środa, 8 września 2010

Egipska codzienność cz.1: Meble na granicy

Cykl "Egipska codzienność" dedykujemy tym, którzy uważają, że życie w Egipcie jest jak Baśń z 1000 i jednej nocy. Nam przypomina raczej walkę o przetrwanie, więc jak mówią Egipcjanie "Enjoy!" ;)

* * *
Jakiś czas temu, a dokładnie w czerwcu, naszło nas aby do pokoju naszego Małego Turysty wstawić dwie dodatkowe szafki typu Trofast dostępne w sklepach IKEA. Szafki, a właściwie sosnowe ramy, nie są ciężkie (8 kg sztuka), więc postanowiliśmy zakupić i wysłać dwie ramy pocztą z Polski do Egiptu, ponieważ IKEA w Egipcie jeszcze nie istnieje i dokładnie nie wiadomo kiedy w końcu się wybuduje. Poza tym po ubiegłorocznych przeżyciach związanych z realizacją zamówionego u egipskiego stolarza prostego regału na książki postanawiliśmy nie narażać więcej na szwank naszego systemu nerwowego.


Rama Trofast

Czas mijał, a wysłana EXPRESEM (!) paczka nie nadchodziła. Zupełna cisza i brak wiadomości z poczty. Zaczęliśmy więc zakrojone na międzynarodową skalę poszukiwania i w końcu ustaliliśmy, że paczka czeka na nas od miesiąca na składzie celnym kairskiego lotniska. Zaczęliśmy dociekać dlaczego wciąż czeka i czemu nikt nawet nas nie powiadomił. Otóż nikomu nawet nie przyszło do głowy, że paczka czeka na cle, ponieważ Egipcjanie zastanawiają się, czy sosna jest drewnem bezpiecznym i dopuszczalnym w Egipcie. Na temat sosnowego drewna miał się wypowiedzieć światowej klasy specjalista z ministerstwa rolnictwa Egiptu.

Po takiej informacji nie wiadomo było, czy płakać czy śmiać się, szczególnie biorąc pod uwagę stopień dbałości Egipcjan o ochronę środowiska. Udaliśmy się więc na lotnisko, aby wydobyć naszą przesyłkę. I tu się dopiero zaczęło ... Przedstawiono nam pełną procedurę: najpierw należy zebrać podpisy i pieczątki pracowników służb celnych i przedstawicieli ministerstwa rolnictwa, którzy przy okazji muszą wykonać ekspertyzę drewna. Po tych czynnościach należy przejść standardową procedurę pocztową i wówczas paczka może być nasza. Pani udzielająca nam informacji bez przejęcia powiedziała, że zebranie podpisów i pieczątek trwa zazwyczaj od dwóch do trzech dni roboczych, w czasie których trzeba szwędać się po lotnisku, miło uśmiechać się do urzędników, wręczać łapówki i grzecznie czekać na swoją kolej.

Możemy Wam powiedzieć w tajemnicy, że postanowiliśmy aby pocztowo-celni urzędnicy udławili się tymi meblami. Niech je zniszczą, sprzedadzą lub ukradną, ale my nie spędzimy trzech dni i nie wydamy sporej kwoty na łapówki, cło i inne „niezbędne” opłaty, aby wydobyć osiem sosnowych desek – to byłaby już przesada!

* * *
Przeczytaj także:
Pocztowy tor przeszkód
Pocztowy labirynt - szczęśliwe zakończenie
Egipskie myślenie

6 komentarze:

blog niedzielny pisze...

brak slow :/

Anonimowy pisze...

Współczuje...dobrze zrobiliście...

Roqaya pisze...

Aniu, w Dokki jest sklep ktory importuje rzeczy z ikei. mozna zamowic co sie chce. oczywiscie maja swoja marze ale mysle ze bedzie porownywalna z kosztem transportu dla Ciebie. konkretnie w Agouza. znajdziesz ich na fb

Roqaya pisze...

http://www.facebook.com/IKEApl?ref=ts#!/pages/iKiA-IKEA-EGYPT/110449615663000?ref=ts

Magnolia pisze...

no i po co sobie bylo szarpac nerwy jeszcze bardziej?
moze teraz docenicie miejscowego stolarza :P

Kroniki egipskie pisze...

Agnieszko, po tym jak właśnie krawiec zepsuł moje poszewki na poduszki (rozmiar się zgadza, ale wzór nie, choć sama porobiłam szablony i pozszywalam je, aby wszystko było jasne) wolę nie dotykać lokalnych rzemieślników.
To stanowczo nie na moje nerwy!

Rogaya, dzięki! Chris przywozi nam szafka po szafce z Dubaju ;)