sobota, 14 sierpnia 2010

Ramadan w Egipcie





* * *
Przeczytaj także:
Ramadan
Fanoos - Ramadanowe lampy cz.1 cz.2 cz.3
Świat Ramadanowych reklam
Wszystkie posty związane z Ramadanem

piątek, 13 sierpnia 2010

Dla spragnionych

Kto raz się napije wody z Nilu, będzie do Egiptu zawsze powracał!



... żebyście tylko nie dostali niestrawności ;)

PS. Miejmy nadzieję, że to woda ze źródeł Nilu, a nie np. Delty.

* * *
Przeczytaj także:
Sabil-kuttab, czyli o wodzie w Kairze
Nie ma, nie ma wody?
Uliczne jedzenie

środa, 11 sierpnia 2010

Nieoczekiwany początek lata …

Już za miesiąc w Egipcie czas zmieni się na letni!!!
Znów przyjdzie nam przestawić zegar biologiczny o godzinę, wstawać wcześniej, ale i cieszyć się tym, że wieczorami jest dłużej jasno.

Wszystko byłoby zrozumiałe i oczywiste, gdyby ten wpis ukazał się w marcu, ale co ciekawe mamy właśnie sierpień, a zamieszczona informacja to nie Prima Aprilisowy żart. Właśnie zaczął się Ramadan (więcej), więc wspaniałomyślne władze Egiptu postanowiły z dniem 11 sierpnia przestawić czas na zimowy, aby skrócić czas między zakończeniem pracy w buirach, sklepach i fabrykach, a momentem rozpoczęcia wieczornego śniadania, czyli iftaru. Zastanawiało nas, czy Egipcjanie rzeczywiście nie zdają sobie sprawy z faktu, że przesunięcie czasu na zimowy nie spowoduje skrócenia dnia z 13 do 12 godzin. Może dają się nabrać na prosty chwyt jakiegoś ministra do spraw zarządzania czasem?

Okazało się jednak, że większość nie wierzy (na szczęście!), ponieważ badanie opinii publicznej wykazało, że dla ponad 70 proc. społeczeństwa zmiana czasu na zimowy w Ramadanie nie ma sensu - i tak trzeba wytrzymać ponad 13 godzin bez jedzenia i picia, nawet gdyby umówić się, że w południe jest północ. Myślenie w narodzie jednak jeszcze istnieje.

Na koniec powróćmy do wątku z początku naszych rozważań o wyższości czasu zimowego nad letnim. Po zakończeniu Ramadanu, czyli w połowie września, czas znów zostanie przestawiony na letni, ale tylko na trzy tygodnie. Zgodnie z egipskimi zasadami w pierwszy weekend października czas zostanie ostatecznie zmieniony na zimowy i tak już pozostanie do końca kwietnia 2011 roku.
Oby do lata!

* * *
Przeczytaj także:
Rozdwojenie jaźni, czyli o pogodzie w Egipcie
Jaki dziś dzień tygodnia
Wszystkie posty związane z Ramadanem

czwartek, 5 sierpnia 2010

Wycieraczki w górę!

W kraju, gdzie deszcz nie pada (o przepraszam, pada może przez 5 dni w roku i to z reguły po 5-15 minut) jedną z większych bolączek jest kurz. Zalega na ulicach, na drzewach i krzewach, przez nieszczelne okna i otwarte drzwi dostaje się do domów i sklepów. Sprzątać należałoby codziennie. Dlatego też codziennie chodniki i klepiska przed sklepami polewane są wodą, która rozpryskuje się na nogi przechodniów.

Po kilku godzinach postoju (szczególnie w cieniu drzew) samochody pokryte są sporą warstwą kurzu. Trzeba myć je codziennie. Ale myli się ten, kto sądzi, że myjnie samochodowe są tu oblegane. Widziałam ich zaledwie kilka, ponieważ samochody są myte bezpośrednio na ulicy, przed domami. Ale to nie właściciel zajmuje się tym „brudnym obowiązkiem”. Jeżeli już kogoś stać na samochód (który w Egipcie jest przynajmniej dwukrotnie droższy niż w Polsce, nawet jeżeli jest już pełnoletni) to nie zajmuje się takimi przyziemnymi zadaniami, choć czasami zdarzają się drobne wyjątki.

Generalnie jest to zadanie dla bawaaba – takiego odpowiednika naszego „gospodarza domu”. Już od rana słychać szum wody wylewanej na samochody. Opłata za mycie nie jest wysoka (od kilkudziesięciu do 100 funtów egipskich, czyli maksymalnie do 50-60 złotych miesięcznie), ale i z jakością bywa różnie. Dlatego też, aby właściciel nie miał wątpliwości, że samochód jednak został umyty bawaab podnosi wycieraczki do góry. Tak więc co rano mijamy ulice pełne samochodów z radośnie podniesionymi do góry wycieraczkami. To nic że lusterka i szyby, przynajmniej po umyciu naszego samochodu, nadal są zachlapane ... w końcu, komu w Egipcie potrzebne są boczne lusterka ;)



* * *
Przeczytaj także:
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Egipskie chodniki
Rzecz o prasowaniu

wtorek, 3 sierpnia 2010

Ramadan tuż, tuż!

Już niewiele ponad tydzień pozostało do rozpoczęcia Ramadanu. Wszędzie panuje przedświąteczna gorączka – uliczki, na których dotąd rano leniwie toczyło się życie teraz pełne są sprzedawców i kupujących. I choć Ramadan jest okresem ścisłego postu od świtu do zmierzchu, noce są czasem spotkań rodzinnych i towarzyskich, i ... wielkiego jedzenia. Już teraz litrami kupowany jest olej, kilu-kilogramowe paczki makaronu, ryżu i cukru dominują w koszykach klientów w Carrefourze, do tego obowiązkowe daktyle i orzechy i ... ku mojemu zdziwieniu – przynajmniej kilka paczek chipsów. Jest to najlepszy czas dla handlowców.

Nie można także zapomnieć o fanus – Ramadanowej lampie, która przez miesiąc rozświetlać będzie ciemności. Oprócz lamp tradycyjnych, ręcznie robionych na oczach przechodniów, coraz więcej jest stoisk z chińskimi Ramadanowymi zabawkami. W tym roku pojawił się nowy model – z narodową reprezentacją piłkarską i obowiązkową (choć bardzo małą) Ramadanową lampą w dłoni.



A że Ramadan jest czasem zwiększonych wydatków należy pamiętać, aby wszystkie osoby, które dla Ciebie pracują na co dzień (pani do sprzątania, kierowca, bawaab, etc.) obdarować dodatkowym prezentem finansowym. Nie masz prawa odmówić – to Twój obowiązek dzielić się z biedniejszymi, szczególnie przed i w czasie Ramadanu, a dla nich przywilej na który wyczekują z niecierpliwością. To trochę, jak obowiązkowe bony towarowe przed Świętami Bożego Narodzenia :)

Ramadan kareem!



PS. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Ramadan rozpocznie się w tym roku 11 sierpnia, ale ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Rada Mędrców na podstawie obserwacji księżyca.

* * *
Przeczytaj także:
Ramadan
Świat Ramadanowych reklam
Wszystkie posty związane z Ramadanem