wtorek, 12 października 2010

Co to za sklep?



Takie rzeczy tylko w Egipcie!
W "No Smoking Shop" można kupić ... zapalniczki i papierosy. Gratuluję Wam poprawnych odpowiedzi i spostrzegawczości, a właścicielom ... pomysłu ;)

Polecam także lekturę artykułu "Co kryje nazwa".

* * *
Zobacz także:
Zaszyfrowane hieroglifami
Zagadka i jej rozwiązanie
Chrum, chrum ...

poniedziałek, 11 października 2010

Egipska codzienność cz.3: Naprawiamy samochód


Uśmiechnij się!
Jesteś w Egipcie ;)


* * *
Samochód, jak każda z maszyn czasami wymaga wymiany ub naprawy któregoś z elementów. Tym razem nasz Jeep potrzebował nowego paska klinowego i wymiany dwóch śrub mocujących koło. Generalnie jest to akcja na jedną godzinę i to licząc z dojazdem do warsztatu, ale w Egipcie jest to nieco inaczej…

O godzinie 9:00 rano stawiliśmy się w warsztacie i poinformowano nas, że szef przyjedzie za 30 minut. To było dla mechaników wystarczającą wymówką, aby nic nie robić. Na wyraźną i stanowczą sugestię, że szef nie jest im potrzebny do zdjęcia paska i odkręcenia koła, w końcu wzięli się do dzieła. Okazało się też, że w warsztatowym magazynie jest jeden zapasowy pasek klinowy (tak wskazywał spis w bazie danych), ale nikt nie potrafi go odszukać, a magazynier dopiero wstał - co zeznała przez telefon jego żona, dodając przy tym, że jeszcze nie wziął kąpieli. Złe przeczucia potwierdziły się o 11:00 – magazynier w końcu dotarł, ale i on nie znalazł paska i śrub w swoim magazynowym bałaganie. Posłano więc gońca po te sprzęty, aby zakupił je w pobliskim sklepie. Goniec przybył o 11:30 więc do 12:00 udało się zainstalować nowy pasek klinowy. Niestety w południe wszyscy pracownicy warsztatu udają się na modlitwę, więc kolejne czynności należało odłożyć do 12:30. Wówczas to zabrano się do wymiany śrub, ale była tylko jedna więc goniec po raz kolejny poszedł do sklepu. Wrócił o 13:00, a cała akcja zakończyła się ostatecznie o 14:00.

Lekcja egipskiej cierpliwości trwała więc całe 5 godzin, na koniec zażadano od nas kwoty dwa razy większej niż się należało. No cóż, jak się okazuje nawet w Egipcie CZAS to PIENIĄDZ ;)

* * *
Przeczytaj także:
Egipska codzienność: cz.1 cz.2
Tysiące przyjaciół
Tylko w Egipcie!

sobota, 9 października 2010

Z notatnika Chrisa: Katedra Św. Pawła w Abidżan

Wybrzeże Kości Słoniowej jest bardzo młodym państwem, co jest dość powszechnym zjawiskiem w subsaharyjskiej Afryce. Samo miasto zaczęło powstawać około stu lat temu jako istotny port na terenach Francuskiej Afryki Zachodniej. Ciekawa jest nazwa miasta, ponieważ Abidżan w lokalnym języku oznacza „Właśnie ścięłam liście”. Nazwa powstała w momencie kiedy Europejczycy po przybyciu w to miejsce zapytali lokalne kobiety, jak nazywa się to miejsce. Owe kobiety nie rozumiejąc pytania zadanego w obcym języku odpowiedziały to co wydawało się im słuszne w danym momencie i tak owe nieporozumienie zamieniło się w wielkie miasto.

Ze względu na swój młody wiek, Abidżan jest pozbawiony zabytków, ale w latach 80-tych XX wieku wybudowano tu nowoczesną i piękną katedrę, której budowę pobłogosławił nasz polski papież. Konstrukcja katedry oparta jest na pylonie i przeciągniętych od niego aż do drugiego końca obiektu stalowych linach, przez co dach jest konstrukcją wiszącą.

