niedziela, 11 listopada 2012

Upojne kairskie noce ...



Więcej już wkrótce ...

PS. Odnośnie tekstu "Zimowy sen Kairu" (tutaj) na razie stanęło na tym, że sklepy w Kairze będą zamykane o północy, a restauracje  o 2 w nocy, a dwie godziny przed ich zamknięciem ma nastąpić wygaszenie świateł. Okres przejściowy rozpocznie się 1 grudnia, a zmiany mają bezwzględnie obowiązywać od początku kwietnia (więcej). Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko cieszyć się, na razie nieograniczonym czasowo, życiem nocnym Kairu czego i Wam życzymy.

* * *
Zobacz także:
Wyginam śmiało ciało
Yalla habibi! - czyli o muzyce w Egipcie
Cairo life

czwartek, 1 listopada 2012

Zimowy sen Kairu?

Nie bez powodu Kair nazywany jest miastem, które nigdy nie zasypia. Dzień po dniu, zatłoczony przez ludzi którzy wypełniają każdą, najmniejszą nawet uliczkę, budynek, czy kafejkę. Spacerując, jadąc, targując się, wyskakując z autobusów czy tańcząc na hałaśliwych łodziach na Nilu powodują, że miasto niemal eksploduje energią, w nocy nawet bardziej niż za dnia. Intensywne kolory, dźwięki i zapachy pobudzają wszystkie zmysły i nie pozwalają zasnąć, aż do świtu.

Kipiący nocnym życiem market Khan al Khalili

Czyżby to miało się zmienić? Przyznam, że ze zdziwieniem przeczytałam artykuł (tutaj), że aby zapobiegać problemom związanym z niedoborami prądu rząd postanowił nakazać zamykanie sklepów o godzinie 10-tej wieczorem. Na szczęście na razie decyzja została odroczona, bo nie wyobrażam sobie zamykania sklepów, a tym samym zmniejszenia ich dochodów, w czasie wieczornego szczytu zakupowego. Choć dla nas brzmi to egzotycznie, to właśnie wieczorem i w nocy życie tutaj kwitnie. Przewoźne kafejki na Nilu zaczynają się rozkładać około godziny 9-tej wieczorem, a w późnych godzinach nocnych trudno jest przecisnąć się między kramami rozłożonymi w handlowych dzielnicach, takich jak Attaba i Khan al Khalili, oraz wzdłuż głównych ulic Downtown. Zakupy o północy, szczególnie latem oraz w czasie Ramadanu, są doskonałym sposobem na spędzanie czasu w rodzinnym gronie. Mamy nadzieję, że Kair, który ekonomicznie bardzo ucierpiał na Rewolucji, nie zapadnie w zimowy wieczorny sen.

PS. Z innego artykułu (tutaj) wyczytałam, że mowa jest nie tylko o zamykaniu o godz. 10 wieczorem sklepów, ale i restauracji (!). Trwają negocjacje, aby godziną zamknięcia była północ, ale ponoć już za kilka dni nakaz ten zacznie obowiązywać w wielu częściach Egiptu, na razie omijając Kair. A ja wciąż upieram się, że największą oszczędnością w Egipcie byłoby przejście na czas letni (już drugi rok z rzędu obowiązuje tutaj całoroczny czas zimowy, co oznacza że latem zachód słońca jest już o godz. 7 wieczorem). 1 godzina oszczędności prądu przez 365 dni to istotnie więcej niż modna na całym świecie "godzina dla ziemi", kiedy to przez 1 godzinę w roku część ludności nie włącza światła (a kiedy to lodówki i inne urządzenia nadal pozostają włączone).

* * *
Zobacz także:
Ciemność widzę, ciemność ... więcej o problemach z prądem
Galeria realizowanego przeze mnie projektu "Kair - miasto w ruchu"
Kair – miasto, które nigdy nie zasypia

środa, 3 października 2012

Niezidentyfikowany obiekt jadący

... ot tak jechał sobie poboczem.

Miłego dnia!


* * *
Zobacz także:

poniedziałek, 1 października 2012

Poza czasem ...

Pory roku mijają niepostrzeżenie. Teraz zapewne spadają złote i purpurowe liście. A może wszyscy mokną i narzekają na smutną pogodę za oknem? A u nas, jak co dzień, świeci słońce. Dzień za dniem... I jak tu się zorientować, że minął wrzesień, a kolejne Boże Narodzenie jest już niemal za rogiem?

