wtorek, 2 lutego 2010

Lekcja kaligrafii

- Dzień dobry, dzisiaj poznamy litery: a, b, t ...

... brzmi znajomo? Jak wspomnienie z dzieciństwa, kiedy siedzieliśmy na małych krzesełkach obok swoich sześcioletnich kolegów. Kiedy czytaliśmy „Ala ma kota”, „Mama rak, tata rak, a tam rośnie tatarak”. Dziś mogłabym usiąść obok naszego małego turysty, który też ćwiczy kaligrafię: on po angielsku, a ja ... po arabsku. Choć nie mam zeszytu w trzy linie uczę się ładnie pisać, poprawnie łączyć litery, ładnie wymawiać: ha, kh, th oraz przede wszystkim otworzyć umysł na znaczki, które wyglądają tak podobnie, a różnią się na przykład kropkami: jedna, dwie, trzy kropki, na górze, na dole – tyle możliwych kombinacji, że trudno spamiętać, która litera jest która. Żeby nie było za łatwo ta sama litera zazwyczaj inaczej wygląda, kiedy stoi samodzielnie, zaczyna wyraz lub go kończy, czy jest w środku. Wielu samogłosek wcale sie nie pisze, choć nie wolno o nich zapomnieć przy czytaniu ...



Między wyrazami często nie ma odstępów, które z kolei oddzielają wybrane litery w wyrazie. I co najgorsze nie stosuje się wielkich liter do nazw własnych, czy rozpoczynając zdanie. Sami Arabowie mają problemy z poprawną pisownią oraz interpretacją tekstów, np. ze względu na to, że ich imiona zazwyczaj mają dodatkowe znaczenie, np. Shams – słońce, Gamila – piękna, czy Zaki – mądry. I co kiedy napiszemy „mohamed zaki” – czy Mohamed jest mądry, czy może nazywa się „Mohamed Zaki” i nie należy do najbystrzejszych? Na szczęście Arabowie, w przeciwieństwie do nas, zupełnie się tym nie przejmują i są elastyczni w interpretacjach.

W Kairze jest łatwo, bo na znakach drogowych zazwyczaj są napisy po arabsku i po angielsku, ale w sąsiedniej Libii wszystko jest napisane wyłącznie po arabsku. Dla ułatwienia poza Kairem znaki drogowe z nazwami miejscowości należą do rzadkości, tak więc nawet umiejętność czytania nie na wiele się przyda ...


Gdzieś na drodze w Libii ...

Zdziwiło mnie kiedyś, że obcokrajowcy którzy doskonale mówią po arabsku często zaznaczają, że nie potrafią czytać w tym języku. Dlaczego? Nas uczy się mówić po arabsku zapisując wyrazy fonetycznie np. używając angielskich liter. Nauka pisania i czytania po arabsku to oddzielna dziedzina, do której z kolei nie trzeba umieć mówić w tym języku. Tak więc kończąc kurs czytania można poprawnie przeczytać całą gazetę nie rozumiejąc ani słowa z jej treści.



* * *
Przeczytaj także:
Cyfry, arabskie?
Arabskie konwersacje
Hollywood Bliskiego Wschodu

4 komentarze:

Roqaya pisze...

o tak, znam to skads. zapewniam Cie jednak, ze nauka pisania (bo czytanie trudniejsze) trwa nie dluzej niz 2 tygodnie. powies sobie na scianie kartke.no i pisanina to zazyczaj,choc nie zawsze jezyk klasyczny,a dialekt mowiony.

ZetKa pisze...

Po ostatnich zmianach kilka lat temu, na polskiej maturze doszlo "zrozumienie tekstu pisanego" - po twoich komentarzach wnioskuje, ze z tym moglyby byc problemy? No, i te kawaly o polskich policjantach, z ktorych jeden umie czytac, a drugi pisac - tutaj latwo przerobic, ze jeden umie czytac, a drugi mowic po arabsku? ;)

Magnolia pisze...

znajoma,ktora ma dzieci w skzole umie takze czytac po arabsku calkiem niezle..nauczyla sie przy pociechach ;)

Kroniki egipskie pisze...

Zetka, zrozumienie tekstu pisanego jest podstawą niezależnie od narodowości ;)

W Egipcie niestety jest to mniej śmieszne ze względu na bardzo wysoki odsetek analfabetów.