poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Na środku niczego

Lubię miasta z historią. Miasta w których wąskich uliczkach można się zgubić, wypić herbatę w lokalnej kafejce i pouśmiechać do tamtejszych mieszkańcow, gdy nieznajomość języka nie pozwala na więcej. Dlatego tak dobrze jest w Kairze, gdzie wąskich uliczek jest bez liku. Mieszkańcy są bardzo przyjaźni i usłyszawszy, że odrobinę mówię po arabsku z ogromną ciekawością zadają pytania. Na prostsze, jak pytanie o kraj i dzieci potrafię odpowiedzieć, ale wówczas dochodzimy do pytań, które przerastają moje umiejętności i kończy się na wymianie uśmiechów.

Są jednak miasta, których wcale nie miałam ochoty zobaczyć. Do tej grupy z pewnością należy Dubaj – miasto na wskroś nowoczesne, po którym należy poruszać się samochodem. Los lubi jednak płatać figle i kilka dni temu zostaliśmy postawieni przed faktem, że wyjeżdżamy na kilka tygodni do Dubaju. No cóż – pomyślałam – może czas na nową przygodę - choć nie byłam przekonana, czy nasze Dziecko Rewolucji jest już odpowiednio duże na takie podróże. Mieliśmy zamieszkać w hotelu niedaleko Creek Dubaj – kanale, znajdującym się w sercu Dubaju, po którym pływają tradyjne łodzie. Super! Doskonałe miejsce na spacery z córką i nowe inspiracje fotograficzne. Okazało się jednak, że zmieniono rezerwację na hotel o wdzięcznej nazwie Rose Garden. Jadąc do hotelu minęliśmy Creek Dubai i jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy ... by dojechać na środek niczego. To, że wokół nie ma kompletnie nic to jedno, ale gdzie ten ogród, o którym mowa w nazwie hotelu? Widok z okna fenomenalny – zresztą zobaczcie sami! Tylko ile czasu mogę spacerować po pustym parkingu z małym dzieckiem? Dobrze, że mamy blisko do Emirate Mall, w którym największą atrakcją jest sztuczny stok narciarski – może nasza dwumiesięczna dziewczynka nauczy się jeździć na nartach ;)



A tak na poważnie, mam nadzieję że najpóźniej za dwa dni przeniesiemy się do właściwego hotelu, ishaAllah. Inaczej ... wolę nie myśleć jak tu wytrzymam.

* * *
Przeczytaj także:
Wrócimy jutro, inshaAllah!
W drodze nad Zatokę Perską!
Tu wszystko jest możliwe!

4 komentarze:

T. pisze...

Bez przesady, ja żyje w Al Barsha od 5 lat i daję radę. Wyskocz do Madinat Jumeirah, 5 minut taksówką

Kroniki egipskie pisze...

T, Dzięki za podpowiedź. Powiedz mi tylko proszę, jak to funkcjonuje tym bardziej, że zatrzymamy się w innym hotelu. W Cairze, aby wejść do Klubu trzeba wykupić roczne członkowstwo. Czy tutaj można zapłacić za jeden dzień korzystania z atrakcji? Czy Souk jest ogólnodostępny?
Dzięki za wszelką pomoc :)

Magdalena pisze...

Pomimo, że u nas się pięknie zielono robi, w końcu 20 stopni to tęsknię za pejzażem pustynnym i lekko zazdroszczę nawet takiego widoku z okna. Pozdrawiam serdecznie :)

T. pisze...

Tu wszystko mozna (jest tak bardziej zachodnio). Proponuje tez pochlapac sie z delfinami w Atlantisie.