piątek, 29 stycznia 2010

Co kryje nazwa?

Artykuł "What's in a name?" autorstwa Mohssen Arishie, Egyptian Gazette, 28 stycznia 2010:

Są sprzedawcy, którzy instynktownie wiedzą, że prowadzenie biznesu z szokującą nazwą, da im sporą przewagę nad konkurentami. Sklepy z dziwaczną, przekraczającą pewne granice, nazwą zatrzymają na chwilę przechodniów i spowodują, że zainteresują się oni tym, co znajduje się wewnątrz. Jeden z takich marketingowych samouków-expertów jest właścicielem sklepu żelaznego w historycznej dzielnicy el-Khalifa, w południowym Kairze.

Pomysł nadawania sklepom dziwacznych nazw wymyślił Hajj Fouad około 10 lat temu, kiedy postanowił otworzyć sklep. Pomimo silnego sprzeciwu rodziny i sąsiadów, zdecydował się nazwać sklep Al-Fashel „Porażka”. Od tego czasu, firma Al-Fashel odnosi sukcesy. „Byłem zdeterminowany stworzyć coś innego i mój pomysł nie poniósł porażki” – żartuje Hajj Fouad, lepiej znany przez swoich klientów jako „Pan Porażka”. „Kiedy nazywają mnie w ten sposób po prostu uśmiecham się, co oni uwielbiają.” Jego sklep stał się znakiem rozpoznawczym całej okolicy.

Tymczasem, w dzielnicy el-Sayyeda Zaynab, jest mężczyzna, który sprzedaje ful i taamiję w barze o nazwie Al-Gash „Osiołek”. Ta obraźliwa nazwa spowodowała, że właściel zyskał popularność i nawet namalował osiołki na szyldzie swojego baru, tak że nawet niepiśmienni klienci z wiosek Delty mogą łatwo go odnaleźć.



Al-Gash robi spory biznes, szczególnie w okresie świętego miesiąca Ramadanu, kiedy setki muzułmańskich rodzin, po zmierzchu, przerywają post właśnie tutaj, jedząc przy stołach ustawionych bezpośrednio na ulicy. Jego smaczne jedzenie jest także popularne wsród egipskich gwiazd kina, piłkarzy i bogatych biznesmenów, zmęczonych chaosem przy stołach w tej biednej dzielnicy, daleko od swoich wypasionych domów na pustyni, w których panuje absolutna cisza.




W Al-Gash przed podaniem taamiji stół przykrywany jest świeżą gazetą

Jest także Sheikh Amin, vel „Złodziej”, który naprawia zegarki w swoim warsztacie przy ulicy Al-Fowatiya, pomiędzy Bramą el-Bahr i Bramą el-Shaaria w islamskim Kairze. „Jeżeli ktokolwiek chce mieć naprawiony zegarek, ktoś zawsze zarekomenduje Złodzieja” – Sheikh Amin opowiada z dumą, dodając że jego rodzina wpadła w szał kiedy powiedział im, jak zamierza nazwać swój zakład. „Rodzina chciała, abym wykorzystał rodzinne nazwisko, ale miałem rację, że Złodziej zadziała.”

* * *
Przeczytaj także:
Chleb z kieszonką
Lunch time
Gdy widzę słodycze ...

6 komentarze:

Elamika pisze...

Bardzo ciekawy post!!

Pchełka pisze...

za każdym razem, jak czytam, żałuję, że nie jestem w Egipcie - chętnie bym korzystała z tych informacji na miejscu...ZAWSZE super się czyta..traktuję ten blog jak świetną podróż...Dobrej nocy!

Kroniki egipskie pisze...

Pchełko, ja z kolei żałuję, że kiedyś stąd wyjadę dlatego kolekcjonuję te wszystkie historie. Kiedyś zostaną mi tylko wspomnienia ...

Magnolia pisze...

najwazniejsze to zwrocic na siebie uwage ;)

Tribudragon pisze...

@Ania

Nie wyjezdzaj za szybko z Egiptu !

dobrze ??

Kroniki egipskie pisze...

Tribu, czyżbyś bał się, że przyjadę w Twoje okolice i zrobię Ci konkurencję ;)))