czwartek, 12 listopada 2009

Z notatnika Chrisa: Piramidy Czarnych Faraonów

Muszę zacząć od prostego, ale ważnego dla tej wyprawy, zdania: UDAŁO SIĘ !!! Wyjazd do sudańskich piramid nie jest misją nie do spełnienia, ale samo załatwianie formalności trwa kilka dni. Będąc w Chartumie należy najpierw zarejestrować na policji paszport, a potem zdobyć pozwolenie od wojska i innej policji na wyjazd z miasta, co trwa przynajmniej trzy dni. Bez tego na rogatkach Chartumu można co najwyżej zawrócić z powrotem.

Tak więc pozwolenie zostało zdobyte, rogatki miasta przekroczone i ruszyliśmy wzdłuż Nilu na północny-wschód. Droga wiedzie pośród terenów, które od czasu do czasu porastają krzewy i nieco trawy, więc dość często mijaliśmy przechadzające się wielbłądy, kozy i osły. Są to zwierzęta na pół dzikie, ponieważ ludzie i samochody nie są im obce, ale z drugiej strony nie posiadają żadnego właściciela z gatunku Homo Sapiens.



Mijając wielbłądy, ciężarówki i inne elementy krajobrazu dotarliśmy w końcu do dawnej stolicy państwa Kusz, zwanej dziś Meroe. Cywilizacja ta swą obecność tutaj rozpoczęła około IX wieku p.n.e. Państwo Kusz miało bardzo silne związki z Egiptem, czego dowody widoczne są do dziś na wielu ścianach świątyń. Tutejsi faraonowie stosowali egipskie hieroglify, upraszali o łaski tych samych bogów, mieli podobne stroje i podobny styl w sztuce co Egipt. Na niektórych płaskorzeźbach można doszukać się też scen zawierania przymierza pomiędzy Czarnymi Faraonami Kusz a Faraonami Egiptu. Z badań historycznych wynika, że oba państwa niejednokrotnie wspierały się też militarnie.



Z czasem Kusz stało państwem coraz bardziej niezależnym kulturowo, i w tym stanie przetrwało do IV wieku n.e. kiedy to uległo wojskom Abisynii. Po dawnych faraonach pozostały jednak wspaniałe piramidy wzniesione głównie w mieście Meroe. Nie są tak ogromne jak piramidy egipskie, ale mimo wszystko robią ogromne wrażenie. W Meroe doliczono się pięćdziesięciu piramid. Wszystkie stoją na czarnych wzgórzach pilnując zagadek przeszłości i tajemnic Czarnych Faraonów.

3 komentarze:

Lacrima pisze...

Bajeczne miejsce. Mąż chce wrócić w przyszłym roku do Egiptu ale te miejsca są dla nas raczej niedostepne.

blog niedzielny pisze...

och jak ci dobrze,zazdroszcze ze moze takie rzeczy zobaczyc

Mój drugi blog pisze...

Piękne zdjęcia, choć Egipt nie szczególnie mnie "pociąga", to dzięki Twojemu blogowi mam na niego coraz większą ochotę ;)