środa, 20 stycznia 2010

Opera Aida. Musisz zobaczyć!

Być w Rzymie i nie zobaczyć papieża, to jak być Egipcie i nie zobaczyć ... Opery „Aida” pod piramidami. Przesadziłam? Trochę, ale wbrew pozorom nie aż tak bardzo ;)

Niestety „Aida”, ponoć ze względów bezpieczeństwa po 11 września 2001, nie jest już wystawiana pod piramidami w Gizie. A szkoda, ponieważ historia tego dzieła, którego akcja toczy się w starożytnym Egipcie, nierozłącznie związana jest z tym krajem. Opera zamówiona została w 1869 roku na uroczyste otwarcie Kanału Sueskiego. Giuseppe Verdi początkowo nie chciał przyjąć zamówienia, ale 150 tys. franków w złocie (co było na owe czasu kwotą niewyobrażalnie wysoką) oraz dodatkowe benefity zmieniły jego nastawienie. Libretto napisane zostało na podstawie scenariusza francuskiego egiptologa Augusta Mariette. Wojna francusko-pruska pokrzyżowała jednak plany – kostiumy do opery w dniu planowanej premiery nadal znajdowały się w Paryżu. Premiera Aidy odbyła się w Kairze niemal rok później.



W trakcie minionego tygodnia „Aida” wystawiana była w kairskiej operze. Nie jestem znawczynią, ani miłośnikiem tego typu muzyki, ale nie można mieszkając w Kairze nie zobaczyć „Aidy”! Muszę przyznać, że byłam pod ogromnym wrażeniem jej rozmachu – setki osób na scenie: aktorów, śpiewaków i tancerzy, dodatkowo wspieranych przez chór spoza sceny dodający głębi oglądanym obrazom. Aktorzy w bogato zdobionych strojach z epoki oraz przepiękna scenografia cieszyły oko. Jakie wrażenie musiała robić ta opera ponad 130 lat temu, kiedy nie było telewizji, filmów w systemie Dolby Surround, nie wspominając o filmach 3D takich jak „Avatar”? A jakie wrażenie musiały robić współczesne przedstawienia pod piramidami?

... a dla tych, którzy wolą muzykę bardziej rozrywkową – wiecznie żywy król rock’n’rolla - także prosto z Egiptu ;)



* * *
Przeczytaj także:
Aida pod piramidami w Gizie - Al Ahram Weekly
Yalla habibi!
Niezły kanał

4 komentarze:

Tribudragon pisze...

historia zakreca kolo i juz za kilka lat, wszyscy tez beda przyjmowac swoje honorarium najchetnie w zlocie.

Czy dolary sa nadal popularne w Kairze ??

Kroniki egipskie pisze...

Egipcjanie uwielbiają twardą walutę, przede wszystkim dolary (w nich zazwyczaj podawane są ceny nieruchomości, ceny w hotelach, etc.), ale może być też euro. A już najchętniej te otrzymane od turystów.

A propos miałam zabawną historię na lotnisku w Kairze. Jakoś tak zeszło, że do pasów, z których odbiera się bagaże przyszliśmy z opóźnieniem i nasze walizki zostały już gdzieś odstawione. Sprytny Egipcjanin widząc Europejkę z dzieckiem (czyli twardą walutę do zarobienia!)rzucił się nam na ratunek - zabrał bilety, pobiegł po wózek i po bagaże. Ok, chcą pomóc to czemu nie skorzystać?

Miałam już przygotowany baksheesh oczywiście w LE i standardowej wysokości. Jak to zobaczył to mina mu zrzedła i zapytał o euro.
- Ana maandesh euro (nie mam euro) - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Ana sakna fil Alkahira. (Mieszkam w Kairze).
Nasz pomocnik był niepocieszony.

Tribudragon pisze...

@Ania

Ta historyjka jest kolejnym potwierdzeniem mojego wizerunku Egiptu.

Ale niekocznie jest to natura arabska.

Przeciez za Komuny w Polsce wszyscy Przybysze za Zelaznej Kurtyny byli obskakiwanii przez cinkciarzy i mewki ;-)

każdy chcial posluchac szelest i poczuc w lapie "twardy pieniądz"

Kroniki egipskie pisze...

Tribu, im dłużej tu mieszkam tym bardziej rozumiem bolączki tego kraju. Nie mówię o handlarzach, który chcą nas wydusić jak cytrynę, ale o ludziach, którzy żebrzą na każdym kroku. Ale to temat na oddzielnego posta ...