sobota, 10 października 2009

Z notatnika Chrisa: Kije do jedzenia, czyli sudańskie przysmaki

Październik w Chartumie zaczyna przynosić ulgę po letnich upałach. Jeszcze tydzień temu temperatury sięgały codziennie 40 stopni Celsjusza, a teraz gdy przyszło ochłodzenie jest już tylko 35 stopni. Zimą temperatura w ciągu dnia spadnie tu do 25 stopni i wszyscy będą nieco marznąć.

Korzystając z przyjemnej pogody wybrałem się na mój ulubiony bazar, na drugą stronę Nilu, do Omdurmanu. Sam przejazd przez Nil jest rodzajem magicznego przeżycia, kiedy widać Nil Biały i Nil Błękitny łączące się w jedną ogromną rzekę, która o tej porze roku leniwie snuje się w stronę Egiptu. Za kilka miesięcy pora deszczowa na południu Sudanu przyniesie ogromne masy wody, a Nil po raz kolejny zmieni się w ogromnego wodnego węża.

Bazar Al-Aswak w Omdurmanie ma do zaoferowania, jak zwykle wszystko. Można tu zamówić buty na miarę, które wykonane zostaną ze skóry węża lub krokodyla. Dalej ciągną się sklepy z kolorowymi drobiazgami dla dzieci, za nimi są stosy obuwia i ubrań, tradycyjne chleby i daktyle, a pomiędzy kupującymi przemykają roznosiciele kawy i herbaty oraz riksze. Dałem się namówić na zakup kijów – i nie były to kije do golfa lub popędzania osła, ale do jedzenia. Kije te są lokalnym przysmakiem, ponieważ zawarty w nich sok jest bardzo słodki, a Sudańczycy potrafią nawet odróżnić, który kij w smaku jest słodszy. Ja jakoś tego nie rozróżniłem – moim zdaniem zawartość cukru była w nich jednakowa, ale to w końcu lokalni mieszkańcy znają się na tym najlepiej. Poprosiłem więc o jeden woreczek słodkiego drewna – sprzedawca sprawnym ruchem okorował łodygę dość dużym nożem, a następnie pociął całość na mniejsze kawałki. Okazało się że faktycznie jest to słodkie. Po zaciśnięciu zębów na kawałku łodygi, wypływa z niej słodki sok przypominający w smaku sok z gruszek. Dowiedziałem się też, że jeśli łodyga jest miękka to można łatwo wyciskać sok, ale przy twardszych kawałkach trzeba tę łodygę skrobać zębami i wówczas sok wypływa powoli kropla po kropli. Tak więc jest to przysmak dla cierpliwych ludzi o mocnych zębach, którego nazwa to oczywiście trzcina cukrowa.


* * *
Przeczytaj także:
Krokodyla kup mi luby!
Przybysz z Egiptu w Chartumie
Kącik podróżnika, czyli to warto zobaczyć

6 komentarze:

blog niedzielny pisze...

faktycznie jak bylam w egipcie to zwrocialam na to uwage i tak tez sobie pomyslalam ze to musi byc trzina cukrowa,napewno jako mieszkaniec egiptu masz mozliwosc zobaczenia o wiele piekniejszych i ciekawszych stron tego kraju,tych stron ktorych turysci nie maja mozliwosci zobaczenia

hawwaa pisze...

a ja od razu pomyślałam o gałązkach do czyszczenia zębów :)
tych arakowych, kocimiętkowych bądź jakichkolwiek innych pod ręką

Pchełka pisze...

...fajnie się o tym czyta..i poznaje obyczaje i zwyczaje :))

IzaO. pisze...

"Wygląda, jakby kij połknął"- co kraj to...inne znaczenie powiedzenia. ;)

www.bombolada.blox.pl pisze...

Nigdy nie zastanawiałam się, jak wygląda trzcina cukrowa, dzięki Tobie już wiem! Zawsze myślałam, że jest cieniutki i delikatna..
Z przyjemnością wybrałabym się na taki bazar z mydłem i powidłem ;)

Daria pisze...

Każdy ma swojego kija :) Ciekawe czy dają sobie nawzajem spróbować :)