środa, 29 czerwca 2011

Zakaz gry w szachy pod groźbą śmierci

Kiedy król Jan pogonił Turków spod Wiednia, uwalniając przy okazji Europę od przymusowego przejścia na Islam, zdobyto przy okazji spore zapasy kawy. Europejczkom kawa przypadła do gustu, ale bywali władcy mówiący po niemiecku, którzy uważali, że kawa źle działa na ich poddanych, zbytnio ich pobudza i uzależnia, więc zakazywali jej picia, nakładając przy tym surowe kary za nieprzestrzeganie owego zakazu. Pomimo to kawa w Europie nie dała się pokonać i jest z nami do dziś.

Czasami zastanawiamy się, czy w Egipcie ktoś kiedyś nie wydał zakazu gry w szachy, bo obserwując na co dzień egipskie społeczeństwo, stwierdzamy że umiejętność planowania stoi w sprzeczności z egipską naturą. Szachy uczą przewidywania, i każdy kto gra lub grywał w szachy wie, że aby wygrać tę grę należy planować nie jeden, ale kilka ruchów do przodu, trzeba to dobrze przemyśleć, a następnie ów plan wdrożyć. Egipcjanie są przeciwnością gracza szachowego – nie planują.

Rano na kairskiej obwodnicy roztrzaskała się kolejna ciężarówka. Kierowca jak zwykle nie skojarzył faktu, iż zakręt na drodze wymaga, aby zwolnić. Na każdym nieco ostrzejszym zakręcie Ring Roadu asfalt jest zryty jak świeżo zaorane pole. Ciężarówki i ich przyczepy kilka razy w tygodniu wywracają się tam i tną asfalt. Nie pomagają oznaczenia, które informują kierowcę o zbliżającym się zagrożeniu.



Podobnie sprawa ma się z tzw. „śpiącymi policjantami”, których tylko niewielka część jest pomalowana i pozwala kierowcy zauważyć przeszkodę na czas. Przy tych niepomalowanych asfalt też jest zryty na całej szerokości, ponieważ wpadające na nie samochody wybijają się w górę i spadają nawet trzy metry dalej uderzając z impetem w asfalt. Mimo to nie maluje się tych przeszkód.

Mało kto wozi też ze sobą sprawne koło zapasowe. Czasami takie koło jest wręcz usuwane z samochodu, aby nie zabierało miejsca. No bo do czego mogłoby się przydać? Z tego też powodu codzienie dziesiątki samochodów stoi na kairskich poboczach, a w tym czasie kierowcy z przebitym kołem przedzierają się przez okolicę w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby takie koło załatać.

Powyższe przykłady ze świata motoryzacji są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Niechęć do gry w szachy i związane z tym konsekwencje dotykają wielu innych sfer egipskiego życia – niestety.

* * *
Przeczytaj także:
Dwa dni temu na drodze Kair - Fajum
Bliskie spotkania drugiego stopnia
Wycieraczki w górę!

piątek, 24 czerwca 2011

Lato, lato wszędzie ...

Lato w pełni. Za oknem tak gorąco, że aż trudno wyjść z domu. Wieczory zamiast ulgi przynoszą falę wilgoci, która jeszcze potęguje uczucie gorąca. Co jakiś czas słychać nawoływania wędrującego ulicami sprzedawcy napojów. Bez klimatyzatorów trudno wytrzymać. Klimatyzacja w taksówkach nadal stanowi wyjątek – nawet jeżeli jest zamontowana, to zazwyczaj trzeba się zadowolić otwartymi na przestrzał oknami i trzymać fryzurę, aby nie rozwiała się na wszystkie strony.


„Wiesz, że do niedawna pasy w taksówkach traktowane były jak dobro luksusowe, innymi słowy trzeba było za nie płacić dodatkowe podatki. Sprowadziłem Toyotę z Arabii Saudyjskiej i musiałem obciąć wszystkie pasy i wymontować klimatyzację, aby nie płacić podatku od luksusu. Następnie, kilka miesięcy później, pasy stały się obowiązkowe.* – wypowiedź jednego z kairskich taksówkarzy opublikowana w książce Khaleda Al Khamisi „Taxi”.

Tak więc klimatyzacja w samochodach z dobra luksusowego szybko stała się dobrem pożądanym, a że każdy radzi sobie jak może domowe klimatyzatory pojawiły się też na dachach samochodów. Ten na busie naprawdę działał ...



Poszukującym egzotyki, na wakcje polecam lektury prosto z Egiptu:
- "Taxi" Khaled Al Khamisi - 58 interesujących historii usłyszanych od kairskich taksówkarzy. Od niedawna dostępna po polsku,
- Opowieści starego Kairu - wyjątkowa, pełna atmosfery islamskiego Kairu saga rodzinna autorstwa egipskiego noblisty Nadżiba Mahfuza,
- "Ulica Rajskich Dziewic" Barbary Wood, lekka lecz barwna i wciągająca lektura, której kanwą jest współczesna historia Egiptu.

A już wkrótce spróbuję zachęcić Was do przeczytania kolejnej, od niedawna dostępnej po polsku, "egipskiej lektury".

* Obowiązkowe pasy na przednich siedzeniach wprowadzono latem 2008 roku. Pomimo, że są obowiązkowe taksówkarze często ich nie zapinają, a widząc policję wsuwają je pod kolano.

* * *
Zobacz także:
Nie ma, nie ma wody?
Dla spragnionych
Help!

sobota, 18 czerwca 2011

Zaklinacz węży



Pewnego słonecznego poranka, a w Egipcie niemal wszystkie poranki są słoneczne, udaliśmy się z kierowcą do Fabryki Alabstru (więcej o fabryce tutaj). Przy wejściu stało kilku podekscytowanych mężczyzn, bo jak się okazało jeden z nich – mieszkaniec Górnego Egiptu - miał w worku węża. Od razu padło pytanie, czy chcę go pogłaskać. Wąż nie był może zbyt pokaźnych rozmiarów, ale czy to powód, aby się z nim bratać? Nasz kierowca nie mógł sobie jednak odmowić przyjemności. Właściciel węża wziął to za dobrą monetę i wciągnął go w swoje szpony – objął go ramieniem, odciągnął na bok i coś sobie szeptali trzymając węża przy uchu naszego kierowcy. Obserwowałam to całe przedstawienie ze zdziwieniem, ale w końcu jest dorosły i wie co robi. Akcja zakończyła się wręczeniem właścicielowi węża 10 funtów egipskich, co okazało się niewystarczającą kwotą i mężczyźni naparli na kierowcę żądając więcej. Cóż było robić, wyciągnęłam kolejne 10 funtów i po długich negocjacjach udało nam się opuścić to miejsce.



Nasz kierowca był jednak strasznie podekscytowany i jak tylko wsiedliśmy do samochodu zaczął mi opowiadać z przejęciem:
- Ten gość, to był z Górnego Egiptu. On mi mówił staroegipskie zaklęcia, ja powtarzałem je szeptem wężowi, a wąż ... – i tu nastąpiło zawieszenie głosu dla wywarcia na mnie większego wrażenia - powiedział „szsz szsz szsz ...”

Trzeba było usłyszeć ten jego zachwyt w głosie, jak małe dziecko, a ja z trudem starałam się utrzymać powagę.

- Na końcu wąż mnie ugryzł – i tu z dumą pokazał ugryzienie na dłoni. – I teraz już żaden wąż nie jest mi straszny, bo zawarliśmy pakt.

... no cóż, najważniejsze to znać staroegipskie zaklęcia!

* * *
Przeczytaj także:
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!
Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi!
Druga żona dla Koptow

środa, 15 czerwca 2011

Awantura o kampanię „Zapuść brodę”

Artykuł z "The Egyptian Gazette", 12 czerwca 2011 r., str. 1:

„Zapuść brodę przed Ramadanem” jest sloganem kampanii planowanej przez salafitów (muzułmanów, którzy dosłownie przestrzegają zaleceń Koranu). Tak jak rewolucjoniści poprzez serwisy społecznościowe organizują milionowe protesty na Placu Tahrir, aby wywierać naciski dla swoich niespełnionych żądań, salafici robią dokładnie to samo aby przekonać innych muzułmanów do zapuszczenia brody i bycia bardziej pobożnym.

Salafici nawołują milion mężczyzn do zapuszczenia brody przed świętym miesiącem postu Ramadanem, który rozpocznie się w sierpniu. Ich kampania jest bardzo kontrowersyjna i pokazuje jak wielka jest przepaść pomiędzy islamistami i sekularystami w post-Mubarakowym Egipcie.

Kampania wskazuje radykalną zmianę w Egipcie po obaleniu autorytarnego reżimu, podkreślając nierównowagę w faworyzowaniu religii na egipskich ulicach.

„Taka wolność jest owocem Rewolucji 25 stycznia. Przy funkcjonujących (obecnie rozwiązanych) służb bezpieczeństwa za rządów prezydenta Mubaraka, wzywanie Egipcjan do zapuszczania brody było jak marzenie o dotknięciu księżyca” – powiedział Sheikh Sawfat Hegzai, duchowny salaficki. Argumentuje on także, że taka kampania jest rzeczą normalną, wynikającą z wolności osiągniętej po obaleniu autorytarnego reżimu.
„Chciałbym zobaczyć taką kampanię, aby zachęcić milion kobiet to noszenia nikabu (zasłony zakrywającej twarz)”, dodał Hagazi.

Jednakże inni duchowni nawołują młodych muzułmanów do przywiązywania większej uwagi, jak zachowują się w ich obecności.

„Zapuszczenie brody jest sunna (czynem Proroka Mohameda). Nie jest obowiązkiem każdego muzułmanina. Jakkolwiek mamy swoje priorytety. Powinniśmy promować wartości takie jak praca, uczciwość i dobre maniery, i dopiero wówczas noszenie brody.” – powiedział egipski Mufti Ali Gomaa. Mufti dodaje, że nie ma sensu, logicznie czy religijnie, cierpiąc z powodu kryzysu ekonomicznego, braku bezpieczeństwa czy innych problemów, bycie nakłanianym do zapuszczenia brody.

Sheikh Mohamed Hassan, wieloletni duchowny, z silnymi salafickimi poglądami, pochwala kampanię, z nadzieją że 80 milionów Egipcjan (ta liczba zawiera wszystkich Egipcjan wliczając kobiety i dzieci!) zapuści brodę jak prorok Mohamed.
Sekularytyści i liberałowie potępili kampanię „miliona zapuszczonych bród przed Ramadanem”, podkreślając że termin takiej kampanii może prowadzić do podziału egipskiego społeczeństwa.

„Podczas kiedy próbujemy wykorzenić niechęć między muzułmanami i chrześcijanami, takie nawoływania mogą spowodować katastrofę”, ostrzega Farida el-Shobashi, członek rady nadzorczej egipskiej TV. Dodaje, że Egipcjanie powinni ciężko pracować, aby odbudować swój kraj, bardziej niż martwić się o swój wygląd.

Za czasów Mubaraka brodaci muzułmanie byli postrzegani jako nieprzejednani politycy. Byli nieustannie dręczeni przez policję i wielu było więzionych bez wyraźnych powodów.

„Może Islamiści poddają rządzącą Radę Wojskową testowi prowadząc tę kampanię. A może prężą mięśnie i pokazują swoją siłę na ulicach. Obie możliwości są niebezpieczne” - powiedziała Dina Rashwan, analityk polityczny.

* * *
Przeczytaj także:
Al-Azhar popiera zakaz noszenia nikabu
Egipt nie chce, by kobiety zasłaniały twarz
Ramadan 2011

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Ocalić od zapomnienia ...

Fustat jest nazwą pierwszej islamskiej stolicy Egiptu, założonej przez Amra Ibn al-Asa, z dynastii Umajadów, który podbił Egipt w 640 roku. Założył on obóz nad Nilem, na północ od rzymskiej twierdzy Babilon. Z czasem miasto namiotów zostało zastąpione miastem z cegły i kamienia, ale nadal nazywano je Fustat - namiot. Rozwijało się ono do czasu, kiedy ponad 300 lat później władcy z dynastii Fatymidów na północy założyli nowe miasto, z pałacami i meczetami, które otoczyli murami i nazwali Al-Kahira „Zwycięstwo”, a w 1168 roku spalili Fustat, aby nie wpadło w ręce krzyżowców.

Kiedyś Fustat było zamieszkiwane przez tysiące ludzi, którzy zarabiali wyrabianiem ceramiki i zbieraniem śmieci, i choć dzisiaj jest niemal pustkowiem znaleźć tu można kilka skupisk warsztatów ceramicznych, w których stosowane metody wyrobu ceramiki sięgają setek lat temu. Rząd stara się ucywilizować to miejsce i stare warsztaty systematycznie zastępowane są przez Centra ceramiki funkcjonujące w nowowybudowanych, ciekawych architektonicznie lecz podobnych do siebie budynkach. I choć pracującym tu artystom i rzemieślnikom poprawią się warunki pracy oni sami mówią ze smutkiem, że będzie to raczej fabryka, gdzie każdy będzie miał wydzieloną, niewielką przestrzeń i gdzie nie będzie już u siebie. Jest to szczególnie trudne dla osób, które pracują tutaj od 30-40 lat.


Ostatnie stare warsztaty na tle nowych budynków, które je wkrótce zastąpią

I choć w ostatnich dwóch starych warsztatach praca idzie pełną parą, ich dni są już policzone. Pozostałe warsztaty zostały zlikwidowane wcześniej, by uzyskać przestrzeń, na których wybudowano nowe budynki. Ze względu na zamieszanie związane z Rewolucją prace budowalane zostały chwilowo wstrzymane, ale przedłuża to tylko agonię starych warsztatów.

Cieszę się, że mogłam zobaczyć warsztaty, które nie zmieniły się od dziesiątków lat i poznać pracujących tam ludzi. Zapewne, gdy po wakacjach wrócimy do Kairu, starych warsztatów już nie będzie. Pozostaną tylko wspomnienia i zdjęcia. Taka jest cena cywilizacji. Szkoda ...


Wyrób gliny w zbiorniku z wodą jest naprawdę ciężką pracą




Khamiz, w czasie wakacji bardzo lubi pomagać wujkowi w pracy


Po wyschnięciu ceramika wypalana jest w starych piecach, co istotnie podwyższa temeraturę otoczenia, szczególnie w czasie upalnego lata

* * *
Przeczytaj także:
Piękno zaklęte w kamieniu
Targ Namiotów
Magia szkła

niedziela, 12 czerwca 2011

A mnie jest żal ...

... wielkich podróży, nieodkrytych lądów, niezapomnianych przygód. Zazdroszczę wielkim podróżnikom, że w czasach kiedy nie było telewizji i internetu mogli być zaskakiwani zderzeniem z inną cywilizacją, odkrywać nieznane miejsca, nie wiedząc dokąd zaprowadzi ich wybrana przypadkowo droga. Teraz wystarczy włączyć komputer i ... nawet nie musimy wyjść z domu. Możemy poznawać świat z wygodnego fotela przed telewizorem. Tak jest bezpiecznie, ale czy ekscytująco? A jeżeli już zdecydujemy się na wyjście, mamy GPS, internet w telefonie i już się nie zgubimy, dotrzemy dokładnie tam gdzie chcemy, choć ominą nas przygody, które czekały tuż za rogiem ...


Siwa - najbardziej odległa, ale i najbardziej magiczna egipska oaza (więcej)

Postępująca cywilizacja i globalizacja powoduje ujednolicenie wszystkiego co nas otacza. Już nie trzeba jechać do Włoch, czy Grecji by kupić tamtejszą oliwę z oliwek, a pamiątki z Egiptu widziałam nawet w jednym z warszawskich centrów handlowych. A mnie jest szkoda tego, że dostępność podróży powoduje, że stają się one mniej egzotyczne, a wiele miejsc traci swą unikalność, bo są przygotowywane specjalnie pod turystów. Wielkie zagłębia hotelowe ściągają turystów z całego świata oferując im luksusowe warunki, rozmaite atrakcje, ale czy dzięki temu dają możliwość poznania prawdziwego życia mieszkańców? Wracamy z Tajlandii, Dominikany czy Egiptu opaleni i wypoczęci, ale niewiele potrafimy powiedzieć o tamtejszych mieszkańcach – jak żyją, co ich cieszy, czy smuci. Oczywiście wielu osobom to wystarcza, zagonieni i zapracowani często chcą się oderwać od rzeczywistości, odetchnąć i popławić się w luksusie, odpocząć ...

A mnie jest szkoda ... Tracimy unikalność i wyjątkowość. Już dziś oglądamy te same seriale i teleturnieje, mamy takie same samochody, pijemy kawę w tych samych coffee shopach. Za chwilę wszystkie miasta będą wyglądały podobnie, będziemy jedli to samo niezależnie, z jakiej części świata to jedzenie pochodzi. I po co wówczas podróżować? I co zostanie do odkrycia?


Egipskie wydanie teleturnieju Milionerzy

Jak ocalić charakter wyjątkowych miejsc dla kolejnych pokoleń? Jutro opowiem o miejscu, które już niedługo nie będzie takie jak przedtem. Pracującym tam rzemieślnikom jest żal, ale taka jest cena cywilizacji. Nie tylko im jest żal ...

* * *
Przeczytaj także:
Zobacz Egipt
Dobre duchy pustyni
W odwiedzinach u Amenhotepa i Sesostrisa

niedziela, 5 czerwca 2011

Chleba i igrzysk



Chleba i igrzysk – tego potrzebowali nie tylko starożytni Rzymianie, ale oczekują i współcześni Egipcjanie. Chleb jest dla znacznej części egipskiego społeczeństwa dofinansowywany (więcej), a różnego rodzaju „igrzyska” rozgrywają się w stolicy Egiptu regularnie. Kair jest miastem, gdzie rozmaite koncerty i festiwale odbywają się niemal codziennie i można tutaj bardzo aktywnie i kulturalnie spędzać czas.

Jak się okazało protesty na Placu Tahrir to nie tylko wyraz sprzeciwu przeciwko sytuacji politycznej i ekonomicznej, ale i miejsce świętowania. Piątek w ubiegłym tygodniu miał być Dniem Gniewu II, z postulatami niezadowolonych z postępu zmian Egipcjan, aby rozpocząć drugą Rewolucję, która ochroni zdobycze pierwszej. Przed piątkiem nikt nie wiedział, co wydarzy się na Placu Tahrir, a obawy były spore. Okazało się jednak, że planowany Dzień Gniewu przekształcił się bardziej w rodzinny piknik, który oprócz manifestowania niezadowolenia był także doskonałym miejscem na spędzenie weekendu w gronie znajomych.

Imprezą, która cieszyła się ogromnym powodzeniem wśród młodzieży był także przedwczorajszy Color Festival, reklamowany jako „Festiwal kolorów Indii w Egipcie”. Przyznam, że wybierając się na Festiwal oczekiwałam, że zobaczę Hinduski w pięknych sari, a zastałam ... egipską młodzież w ferworze obsypywania się kolorym pyłem. Co ciekawe Hindusów czy Hindusek nie udało mi się spotkać.



Hinduskie Holi jest religijnym świętem wiosny, które kończy zimę i może trwać do 16 dni. W czasie głównych obchodów Hindusi obsypują się kolorowym proszkiem lub polewają kolorową wodą. Co prawda egipskie Święto Wiosny (Shams El Nessim) już dawno minęło (więcej), co nie przeszkodziło aby młodzi Egipcjanie z okazji kolejnego święta wiosny dobrze się bawili. Zresztą zobaczcie sami. A dla tych, którym zabawy nigdy nie za dużo, kolejne obchody hinduskiego Święta Wiosny odbędą się w Kairze już ... w październiku.







* * *
Zobacz także:
Święta, święta ponad wszystko
Yalla Habibi!
Hollywood Bliskiego Wschodu
Cairo Life

sobota, 4 czerwca 2011

Kolory Indii w Egipcie







... tak było wczoraj. Więcej już wkrótce.

* * *
Przeczytaj także:
Fryderyk Chopin pod biało-czerwonymi piramidami
Baśnie tysiąca i jednej nocy
Opera Aida. Musisz zobaczyć!