają dziennie przynajmniej 50 milionów litrów paliwa. Zapytacie: jak zatem wygląda jakość kairskiego powietrza? Normy ustanowione przez Światową Organizację Zdrowia przekraczane są w tym mieście między 10 a 100-krotnie (w zależności od dzielnicy).

A co z cenami samochodów – no cóż, z pewnością nie są niższe niż w Polsce, a przy samochodach z większym silnikiem cena może być nawet 5-krotnie wyższa niż w Europie – jest to wpływ lokalnego podatku od luksusu. Przez takie podatki wymiana samochodu na nowszy jest dla zdecydowanej większości Egipcjan niemożliwa.

Na koniec pytanie, czy coś się zmienia na lepsze? Tak, zmienia się, ale tempo jest niezwykle ślimacze i światełko w tunelu rewolucji motoryzacyjnej zdążyło już dawno wygasnąć ..., ale mimo to jakoś się to wszystko jeszcze toczy …


Przeczytaj także:
Historie przydrożne
Ile słoni zmieści się w małym fiacie
Nowy rekord świata

11 komentarze:

Tribudragon pisze...

Musze wybrac sie do Kairu i pojezdzic tymi samochodami ;)

przy okazji; jestem ze Szczecina z ul.Wyzwolenia ;)

globalistka pisze...

"kopną w podwozie na szczęście" - super :)

AA pisze...

każda część samochdu, jest jak część ich życia i tworzy jakąś historię :p

Tribudragonie, ja trzymam za Ciebie kciuki, niebywale wysoko sięgasz, obyś wyszedl z tego bez szwanku :p

Kroniki egipskie pisze...

Zgadzam się z AA - każda przejażdżka, szczególnie taksówką, jest jak wielka przygoda ;)

Dzisiaj mogłam przejechać się taksówką, która poza tym, że "nie wyglądała najlepiej" (co jest bardzo delikatnie powiedziane) nie miała żadnego lusterka bocznego (!) Nie podjęłam jednak ryzyka ...

Tribuidragon, widzę że jesteś miłośnikiem starych samochodów więc mogę się pochwalić, że miałam przyjemność przejechać się samochodem z 1931 roku należącym niegdyś do egipskiego Króla Faruka, ale to już zupełnie inna historia ...

Kroniki egipskie pisze...

Tribudragonie, skoro jesteś ze Szczecina na pewno lubisz paszteciki ;-)

Wczoraj wspominałyśmy je z koleżanką ze Szczecina, którą spotkałam w Kairze. Świat jest dzisiaj taki mały ...

PS. Napisz proszę na prv (ania.egypt@gmail.com) co Cię rzuciło tak daleko.

Agnieszka M pisze...

Aniu a ja powiem,ze sie zmienia w moim miescie taksowki byly z poprzedniej dekady,od kilku lat sa to same nowe jak nie najnowsze modele samochodow.Wiem,ze spowodowane zostalo to tym iz banki udzielalaja korzystnych kredytow na zakup takich pojazdow,kwestia splaty to osobny temat,natomiast jak widze u siebie to kazdy sie pokusil..moze dlatego,ze to nie Kair..tu maja 100% zapewniony zarobek.

P.S. mieszkalam w Szczecinie na Poboznego zanim zjechalam do Egiptu ;)

Kroniki egipskie pisze...

Agnieszko, w Kairze miało być pięknie, a jest jak zwykle ...

Kilka miesięcy temu wprowadzono białe taksowki, które z czasem powinny zastąpić te prehistoryczne czarno-białe. Niestety nowe taksówki wyłożone są w środku folią, aby pasażerowie ich nie zniszczyli ;-) (mały turysta Wojtek nie znosi nimi jeździć właśnie z tego powodu). Poza tym miały w nich wreszcie działać taksometry i na początku rzeczywiście działały, a teraz ... po Maadi i tak nikt ich nie włącza, a ceny za przejazd są dalej umowne ...
Moim zdaniem to nie tylko kwestia zamożności (choć samochody są tu potwornie drogie), ale także egipskich charakterów ;)

Jak tak dalej pójdzie to założymy klub Szczeciniaków w Egipcie ;)

Pozdrawiam gorąco
Ania

ZetKa pisze...

Moze to i starocie, ale trzeba przyznac, ze te starsze samochody, zwlaszcza polciezarowki, sa za to pieknie wymalowane ;)
A co wymiany taksowek - to Ahmed wspominal, ze podobno to nie kwestia kredytu, a dofinansowania panstwowego????

Agnieszka M pisze...

ZetKa dofinansowania panstwowego do kredytuna zakup samochodu,warunki mniej wiecej takie,ze w okreslonym czasie trzeba splacioc jakas czesc wiec ujezdzaja jak moga te taksowki,zeby zarobic jak nie to bank zabiera.

Ja tam lubie te kairskie starocie,a co do folii na siedzeniach to niejedna prywatna gablota,najnowszej kolekcji takze jest nia oblozona,podobnie jak caly samocho fabrycznie biala folia..amerykanie tak trakuja nowe kanapy ;)

Kroniki egipskie pisze...

Agnieszko, ja też je lubię, bo każdy przejazd to przygoda ;), ale niektóre z nich naprawdę zasłużyły już na odpoczynek.

PS. A najbardziej lubię, że są takie tanie. W Polsce nie pojeździłabym tyle taksówkami, chyba że mialabym spory worek pieniędzy.

Hawwaa pisze...

dokładnie Aniu ! w Polsce tyle co za całą podróż w Egipcie to płaci się za samo "trzaśnięcie drzwiami"
i taksówkarz jest przeważnie gburowaty :P

miłego dnia