Lubię egipskie słońce i fakt, że nie trzeba się zastanawiać, czy zabrać kurtkę lub parasol. Nie wrócimy do domu zmarznięci lub przemoczeni. Pogoda nas nie zaskoczy. Nie dziś, i nie jutro. Może wiosną, kiedy rozpocznie się sezon khamseenów (więcej). Brakuje mi jednak zmiany pór roku, ktore porządkują nasze życie: wygrzewania się w ostatnich promieniach jesiennego słońca, dziecięcej radości z pierwszego śniegu, a później oczekiwania na wiosnę, która już powinna przyjść.

U nas wciąż jest lato. Upały wróciły i jeszcze trwa sezon na mango. Rozpoczęcie sezonu na truskawki będzie oznaką zimy. Mango i truskawki - wyznaczniki pór roku. Dwie pory roku i nic pomiędzy. Żadnych inspiracji kulinarnych, gdyż przez cały rok dostępne są niemal te same owoce i warzywa, nawet urozmaicające smak całoroczne mrożone maliny.

Piknik nad Nilem

Egipcjanie nadal piknikują nad Nilem korzystając z chłodniejszej wieczornej bryzy (więcej). A dla nas rozpoczyna się sezon pustynnych wypraw, które rekompensują nam przewidywalność pogody. Samochody 4x4 już grzeją silniki, a my nie możemy doczekać się noclegów pod rozgwieżdżonym niebiem. Chwilo trwaj!

Czarna Pustynia, Oaza Baharija (więcej)

* * *
Zobacz także:
Rozdwojenie jaźnie, czyli o pogodzie w Egipcie
Czas na piknik!
Z notatnika pustynnego kierowcy
Wszystkie posty związane z pustynią

wtorek, 25 września 2012

Dla majsterkowiczów

W Egipcie wszystko się przyda. Przedmioty codziennego użytku przeżywają tu drugie, a nawet trzecie życie. Przy naprawie samochodów często zamiast nowych części, wstawia się ponownie stare, z odzysku, bo przecież mogą jeszcze posłużyć. Dlatego też „Friday Markets” (piątkowe bazary) cieszą się dużym powodzeniem. To tutaj można nabyć wszelkie możliwe części zamienne, stare narzędzia, zepsute telewizory - słowem wszystko co może się przydać nie tylko w gospodarstwie domowym. I do tego w niesamowicie niskich cenach!

Raj dla majsterkowiczów na piątkowym bazarze

Dla nas, wychowanych w europejskiej konsumpcyjnej kulturze, takie piątkowe bazary nie prezentują się atrakcyjnie. Co z tego, że jest tanio, skoro jakość oferowanych produktów jest bliska zera. Wolimy kupić nowy telewizor zamiast poświęcać czas i energię na kolejne naprawy, które zazwyczaj nie pomagają na długo. Biedni Egipcjanie nie mają wyboru – cieszą się tym, co mają i eksploatują wszystko do granic możliwości.

Wydawać by się mogło, że społeczeństwo, które niemal wszystko naprawia „do skutku” będzie miało mnóstwo sklepów z narzędziami, śróbokrętami, wiertłami, śrubkami, etc. Nic bardziej mylnego. Takie sklepy i owszem są, ale wybór jest niewielki, a oferowane w nich towary nie są wysokiej jakości: po niedługim czasie użytkowania młotek spada z trzonka, narzędzia blyskawicznie się tępią, etc. Dlatego też co tylko się daje przywozimy z Polski, zaczynając od wiertarki, a na wkrętach do kartongipsu kończąc.

Aż tu po czterech latach Wielkie Odkrycie! W Kairze jest sklep z narzędziami i elementami wyposażenia wnętrz z prawdziwego zdarzenia. No dobrze, jeżeli chodzi o wyposażenie wnętrz to może nie oczekujmy zbyt wiele, choć mają piękne niemieckie tapety do dziecięcego pokoju (niestety w bardziej niż niemieckich cenach). Do Castoramy czy OBI sporo mu brakuje, ale oprócz wiertarek i przyzwoitych narzędzi znalazłam tutaj prawdziwe skarby: uszczelki do okien (niezbędne zimą oraz w sezonie khamseenu, a które do tej pory przywoziliśmy z Polski) oraz uwaga! uwaga! ... korytka malarskie. Wiem, że brzmi to banalnie, ale dwa lata temu, kiedy chcieliśmy przemalować ściany spędziłam długie godziny jeżdżąc od jednego sklepu z akcesoriami malarskimi do drugiego, a sprzedawcy patrzyli na mnie jak na dziwoląga „Czego Madam od nich chce?” Jako, że Polak potrafi (w końcu lata komunizmu nauczyły nas kreatywności ;), ostatecznie wykorzystaliśmy w tym celu zakupione w sklepie spożywczym aluminiowe korytka, które służą do grillowania. A tu proszę, wszystko pod jednym dachem. Nieco rozczarowana, dlaczego nasz kierowca nie powiedział mi wcześniej o istnieniu takiego wspaniałego sklepu odpowiedział, że sam nie wiedział, że taki sklep jest w Kairze. Bo po co kupować dobre jakościowo narzędzia, które będą służyły przez wiele lat, skoro zużyte można kupić niemal za darmo, np. na piątkowym bazarze?

A dla zainteresowanych strona internetowa sklepu Dary, w którym można znaleźć te wszystkie skarby, a który z przyjemnością dodaję do listy ulubionych sklepów: www.daryegypt.com

* * *
Zobacz także:
Friday Market
Recycling po egipsku

wtorek, 11 września 2012

I choćby przyszło tysiąc atletów ...

Pewnego wiosennego poranka pracując nad fotoessejem o Nilu (więcej) postanowiłam w Sakkarze poszukać hieroglifów związanych z tą rzeką. Sakkara znana jest przede wszystkim z piramidy schodkowej Dżersera – pierwszej ze wszystkich piramid, ale jest to także jedno z najbogatszych stanowisk archeologicznych w Egipcie z dobrze zachowanymi, czy odrestaurowanymi mniejszymi piramidami, mastabami, czy grobowcami. W przeciwieństwie do potężnych piramid w Gizie oferuje możliwość zobaczenia przepięknych wnętrz zdobionych rzeźbionymi czy malowanymi hieroglifami oraz scenami z codziennego życia.


Na wycieczkę zabrałam swojego kierowcę, który co mnie nie wcale nie zdziwiło, w Sakkarze (która znajduje się pod Kairem) jeszcze nigdy nie był. Podczas zwiedzania cieszył się jak dziecko „Madam, madam, a widziałaś to? A widziałaś tamto?”. "No cóż ..." - nie była to moja pierwsza wycieczka do Sakkary. Tak czy inaczej, w przypływie entuzjazmu powiedział: „A wiesz madam? Turystyka w Egipcie cierpi po rewolucji. A gdyby tak ją pobudzić? A gdybym namówił 1000 znajomych do odwiedzenia Sakkary, to przynieślibyśmy tutaj 4.000 funtów egipskich”.

Egipcjanie płacą za bilety na teren nekropolii w Sakkarze 4 LE, podczas gdy obcokrajowcy „zaledwie” piętnaście razy więcej, czyli 60 LE. Gdyby więc przyjechało tutaj 1000 turystów to gospodarka za same bilety dostałaby zastrzyk w wysokości 60.000 funtów, nie wpominając o bakshishach i usługach dodatkowych.

Tak czy inaczej, pomimo że od naszej wycieczki minęło pół roku kierowca do Sakkary nie zabrał nawet swoich dzieci, a ja w międzyczasie wysłałam tam swoich znajomych ;)

* * *
Zobacz także:
Na początku było słowo
Zaszyfrowane hieroglifami
Magia Odkrywania

niedziela, 9 września 2012

Kurz




Kurz jest nieodłącznym elementem życia w Kairze. Towarzyszy nam cały rok – latem należałoby sprzątać niemal codziennie, aby choć na chwilę się go pozbyć, ale najgorszy jest khamseen*, kiedy po takim wietrznym dniu kurzu pełno jest go w całym domu - leży niemal wszędzie dostając się do wnętrz przez nieszczelne egipskie okna. Sprzedawcy regularnie polewają wodą teren przed swoimi sklepami, aby choć trochę uchronić się przed jego osiadaniem na sprzedawanych produktach.

* Khamseen - suchy, ciepły i pełen kurzu wiatr, który zazwyczaj wieje z przerwami przez około 50 dni (więcej o khamseen)

"Kurz" – tak fotograf Xenia Nikolskaya nazwała album ze swoimi zdjęciami pokazującymi wnętrza niegdyś przepięknych kairskich pałaców, które lata świetności mają już za sobą. Kurz jest elementem, który łączy wszystkie wnętrza i zdjęcia. Więcej o projekcie Kurz („Dust") tutaj.

Poniżej kilka moich interpretacji „zakurzonych” kairskich zakamarków.





