wtorek, 7 września 2010

Ciemność widzę, ciemność ...

Kair, choć leży w Dolinie Nilu, z każdej strony otoczony jest przez pustynię. Przyjeżdżając tutaj spodziewaliśmy się problemów z wodą. No cóż ... – myślałam – mogę zapomnieć o wylegiwaniu się w wannie. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się że dzielnica, w której mieszkamy jest bardzo zielona, a woda w ogromnych ilościach wylewana jest do ogrodów i ... na samochody myte przez bawaabów (więcej). Tak więc, pomimo że deszcz nie pada, często muszę skakać przez ogromną kałużę przed naszą bramą, a po niejednym spacerze mam nogawki zachlapane błotem.

Aby życie nie było zbyt kolorowe, często toniemy w egipskich ciemnościach. W upalne wieczory, po zachodzie słońca, kiedy temperatury za oknem wciąż oscylują wokół 30- 40 stopni Celsjusza nagle w całych kwartałach zapada ciemność. Klimatyzatory, lodówki i wszelkie urządzenia elektryczne milkną, światła gasną i zapada cisza, która trwa przez około 40 minut. Spokojnie, to nie awaria! To tylko działania mające na celu ograniczenie zużycia prądu, które latem, z powodu masowego używania klimatyzatorów lub wiatraków, zapewne przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Akcje wyłączania prądu są spontaniczne – zawsze trzeba być w gotowości do kolacji przy świecach ze znajomymi. Gorzej, jeśli jesteśmy akurat w trakcie jej przygotowywania ;)

Mam pomysł racjonalizatorski, aby sporządzić harmonogram tego typu akcji i rozkleić afisze w poszczególnych kwartałach. W ten sposób kolejne "czarne godziny" nie zaskakiwałyby nas w najmniej spodziewanym momencie. Jednocześnie wrócilibyśmy do gospodarki centralnie planowanej, która w wielu dziedzinach wciąż funkcjonuje w kraju faraonów.

Centrum islamskiego Kairu, podobnie jak wiele innych dzielnic nie wspominając o Mieście Umarłych, jest bardzo słabo oświetlone. Wyjątek stanowią wybrane (nieliczne) meczety ozdobione z okazji Ramadanu (więcej).


 
* * *
Przeczytaj także:
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Gdy fanoose rozświetla mrok, czyli ramadan w Kairze
Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi!
Uwaga, krawężnik!
 

6 komentarze:

Magnolia pisze...

pomysl dobry,pytanie tylko czy odpowedzialni za wylacznie pradu wiedza ktora jakiego dnia dzielnice odlacza? badz czy beda sie trzymac ustalonego harmonogramu ? ;) nie sadze :)

ZetKa pisze...

Cos mi sie wydaje, ze te akcje sa raczej na zasadzie:
wcisnijmy ten przycisk, zobaczmy, gdzie sie wylaczy prad.
Choc czasem jak sie slucha zapowiedzi na naszych dworcach kolejowych to ma sie wrazenie, ze w podobny sposob polskie pociagi trafiaja na ten lub inny peron - wpuscmy go na tory, zobaczmy, na jaki peron trafi ;)

blog niedzielny pisze...

no prosze a tyle sie mowi o oszczednosci wody :) jak brak produ i ci ciemnosc jest ciemniejsza :) ma to tez swoje uroki,mnie chyba byloby jednak szoda ze ten dzien taki ktodki :)

Anonimowy pisze...

:)mmm czasem brak prądu i ta ciemność bywa tez romantyczna....
Niezapomne takiego jednego dnia na 30min ciemność, cisza i ja w ramionach mężczyzny mmm....
ahh już tęsknie...za tą chwilą...

ps: buziaki od stalej czytelniczki Atenki z Wawy:)

Kroniki egipskie pisze...

Magnolia, i tu jest właśnie pies pogrzebany. Wygląda, że Zetka ma rację i odłączenia mają charakter losowy ...

Atena i Blogu niedzielny, ciemność ma swoje uroki pod warunkiem, że:
- nie siedzisz sama w domu, bo mąż w delegacji,
- nie oglądasz akurat interesującego filmu w TV,
- nie czytasz wciągającej książki,
- nie jest to już 3-cie wyłączenie prądu w danym tygodniu ;)

I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam Was póki jeszcze słońce na niebie. Brak prądu oznacza także brak internetu ...

Anonimowy pisze...

Wiem rozumiem...
Ja to mialam tylko przez 2 tygodnie ale ty masz to na stałe..
No tak wtedy to jest wkurzające,,,
Na dodatek internet...ehh

Buziaki od Ateny :)

ps: Uwielbiam Twój blog...