Najciekawiej robi się jednak po wejściu do wnętrza katedry, ponieważ natychmiast zwracają na siebie uwagę niezwykłe witraże zajmujące większość przestrzeni ścian katedry. Są tu sceny z codziennego życia lokalnej ludności, dalej nad ołtarzem głównym są sceny z Pisma Świętego, ale najbardziej niezwykła wydała mi się scena obrazująca przybycie dwóch misjonarzy, którzy przypłynęli właśnie dla mieszkających tu ludzi i dla krzewienia chrześcijaństwa na tym terenie w sposób jaki robili to święci Piotr i Paweł. Witraż przedstawia scenę wyidealizowaną, ale przyznam, że po raz pierwszy w życiu widziałem witraż w katedrze, na którym są słonie, małpy, palmy i tutejsza ludność w lokalnych, czyli dość skąpych strojach – obraz zupełnie niezwykły dla Europejczyków, ale przecież zupełnie naturalny dla tutejszych ludzi. Do tego całość jest niezwykle kolorowa i pełna różnych różności, tak jak to bywa w tej części Afryki – kolorowo, różnorodnie, słonecznie i wesoło.





Warto jeszcze dodać, że przy katedrze stoi piękna postać Jezusa, wzorowana na Jazusa z Rio do Janeiro, a kilka kroków dalej znajduje się pomnik Jana Pawła II, postawiony na pamiątkę jego pielgrzymki na Wybrzeże Kości Słoniowej. Ostatnią atrakcją katedry jest wspaniały widok na miasto i jego niezwykłą przyrodę.






* * *
Przeczytaj także:
Piramidy Czarnych Faraonów
Krokodyla kup mi luby!
Przybysz z Egiptu w Chartumie

środa, 6 października 2010

Z notatnika Chrisa: Abidżan – miasto zieleni i nietoperzy

Abidżan – stolica Wybrzeża Kości Słoniowej - położony jest zaledwie pięć stopni szerokości geograficznej na północ od równika więc obecnie Słońce świeci tu niemal pionowo z góry. Na szczęście pobliska Zatoka Gwinejska przynosi znad ocenu dość umiarkowaną temperaturę. Jest to jednak ten kawałek świata, gdzie roślinność uwielbia połączenie wysokich temperatur z wszechobecną wilgocią przeplataną porami deszczowymi. Październik to kulminacja tak zwanej małej pory deszczowej, więc pada tu codziennie, ale raczej przelotnie. Wszystko to sprawia że Abidżan w porównaniu z Kairem jawi się jak niezwykły zielony ogród, w którym rzucony na ziemię ogryzek po miesiącu zamienia się w niemałą jabłoń, a wzrost roślin można niemalże obserwować przystając na chwilę na ulicy. Jest to zupełne przeciwieństwo Kairu – w Egipcie trwa wieczna walka o to, aby ziemię i rośliny nawadniać pompując masy wody z Nilu na wszystkie okoliczne pola, trawniki i ogródki. Ludzie codziennine starają się zahamować łakomstwo wielkiej pustyni. Tu w Abidżan jest wręcz odwrotnie – ludzie codziennie starają się powstrzymywać rośliny przed niepohamowanym „atakiem” na to co sami zbudowali. Walka idzie na maczety, ogień oraz kanały osuszające przez co udaje się zachować „status quo”.


Abidżan zatopiony w zieleni

Kiedy po całodniowej walce z roślinami, ludzie zaczynają wieczorem oddawać się błogiemu lenistwu, na łowy wyruszają pewne nietypowe stwory. Zawsze wybrzeże morza lub ocenu kojarzyło mi się z mewami kołującymi w powietrzu, z ich specyficznymi okrzykani, głośniejszymi niż sztormowe fale. W Abidżan należy jednak zweryfikować ten stereotyp. Moja początkowa pewność, że to mewy hałasują za oknem zmieniła się w ogromne zdumienie, ponieważ na pierwszy rzut oka tutejsze mewy miały dziwnie czarną barwę. Na drugi rzut oka – miały jakieś dziwnie kanciaste skrzydła, a na trzeci i ostatni rzut oka – okazało się, że to nietoperze większe od sporego gołębia. Stworzenia te zaczynają swoje łowy jeszcze za dnia i niczym polskie wrony, całymi tabunami szaleją w powietrzu wyłapując muchy i malaryczne komary. Widok jedyny w swoim rodzaju.


Nietoperze na tle zachodzącego słońca

* * *
Przeczytaj także:
Targ wielbłądów w Birkash
Czarna i Biała Pustynia
Libijscy jaskiniowcy

niedziela, 3 października 2010

Fryderyk Chopin pod biało-czerwonymi piramidami

Chopin pod Piramidami - w ramach obchodów roku Chopinowskiego pod takim tytułem odbył się koncert u stóp piramid w Gizie. Specjalnie na tę okazję zamontowano czerwone reflektory, które w czasie koncertu oświetlały dwie największe piramidy: Cheopsa i Chefrena. Pozostałe były oświetlone na biało tworząc biało-czerwone tło dla koncertu.