* * *
Zobacz także:
Piaskowanie na śniadanie
Jak radzić sobie w warunkach klęski pogodowej
Smog nad Kairem

sobota, 18 sierpnia 2012

Ramadanowe migawki

Właśnie kończy się Ramadan – muzułmański miesiąc postu i modlitwy. Jutro zaczyna się kończące go święto - Eid al-Fitr - muzułmanie włożą nowe, specjalnie na tę okazję kupione ubrania, część pójdzie na poranną modlitwę, przygotują świąteczne potrawy i obdarowują się (lub przynajmniej dzieci) zazwyczaj słodkimi prezentami. Spędzą ten czas w gronie rodziny i przyjaciół, a od przyszłego tygodnia wrócą do normalnego rozkładu zajęć – wreszcie będzie można robić zakupy w dzień, a nie jak w czasie Ramadanu, w nocy ;)

Na zakończenie tego okresu - kilka migawek z Ramadanowego Kairu. Zdjęcia pochodzą z mojego nowego projektu „Cairo - City in Motion” („Kair – Miasto w Ruchu”), gdzie staram się uchwycić energię tego miasta, które nie bez powodu nazywane jest miastem, które nigdy nie zasypia (cóż za różnica w porównaniu do polskich miast, które wraz z nadejściem wieczoru zasypiają i budzą się do życia wraz z nastaniem kolejnego dnia). Pierwszą część projektu „Cairo – City in Motion” można zobaczyć w mojej (jeszcze roboczej) galerii internetowej: www.aniakrukowska.com Zapraszam!


Fanus – tradycyjne, ręcznie wykonywane lampy są znakiem rozpoznawczym Ramadanu w Egipcie. Większe wieszane są w domach lub na balkonach, największe stawiane w meczetach, podczas gdy najmniejsze dawane są jako prezenty dzieciom. (więcej o fanus tutaj i tutaj)

Muzułmanie traktują Ramadan jako czas skupienia się na modlitwie i oderwania od świata doczesnego. Na zdjęciu piątkowa modlitwa w meczecie Hussejna – najświętszym miejscu w Kairze. Wielkie parasole, otwierane latem na czas modlitwy, chronią modlących się przed palącym egipskim słońcem.

Po całodzennym ścisłym poście (bez wody i jedzenia) muzułmanie oczekują na iftar – śniadanie przełamujące post, które rozpoczyna się po zachodzie słońca. W pierwszych dniach Ramadanu iftar odbywa się w rodzinnym gronie, później jest to doskonała okazja do nadrobienia towarzyskich zaległości. Im bliżej konca Ramadanu, tym bardziej zatłoczone są bary i restauracje. (W oczekiwaniu na iftar - galeria)

Po spożyciu iftaru rozpoczyna się nocne życie. Egipcjanie tłumnie wylegają na ulice, gdzie robią zakupy, spotykają się ze znajomymi, czy po prostu miło spędzają czas. Przed Ramadanem ulice ozdabiane są różnego typu lampkami i wiszącymi ozdobami.

Kair nie bez powodu nazywany jest „miastem, które nigdy nie zasypia” – miasto, które całą dobę tętni życiem, w czasie Ramadanu otrzymuje dodatkowy zastrzyk energii.

* * *
Zobacz także:
Gdy fanoose rozświetla mrok, czyli Ramadan w Kairze - galeria na Peronie 4
W oczekiwaniu na iftar - galeria
Świat Ramadanowych reklam
Ramadan w Egipcie - reportaż BBC
Wszystkie posty związane z Ramadanem

środa, 15 sierpnia 2012

„Sofa culture”, czyli Kultura Tapczanowa na Bliskim Wschodzie

Dziś z bloga mojej kairskiej znajomej Nury. Więcej zdjęć kairskich kanap i foteli znalezionych w niecodziennych dla nas miejscach oraz ciekawych zdjęć z Egiptu znajdziecie na jej blogu: http://nuralagatta.wordpress.com/

„Sofy można znaleźć w najbardziej przypadkowych miejscach na całym Bliskim Wschodzie. Podczas moich podróży po krajach arabskich, zawsze je widziałam, ale nigdy nie uważałam za część kultury, do czasu, kiedy zaczęłam je fotografować. Od tego momentu stały się moją obsesją.

Sofy są częścią miejskiego środowiska i nie są tylko zwykłym meblem: dobrze wyrażają one arabską towarzyską naturę. Arabowie są przyjaźni, otwarci, ale i … trochę wścibscy ;)”

PS. Szukam ciekawego tłumaczenia "sofa culture" na język polski. Może wpadniecie na jakiś genialny pomysł.


     Kair - Miasto Umarłych

     Kair - Mansheyyat Nasr

      Kair - Plac Tahrir
     
     Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości Nury prowadzącej bloga    
     http://nuralagatta.wordpress.com/

* * *
Zobacz także:
Mieszkając w Mieście Umarłych
Mój jest ten kawałek podłogi
Quiz: Sprawdź, gdzie mieszkasz!

sobota, 11 sierpnia 2012

Turystów kuszenie

Jechać do Egiptu, czy nie jechać? – oto jest pytanie.

