czwartek, 18 lutego 2010

Czy mogę zrobić Ci zdjęcie?

Nowe zadanie. Portrety. Potrety ludzi, których nie znamy. Wiele osób powiedziało „Za żadne skarby”. Na szczęście ten etap mam już za sobą ;) Przełamałam się półtora roku temu (więcej). Pierwsza myśl – jechać na Khan al Khalili, tam wszyscy przywykli do turystów. Czasu mało – niecałe półtora dnia. A tak naprawdę za każdym rogiem czeka nowa fotograficzna okazja. Wystarczy czasem wejść w boczną uliczkę lub pójść w przeciwnym niż zazwyczaj kierunku. Wyjść o innej porze dnia i dobrze się rozejrzeć. Piękne momenty tylko czekają, aby je odkryć.

Wracając z zakupów zauważyłam w naszej dzielnicy starszego mężczyznę sprzedającego warzywa na ulicy. Wyrazista pokryta zmarszczkami twarz. To jest to! Biegiem do domu po aparat. Wracam, a tam ... gdzie się podział mężczyzna? Nie ma go? Nie widzę. O, jest. Leży pod drzewem i odpoczywa. Oczy zamknięte. No cóż ... sytuacja raczej niekomfortowa, zwłaszcza, że jestem kobietą. Przeszłam się tam i z powrotem, przemyślałam wszystko i ... postanowiłam spróbować. Wracam i pytam, a on poderwał się, stanął prawie na baczność - gotowy do zdjęć. Mieszkam w kraju islamskim, więc pomimo że się zgodził na zdjęcia nie czuł się komfortowo przed kamerą i nie chciał na mnie spojrzeć. Wskazał jednak na kobiety w domu obok, które wbrew mojemu zdziwieniu bardzo chętnie pozowały. Zaprosiły mnie nawet do środka. Były dumne, że ktoś okazał im zainteresowanie. 15 minut - a ja mam zdjęcia i coś, co jest dla mnie znacznie ważniejsze: nowe emocje i historie, które zostaną ze mną na zawsze.





Tego dnia przeszłam się jeszcze małymi uliczkami w naszej dzielnicy. Wróciłam rozbawiona sytuacjami, które mi się przydarzyły. A jeden z mężczyzn – szewc, który pozując czuł się tak bardzo zawstydzony, że nie miał odwagi spojrzeć w aparat, oferował mi nawet małżeństwo ;)

A może w czasie robienia zdjęć i Wam przydarzyły się ciekawe historie, którymi chcielibyście się podzielić?

* * *
„Wielki Pałac, Bangkok, Tajlandia. Kobieta przechodząca koło mnie natychmiast przyciągnęła mój wzrok. Fotografowałem wtedy z Gavinem Goughem, powiedziałem do niego: Byłoby wspaniale zrobić jej kilka zdjęć. A on odwrócił się na pięcie i podbiegł do niej, mówiąc: Przepraszam, mój kolega chciałby zrobić pani kilka zdjęć. Czy pani zgadza się na to? Rozmawialiśmy z nią przez piętnaście minut, a robienie zdjęć zajęło pięć. Gdybym był sam, spędziłbym ten czas na rozmyślaniu o jej niezrobionych zdjęciach. Trzeba pytać. Fotografie nie zrobią się same.”
David duChemin „W kadrze. Rozważania na temat wyobraźni fotografa”

Gorąco polecam tę książkę, która tak bardzo zbliża nas do fotografowanych osób i pokazuje towarzyszące im emocje. To doskonałe źródło inspiracji. Za każdym razem, gdy po nią sięgam ręce aż garną się do aparatu i jestem gotowa, aby w tym momencie wyjść na ulicę i zapytać: „Czy mogę zrobić Ci zdjęcie?”

* * *
Przeczytaj także:
Esencja miejsca - portret
Esencja miejsca - zatrzymać chwilę
Lektury obowiązkowe

11 komentarze:

Ewa pisze...

Masz rację, warto się pytać! Kiedyś w ogóle nie fotografowałam ludzi bo mi było nieswojo, żeby podejść i się pytać. Teraz staram się przełamać, choć ciągle nie zawsze daję radę :) A w Maroku na przykład najczęściej mi odmawiano.

