piątek, 15 stycznia 2010

Bliskie spotkania drugiego stopnia

... czyli zderzenie Europejczyka z inną kulturą.

Rozmowa z libijskim biznesmenem:
Europejczyk zadaje pytanie:
- Czy Twoja firma posiada standardowe ubezpieczenie OC, na wypadek gdyby Twój pracownik, przypadkiem, zniszczył w czasie instalacji jakiś kosztowny sprzęt?
Na twarzy biznesmena pojawia się wyraźne zdziwienie, po czym odpowiada:
- Ubezpieczenie byłoby niezgodne z tradycją. Jeśli bym się ubezpieczył znaczyłoby to, że nie ufam opatrzności Bożej.

Negocjacje z libijskimi biznesmenami:
Trwa dyskusja na temat dość znaczącego kontraktu. Nagle libijscy biznesmeni niemal wyłączają się z dyskusji i wymieniają między sobą kilka szybkich zdań. Jeden z nich wskazuje na zegarek. Europejczyk patrzy na nich nieco zdziwiony, po czym jeden z Libijczyków mówi:
- Teraz przerywamy negocjacje. Czy możesz wskazać nam pomieszczenie przeznaczone do modlitwy?
I tak oto nastaje 15 minutowa przerwa w negocjacjach.

Rozmowa z egipskim kierowcą:
Podczas hamowania samochód wydaje dość dziwny, aczkolwiek charakterystyczny dźwięk, który jednoznacznie świadczy o tym, że klocki hamulcowe wytarły się do samego końca, a tarcze hamulcowe są już z pewnością zagrożone. Ten sam dźwięk pojawia się przy każdym najmniejszym hamowaniu, więc w końcu Europejczyk zadaje pytanie:
- Czy nie należałoby wymienić klocków hamulcowych, aby nie uszkodzić tarcz hamulcowych?
Egipcjanin z lekkim zdziwieniem spogląda na rozmówcę, po czym szeroko się uśmiecha i gwałtownie hamuje dodając przy tym:
- Nie. Z hamulcami wszystko w porządku. Zobacz jak dobrze jeszcze działają.



Wieczorna przejażdżka z egipskim kierowcą:
Kair, obwodnica zwana Ring Road. Wszyscy gnają około 100 km/h. Wokół panują już egipskie ciemności, a egipski kierowca ma włączone zaledwie światła pozycyjne. Europejczyk widząc to mówi:
- Jedziesz niemal bez świateł, lepiej włącz światła mijania.
Egipcjanin spogląda na rozmówcę wzrokiem, który wyraża znacząco pewną myśl „Co Ty wiesz o … egipskim ruchu drogowym” i odpowiada:
- Spójrz na innych. Specjalnie nie włączam mocniejszych świateł, aby nie denerwować innych kierowców świecąc im w oczy.

* * *
Przeczytaj także:
Kair, miasto które nigdy nie usypia
Ile słoni zmieści sie w małym fiacie
Nowy rekord świata
Czerwony autobus

4 komentarze:

blog niedzielny pisze...

hahahahhahahah co kraj to obyczaj

AnnaI pisze...

hahahaha!!! Owego czasu zdawalam egzamin na prawo jazdy w Egipcie (w 1994 chyba to bylo). Wymagania: lapowka za "zdanie" testu pisemnego (ktorego w ogole nie bylo), test praktyczny: jazda 5 metrow do przodu i do tylu, i skrety w obie strony.
Ahhh... stare dobre czasy!

Kroniki egipskie pisze...

Annal, od czasu kiedy zdawałaś egzamin niewiele się zmieniło - pisemnego nadal nie ma, a praktyczny jest podobnej jakości ;)

Najlepsze jest jednak, że jak masz wizę rezydencką, to międzynarodowe prawo jazdy nie wystarcza i powinnaś mieć lokalne. Wówczas w zależności od dobrego humoru urzędnika zależy, czy musisz zdawać powyższy egzamin, czy nie. Jest to szczególnie kuriozalne, gdy porównasz umiejętności europejskich i egipskich kierowców ;) I kto tu kogo powinien uczyć?

AnnaI pisze...

hahaha! Ja to mam takie ogolne wrazenie ze niewiele sie w Egipcie od tamtych czasow zmienilo.
:)