czwartek, 5 sierpnia 2010

Wycieraczki w górę!

W kraju, gdzie deszcz nie pada (o przepraszam, pada może przez 5 dni w roku i to z reguły po 5-15 minut) jedną z większych bolączek jest kurz. Zalega na ulicach, na drzewach i krzewach, przez nieszczelne okna i otwarte drzwi dostaje się do domów i sklepów. Sprzątać należałoby codziennie. Dlatego też codziennie chodniki i klepiska przed sklepami polewane są wodą, która rozpryskuje się na nogi przechodniów.

Po kilku godzinach postoju (szczególnie w cieniu drzew) samochody pokryte są sporą warstwą kurzu. Trzeba myć je codziennie. Ale myli się ten, kto sądzi, że myjnie samochodowe są tu oblegane. Widziałam ich zaledwie kilka, ponieważ samochody są myte bezpośrednio na ulicy, przed domami. Ale to nie właściciel zajmuje się tym „brudnym obowiązkiem”. Jeżeli już kogoś stać na samochód (który w Egipcie jest przynajmniej dwukrotnie droższy niż w Polsce, nawet jeżeli jest już pełnoletni) to nie zajmuje się takimi przyziemnymi zadaniami, choć czasami zdarzają się drobne wyjątki.

Generalnie jest to zadanie dla bawaaba – takiego odpowiednika naszego „gospodarza domu”. Już od rana słychać szum wody wylewanej na samochody. Opłata za mycie nie jest wysoka (od kilkudziesięciu do 100 funtów egipskich, czyli maksymalnie do 50-60 złotych miesięcznie), ale i z jakością bywa różnie. Dlatego też, aby właściciel nie miał wątpliwości, że samochód jednak został umyty bawaab podnosi wycieraczki do góry. Tak więc co rano mijamy ulice pełne samochodów z radośnie podniesionymi do góry wycieraczkami. To nic że lusterka i szyby, przynajmniej po umyciu naszego samochodu, nadal są zachlapane ... w końcu, komu w Egipcie potrzebne są boczne lusterka ;)



* * *
Przeczytaj także:
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Egipskie chodniki
Rzecz o prasowaniu

0 komentarze: