sobota, 18 czerwca 2011

Zaklinacz węży



Pewnego słonecznego poranka, a w Egipcie niemal wszystkie poranki są słoneczne, udaliśmy się z kierowcą do Fabryki Alabstru (więcej o fabryce tutaj). Przy wejściu stało kilku podekscytowanych mężczyzn, bo jak się okazało jeden z nich – mieszkaniec Górnego Egiptu - miał w worku węża. Od razu padło pytanie, czy chcę go pogłaskać. Wąż nie był może zbyt pokaźnych rozmiarów, ale czy to powód, aby się z nim bratać? Nasz kierowca nie mógł sobie jednak odmowić przyjemności. Właściciel węża wziął to za dobrą monetę i wciągnął go w swoje szpony – objął go ramieniem, odciągnął na bok i coś sobie szeptali trzymając węża przy uchu naszego kierowcy. Obserwowałam to całe przedstawienie ze zdziwieniem, ale w końcu jest dorosły i wie co robi. Akcja zakończyła się wręczeniem właścicielowi węża 10 funtów egipskich, co okazało się niewystarczającą kwotą i mężczyźni naparli na kierowcę żądając więcej. Cóż było robić, wyciągnęłam kolejne 10 funtów i po długich negocjacjach udało nam się opuścić to miejsce.



Nasz kierowca był jednak strasznie podekscytowany i jak tylko wsiedliśmy do samochodu zaczął mi opowiadać z przejęciem:
- Ten gość, to był z Górnego Egiptu. On mi mówił staroegipskie zaklęcia, ja powtarzałem je szeptem wężowi, a wąż ... – i tu nastąpiło zawieszenie głosu dla wywarcia na mnie większego wrażenia - powiedział „szsz szsz szsz ...”

Trzeba było usłyszeć ten jego zachwyt w głosie, jak małe dziecko, a ja z trudem starałam się utrzymać powagę.

- Na końcu wąż mnie ugryzł – i tu z dumą pokazał ugryzienie na dłoni. – I teraz już żaden wąż nie jest mi straszny, bo zawarliśmy pakt.

... no cóż, najważniejsze to znać staroegipskie zaklęcia!

* * *
Przeczytaj także:
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi!
Druga żona dla Koptow

0 komentarze: