środa, 10 lutego 2010

Egipski Outsourcing

Otsourcing - przekazanie przez firmę zadania do wykonania zewnętrznym pracownikom

Właśnie skończyła się woda mineralna. Biorę telefon. Dzwonię do sklepu. Pół godziny później uśmiechnięty pan przywozi rowerem dwa kartony. A ja, zamiast drałować do sklepu i dźwigać ciężkie kartony, mogę poczytać książkę ... To nie sen. Jestem w Egipcie!

Zakupy na telefon działają na medal! Jest jednak jedno ale ... my Polacy, w przeciwieństwie do Egipcjan, lubimy chodzić o sklepu. Wodę i owszem zamówię, ale sery czy wędliny wolę wybrać sama. A gdzie zew przygody? Nigdy nie wiadomo, kiedy i jakie dobra przypłynęły statkiem. Nowa dostawa oznacza, że we wszystkich sklepach pojawiają się te same nowości, np. po Nowym Roku przypłynęły dżemy z Łowicza. Wówczas trzeba szybko kupować, bo jak dany towar zostanie wykupiony to nie wiadomo, czy i kiedy znowu się pojawi. Jakiś czas temu wykupiliśmy kiszoną kapustę w puszkach i od miesiąca wszyscy znajomi sprawdzają we wszystkich możliwych sklepach, i nic ... Na szczęście mam jeszcze zapasy i wciąż mogę ugotować bigos dla gości :)


Dostawa do domu

Jak robi zakupy egipska przedstawicielka klasy średniej (ta z wyższej klasy ma służbę i nie zazwyczaj nie zajmuje się takimi drobiazgami)? Upssss ... skończyła się mąka. Telefon do sklepu. Mąka już jedzie, ale okazało się że jajka też już się kończą. No cóż ... kolejna dostawa już zamówiona. Ale jeszcze przydałyby się papierosy – i kolejny telefon. A gdzie wpajana nam od małego przezorność i planowanie?

Jak najwygodniej kupić nowe kreacje? Oczywiście nie wychodząc z domu. Wystarczy wysłać kierowcę po nowy katalog, złożyć zamówienie przez telefon, wysłać kierowcę po odbiór, a jak rozmiar lub kolor nie taki, jak lubimy, no cóż ... kierowca odwiezie z powrotem. I tak do skutku!

Nasz egipski sąsiad sam czasem z siebie żartuje, że on outsoursował już wszystko. Nawet jak przepalą mu się w domu żarówki to prosi swojego kierowcę, aby je wymienił ...

* * *
Przeczytaj także:
Dostawcze ... rowery
Z dostawą do domu - kontynuacja
Friday market

5 komentarze:

creative_asik pisze...

A mi się takie zakupy podobają :) Może nie kupiłabym ciuchów w ten sposób, ale spożywka ? Czemu nie ? :) Szkoda, że w Polsce to zjawisko występuje na tak małą skalę.

InusiaM pisze...

i jak tu nie kochać Egiptu.
pozdrowienia z mroźnego Jastrzębia Zdroju(Polska)

W drodze... pisze...

Ja chcę do Egiptu!!! I zimę +10 :)I spożywczak na sznurku :)
Pozdrowienia z zasypanego śniegiem południa Polski :)

Tribudragon pisze...

ładnie, ładnie

to się nazywa serwis :)

Kroniki egipskie pisze...

Dziewczyny, zakupy to pikuś. Prasowacze - to egipski wynalazek, którego będzie mi najbardziej brakowało. Wystarczy zadzwonić i na rowerze przjyjeżdża pan, który zabiera worek z wypranymi ubraniami, a po kilku godzinach oddaje wyprasowane ubrania - poskładane lub na wieszakach.