Janusz Olejniczak (fortepian) oraz Dina Iskander (sporan) i Leszek Świdziński (tenor) na tle Sfinksa i, specjanie na tę okazję oświetlonej na czerwono, piramidy Chefrena

Zdjęcia dzięki uprzejmości Karen Anne Thom.
Galeria jej zdjęć dostępna jest tutaj.
Thank you Karen!



Urodzona w Aleksandrii Dina Iskander przepięknie zaśpiewała po polsku "Gdybym ja była ..." ("Życzenie")

Ten wyjątkowy koncert prezentował muzykę Chopina w aranżacji klasycznej, jazzowej i rockowej. Było to jakby nowe, współczesne spojrzenie na muzykę, która powstała blisko 200 lat temu. To doskonały sposób, aby przez osobę wybitnego kompozytora promować Polskę, ale i zainteresować jego twórczością szeroki krąg odbiorców.


Janusz Olejniczak i Royal Quartet


Leszek Możdżer

Pod piramidami zabrzmiała muzyka w wykonaniu Janusza Olejniczaka, Royal Quartet, Leszka Możdżera oraz grupy Rock Loves Chopin. Występy uświetnił zespół taneczny Folies Dance Company, który szczególnie zachwycił mnie dwoma układami: tańcem na pięciolinii i przepięknie odtańczoną, w biało-czerwonych strojach, interpretacją tańców narodowych.




C H O P I N

Było cudnie, a muzyka zrobiła ogromne wrażenie także na licznie tu obecnych obcokrajowcach. Program był ułożony genialnie - przez cały koncert napięcie rosło, klasyczna interpretacja przeszła płynnie w wersję jazzową, by zakończyć program silnym rockowym uderzeniem.

Zabrakło mi tylko rzutu oka na Żelazową Wolę, wierzby na mazowieckich polach i jesienny wiatr, które tak mocno inspirowały Chopina, a które tak różne są od otaczającej nas pustyni ...

* * *
Wybierającym się w najbliższym tygodniu do Kairu polecam kolejne wielkie wydarzenie pod piramidami - "Operę Aida", która nie była tu wystawiana przez kilka kolejnych lat. Operę Aida pod Piramidami można obejrzeć 5, 6, 7 i 10 października br. Bilety w cenie 100, 200 i 300 LE do nabycia w Cairo Opera House (więcej).

Musisz zobaczyć, czyli o Operze Aida
Opera Aida pod piramidami w Gizie - w Al Ahram Weekly
Yalla habibi, czyli o muzyce w Egipcie

sobota, 2 października 2010

Namiot - bezcenny, za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard

Desert camping, czyli wyprawa na pustynię ze spaniem w namiocie lub bezpośrednio pod rozgwieżdżonym niebiem, to ulubiony sposób spędzania weekendów przez niemal wszystkich obcokrajowców mieszkających w Egipcie, ku zdziwieniu większości Egipcjan. Do tego przydaje się namiot, szczególnie podczas niespodziewanej burzy piaskowej.



W Egipcie kupić można PRAWIE wszystko, przy czym PRAWIE robi wielką różnicę. Są namioty słabe i stosunkowo tanie (tzn. w akceptowalnej przez nas cenie, choć w Polsce w tej cenie można kupić dobry namiot) i namioty, które są warte kupienia w cenie stanowczo nie do zaakceptowania.



Tak więc jedyny wart kupienia mały 3-osobowy namiot kosztuje zaledwie równowartość ... 1500 złotych. W tej cenie można:

a. spędzić w Egipcie w hotelu 4-5 gwiazdkowym tygodniowe wakacje, wraz z przelotem tam i z powrotem z Polski, lub

b. polecieć nowym bezpośrednim połączeniem LOT-u na zakupy do Warszawy i przywieźć nowy namiot (!).
... a dodatkowe wolne kilogramy bagażu można przeznaczyć na zapasy szynki lub inne smakołyki niedostępne w Egipcie :)

PS. Sprowadzilibyśmy namiot pocztą, ale boimy się, że podzieli los mebli z Ikei (więcej) ;(

* * *
Przeczytaj także:
Bezcenne!
Posty związane z pustynią
Podatki na deser
Egipski Outsourcing