poniedziałek, 11 października 2010

Egipska codzienność cz.3: Naprawiamy samochód


Uśmiechnij się!
Jesteś w Egipcie ;)


* * *
Samochód, jak każda z maszyn czasami wymaga wymiany ub naprawy któregoś z elementów. Tym razem nasz Jeep potrzebował nowego paska klinowego i wymiany dwóch śrub mocujących koło. Generalnie jest to akcja na jedną godzinę i to licząc z dojazdem do warsztatu, ale w Egipcie jest to nieco inaczej…

O godzinie 9:00 rano stawiliśmy się w warsztacie i poinformowano nas, że szef przyjedzie za 30 minut. To było dla mechaników wystarczającą wymówką, aby nic nie robić. Na wyraźną i stanowczą sugestię, że szef nie jest im potrzebny do zdjęcia paska i odkręcenia koła, w końcu wzięli się do dzieła. Okazało się też, że w warsztatowym magazynie jest jeden zapasowy pasek klinowy (tak wskazywał spis w bazie danych), ale nikt nie potrafi go odszukać, a magazynier dopiero wstał - co zeznała przez telefon jego żona, dodając przy tym, że jeszcze nie wziął kąpieli. Złe przeczucia potwierdziły się o 11:00 – magazynier w końcu dotarł, ale i on nie znalazł paska i śrub w swoim magazynowym bałaganie. Posłano więc gońca po te sprzęty, aby zakupił je w pobliskim sklepie. Goniec przybył o 11:30 więc do 12:00 udało się zainstalować nowy pasek klinowy. Niestety w południe wszyscy pracownicy warsztatu udają się na modlitwę, więc kolejne czynności należało odłożyć do 12:30. Wówczas to zabrano się do wymiany śrub, ale była tylko jedna więc goniec po raz kolejny poszedł do sklepu. Wrócił o 13:00, a cała akcja zakończyła się ostatecznie o 14:00.

Lekcja egipskiej cierpliwości trwała więc całe 5 godzin, na koniec zażadano od nas kwoty dwa razy większej niż się należało. No cóż, jak się okazuje nawet w Egipcie CZAS to PIENIĄDZ ;)

* * *
Przeczytaj także:
Egipska codzienność: cz.1 cz.2
Tysiące przyjaciół
Tylko w Egipcie!

5 komentarze:

natiwa pisze...

jak Wy to wytrzymujecie? a mnie sie wydawalo, ze Chinczycy sa powolni i zawsze na wszystko maja czas ;)

Magnolia pisze...

..ale nie rozumiem,rodzinnie wybieracie sie do mechanika?
..strata czasu (a tego w Egipcie jest pod dostatkiem i trzeba przywyknac,ze nie ma nic na juz) a koszt nie powinnien dziwic,zwazywszy ze stawila sie cala rodzina ;)

Kroniki egipskie pisze...

Natiwa, jak widać czasami nie wytrzymujemy ;)

Magnolia, aby zaoszczędzić czas najpierw wysłaliśmy kierowcę, aby to załatwił. Okazało się to jednak ponad jego siły. Następnym razem (opisanym powyżej) Chris pojechał razem z kierowcą, który był jednocześnie tłumaczem, bo w warsztacie jak sie domyślasz nikt po angielsku nie mówi. Stąd liczba mnoga. Mnie tam do marnowania czasu w warsztacie nie spieszno ;)
A skąd cena? - Już sam fakt bycia obcokrajowcewm w Egipcie zobowiązuje Cię do "dzielenia się" z innymi ;(

Magnolia pisze...

niekoniecznie sam fakt bycia obcokrajowcem..bo rzutuje na to dosc czesto nawet rodzaj samochodu czy styl ubierania..skoro tak wygladasz,masz takie auto tzn ze cie stac poprostu..czesto ludzie ubieraja dlatego galabije etc..zeby sie nie ujawniac w niepotrzebnych sytuacjach.

reggie pisze...

a mnie tam wcale to nie dziwi ... ;)
w pewnym warsztacie w kraju kwitnącego kartofla też czekałem 4 godziny na samą diagnostykę (od razu uprzedzę, że to był zwykły drobiazg). też przepłaciłem (za czas zapewne), ubrany byłem jak "po grzybach" ;) a autem byłem chyba 15-sto letnim. może moja gęba im się nie spodobała ;).
ps. pewna autorka w książce o kobietach pustyni Sachary Zachodniej po pierwszym kontakcie z tamtejszą rzeczywistością, stwierdziłą że napisze artykuł pt: " sztuka czekania".
hehe, coś w tym jest ;)