Z kolei w Warszawie ktoś kiedyś mnie zatrzymał na ulicy z pytaniem, czy może mi zrobić kilka zdjęć. Przyznam, że to było dziwne uczucie ;)

Magnolia pisze...

Aniu zdjecia sa piekne i wyrazaja tyle emocji!
Ja niestety nie potrafie i nigdy nie odwazylam sie poprosic kogos o pozowanie,wydaje mi sie ze jestem bardziej niesmiala od nich samych ;)

Kroniki egipskie pisze...

Dziewczyny,

warto się przełamać. To otwiera nowe możliwości. Ludzie są przecież "solą ziemi" i to oni sprawiają, że w danych miejscach czujemy się inaczej niż w domu ...

Warto też nawiązać z nimi kontakt zanim zapytamy o zdjęcie. Z szewcem, który mi zaproponował małżeństwo najpierw rozmawialiśmy (pomimo, że mój arabski jest wciąż na poziomie podstawowym). Pokazał mi, jak naprawia buty, okazało się, że jest chrześcijninem i ma wytatuowany krzyż. Dopiero wtedy zapytałam, czy mogę zrobić mu zdjęcie. Gdybym od tego zaczęła zapewne by odmówił ...

Spróbujcie, a zobaczycie, że nie jest to takie trudne jak się wydaje ;)

Życzę pięknych portretów!

una invitada pisze...

zagladam na ten fantastyczny blog czesto, ale nie moglam sie przelamac, aby zostawic slad.
mam bardzo duze opory, przed robieniem zdjec ludziom. chociaz zdaje sobie sprawe,ze inne kultury sa bardziej "fotogeniczne", anizeli szkocka, w ktorej ja przebywam. zaczelam przelamywac bariery robienia zdjec w pubach, ale czesto i tak jest mi nieswojo.pozdrawiam serdecznie z Edynburga
www.una-invitada.blog.onet.pl
wypada sie przedstawic przeciez:)

AnnaI pisze...

Swietny wpis i piekne zdjecia.
ja tez mialam kiedys opory przed fotografowaniem ludzi. Teraz juz nie, czasem sie pytam, a czasem nie. Ale z reguly nie, bo nie chce zeby ludzie pozowali.

Kroniki egipskie pisze...

Annal,
ja też nie zawsze pytam - zobacz tutaj - ale w tym miesiącu robię portety i świetnie się przy tym bawię ;)

Pozdrawiam upalnie
(choć jeszcze zima do nas już przyszło lato)
Ania

ZetKa pisze...

Nawet Peterson w swej ksiazce o portretach mowi o "kontaktach przez znajomosci" - czyli dokladnie Twoj przypadek z "kobietami w domu obok"
Czasem radosc ludziom przynosi pokazanie im gotowego zdjecia, czasem nawiazuje sie ledwo wzrokowy kontakt, takie drobne skiniecie, w Egipcie niestety czesto prosza o pieniadze, ale jeszcze nigdy nikt nie odmowil lub nie okazal wzburzenia. Nawet w Maroku ;)

blurppp pisze...

W Egipcie zrobienie portretu to kaszka z mlekiem, dla hardcorowców polecam portrety marokańskich Berberów z południa lub wschodu :)
Kiedyś to opisałem, poszukaj u mnie na blogu
Bardzo ciekawy blog, w Egipcie będę jak co rok w lipcu

Kroniki egipskie pisze...

blurppp, zgadzam się z Tobą, że w Egipcie robienie zdjęć ludziom to żaden problem. Nie mniej jednak sporo osób ma przed tym opory ;)

Widzę, że lubisz ciepło skoro przyjeżdżasz w lipcu ;)

Ling Ling pisze...

Ja jestem z drugiej strony barykady. Mieszkam w Hongkongu, ale ostatnio byłam po drugiej stronie granicy w Chinach Ludowych i to mnie zaczepiano, czy mogą sobie zrobić ze mną zdjęcie. Szczególnie młodzi faceci.

Egipt i jego historia to moja pasja od lat, więc będę tu wpadać, by poczytać coś o tym współczesnym. A trafiłam tu z polecenia tajwańskiej Natiwy :)

alekw pisze...

fajny tekst