poniedziałek, 1 lutego 2010

Puchar Afryki. Trzy razy ta sama sztuka!

Egipska reprezentacja piłkarska przeszła sprawnie przez cały turniej Africa Cup, w końcówce rozgromiła Algierię 4:0 (zemsta była słodka), a w meczu finałowym Ghana nie stawiała większych oporów ograniczając się do defensywy.

Egipt dokonał historycznego wyczynu, po raz trzeci z rzędu zdobywając Puchar Afryki.

Mabruk Masr! Nasze gratulacje !!!


Nawet najmłodsi z niecierpliwością oczekiwali na wczorajszy mecz




... a sprzedawcy na Khan al Khalili wcześniej skończyli pracę i zasiedli przed telewizorami


Telewizory wystawione były w każdej kawiarni "pod chmurką"


Choć mecz nie należał do wybitnych wywoływał u Egipcjan ogromne emocje


Decydująca bramka padła 5 minut przed końcem spotkania


Na ulicach zapanowała prawdziwie zwycięska atmosfera


Wszędzie królowały egipskie flagi, którym towarzyszył jazgot klaksonów


Kto tylko miał czym, wyruszał "w miasto"


Radości nie było końca!

* * *
Przeczytaj także:
Druga wojna futbolowa

6 komentarze:

Fatma pisze...

Elf Mabruk Ya Masr!

Magnolia pisze...

trzeba im przyznac,ze cieszyc to sie potrafia ;)

Kroniki egipskie pisze...

Agnieszko, ale cieszyli się krócej niż po wyranej z Algierią w Kairze ;)

Ewa pisze...

Niesamowite jak ludzi cieszy ta piłka :)

Pamiętam, jak byłam w Portugalii w 2006 w trakcie MŚ. Ależ ci ludzie świętowali po każdym wygranym meczu, za każdym razem w trakcie meczu na ulicach pustki, a po wygranej - huczne świętowanie. Sceny podobne do tych na Twoich fotach

Nie wiem tylko, jak wyglądało smakowanie porażki, bo niestety wyjechałam stamtąd przed małym finałem...

Tribudragon pisze...

Fajnie, ze bylas swiadkiem takiego wydarzenia.

Kiedys wybieralem sie na mecz w Nairobi, gdy Kenia grala z Nigeria.

Znajomi odradzili mi. Mowili, ze zawsze konczy sie rzucaniem kamienii. Nawet jak Kenijczykom uda sie zremisowac.

creative_asik pisze...

Świetny fotoreportaż :)