poniedziałek, 17 maja 2010

Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi!



Odnoszę wrażenie, że w Egipcie Stanisław Bareja mógłby stworzyć jeszcze więcej wspaniałych scenariuszy, niż zrobił w Polsce. Poziom głupoty, jaki obserwujemy tu niemal codziennie, mógłby być dla niego niekończącą się inspiracją.

Scena pierwsza:
Jedziemy samochodem i nagle ktoś wjeżdża w tył naszego pojazdu. W Europie kierowcy obu pojazdów wychodzą, sprawdzają rozmiar szkód, po czym spisują stosowny protokół, każdy odjeżdża w swoją stronę i naprawia szkodę dzięki ubezpieczeniu OC sprawcy. W Egipcie sprawa ma się zupełnie inaczej. Kierowcy wysiadają. W większości przypadków ten, który spowodował szkodę jest biedny, jak mysz kościelna - nie ma ubezpieczenia, a w kieszeni co najwyżej 20 egipskich funtów. Rozmowa bywa wówczas emocjonalna i kończy się stwierdzeniem: „… nie mam ubezpieczenia, ani pieniędzy, ... i co mi Pan zrobi?”

Scena druga:
Kierowca ciężarówki na autostradzie zaczyna zjeżdżać na nasz pas. Jak tak dalej pójdzie - stłuczka gwarantowana. Klaksonem dajmy mu do zrozumienia, że ma wrócić na swoje miejsce. Zdziwiony pokazuje: „Nie widzisz, że nie mam bocznego lusterka?”


A propos, dopiero teraz zauważyłam, że taksówka na zdjęciu także nie ma bocznych lusterek ;)

Scena trzecia:
Ogrodnik podlewa trawę, wygrabia liście i robi to w taki sposób, iż wyrywa trawę grabiami lub wypłukuje wodą. Podbiega właściciel trawnika, lamentuje, krzyczy i gestykuluje, ponieważ trawnik przypomina już bardziej klepisko. Odpowiedź ogrodnika jest zawsze taka sama: „Sorry, Mister”, po czym jak gdyby nigdy nic powraca do przerwanego zajęcia.

Scena czwarta:
Ten sam ogrodnik z własnej inicjatywy postanawia „przepłukać” umyty kilka godzin wcześniej samochód swojego pracodawcy (nie jest to jego zadanie, ponieważ samochód codziennie myje bawaab). Leje więc wodą z węża po samochodzie. Gdy kairski kurz wraz z wodą dostatecznie rozmaże się po karoserii i szybach, powodując całkowity brak widoczności z wnętrza pojazdu, ogrodnik wsiada na swój rower i spokojnie odjeżdża z „miejsca zbrodni”.

Scena piąta – wielki finał:
Sprzątaczka myje łazienkę. Co robi? Bierze słuchawkę prysznicową, odkręca wodę na maksa i ... zalewa ściany i podłogę nie zważając nawet na kontakty elektryczne. Podobnie w przedpokoju – zalewa podłogę wodą na wysokość kilku centymetrów, po czym wygarnia wodę do ogrodu. Ciśnie się wówczas na usta pytanie: „A gdzie Ty kobieto masz rozum?” i tu aż prosi się o cytat z filmu MIŚ: „No skąd wezne jak nie mam …”

* * *
Przeczytaj także:
Qiuz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Egipskie myślenie
Historie przydrożne

4 komentarze:

joanna pisze...

Oooo, Aniu... Chyba już masz aurelę nad głową ;)
Pewnie dlugo mogłabyś wymieniać takie przykład ;((

Pozdrawiam cieplutko :))

Magnolia pisze...

Aniu podstawowa wydaje sie zasada na egipskich drogach jest uwazanie na kierowcow z rozklekotanymi samochodami,bo tacy nie majac nic do stracenia powoduja stluczki aby zrzucic wine na tego z lepszym i tym samym podreperuje sobie wlasny za friko ;)

Co do mycia podlog to mnie zawsze zadzwiwa ichniejsza technika tak samo jak ich zadziwiala moja z mopem :P zastanawiali sie czy podloga jest po tym wogole umyta :P

pozostaje juz tylko sie z tego smiac ;)

Kroniki egipskie pisze...

... spoko, spoko, już mi trochę przeszło. Do następnego razu oczywiście ;)))

creative_asik pisze...

... może niesłusznie, ale się uśmiałam :)))