Biura podróży, czy raczej pośrednicy sprzedający wycieczki, w tym do Egiptu, bankrutują, a turyści nierzadko mają problemy z powrotem do kraju. Sytuacja na półwyspie Synaj – porwania turystów, które rozpoczęły się po rewolucji, czy niedawny incydent z zabiciem 16 żołnierzy (w czasie pokoju, a dodatkowo w czasie Ramadanu – świetego miesiąca islamu) i toczone obecnie akcje odwetowe powodują, że Synaj (może poza Sharm al Sheikh) jest miejscem, gdzie lepiej się nie wybierać. Zalecenia MSZ też nie są optymistyczne: Ministerstwo odradza wyjazdy indywidualne i grupowe poza ośrodki turystyczne.

Turystyka, jedna z najważniejszych gałęzi egipskiego przemysłu, bardzo ucierpiała od czasów rewolucji. W 2011 r. dochody z turystyki spadły o blisko jedną trzecią. Wiele osób straciło pracę i utrzymanie dla całych rodzin. Egipt stara się robić co może, aby z powrotem przyciągnąć turystów. „Chcemy dać ludziom powód do powrotu, pokazać im coś nowego” – powiedział Ali Asfar - generalny dyrektor archeologii na płaskowyżu Gizy. Aby zachęcić turystów do ponownego odwiedzenia piramid w Gizie planowane jest udostępnienie dla zwiedzających, zamkniętego od 25 lat, przepięknie zdobionego grobowca królowej Meresankh III oraz pięciu grobowców wysoko postawionych kapłanów (więcej).

Przedstawienie "Światło i dźwięk" pod piramidami w Gizie

W Sakkarze, znajdującej się na południe od Kairu, władze planują udostępnienie zwiedzającym Serapeum – ogromnej podziemnej świątyni Apisa, gdzie święte byki chowano w ogromnych, ważących od 60 do 100 ton, granitowych i bazaltowych sarkofagach.

Bardzo się cieszę, że będziemy mogli zobaczyć kolejne przepiękne zabytki starożytnego świata, choć trudno uwierzyć, że wpłynie to istotnie na stan egipskiej turystyki, skoro 85 proc. przychodów z turystyki pochodzi z „turystyki plażowej”. Nawet przewodniczący Egipskiej Federacji Turystyki powiedział: „Sprzedaję obrazy, sprzedaję marzenia, ale turyści zapamiętają to, co zobaczą w wiadomościach”. Z drugiej jednak strony wierzy on, że „Egipt zawsze powróci, nie dlatego że robi coś wyjątkowego, ale dlatego, że jest i zawsze będzie atrakcyjny.”


* * *
Zobacz także:
Archeolodzy otworzą grobowce, aby przyciągnąć turystów
Piramidy w lodówce
Wirtualna podróż wokół piramid
Przedstawienia "Światło i dźwięk" w Egipcie
Fryderyk Chopin pod biało-czerwonymi piramidami

sobota, 4 sierpnia 2012

Telefonicznie ... Muzycznie ...

Egipcjanie uwielbiają rozmawiać przez telefon i nawet najbiedniejsi starają się zaoszczędzić na zakup choć najtańszych modeli telefonów komórkowych, choć nadal funkcjonują „sklepy, z których można zadzwonić do najbliższych” (więcej). Dlatego w kraju faraonów zamieszkanym przez około 80 milionów mieszkańców funkcjonuje już ponad 90 milionów telefonów komórkowych. W Ramadanie, po zachodzie słońca, kwitnie życie rodzinne i towarzyskie. Jest to czas żniw dla operatorów sieci komórkowych oraz okres ich agresywnych promocji cenowych, zarówno dla zwykłych użytkowników, jak i tych którzy wybierają się na pielgrzymkę do Mekki (więcej). Tym razem Mobinil, jeden z trzech operatorów komórkowych, oprócz promocji cenowych przygotował też Ramadanową piosenkę, która cieszy się sporą popularnością na facebooku.



Kampanie reklamowe Mobila zazwyczaj zawierają elementy charakterystyczne dla Egiptu, a kilka lat temu ogromną popularnością cieszyła się reklama pokazująca najbardziej typowe gesty Egipcjan.



* * *
Zobacz także:
Ratunku! Nie mogę oddzwonić!
Ulubione zabawy Egipcjan
Yalla habibi, czyli o muzyce w Egipcie

niedziela, 29 lipca 2012

Zmiany, zmiany, zmiany ...

Nie zapomnę hurra-optymistycznego nastroju Egipcjan zaraz po Rewolucji. Entuzjazm, wielkie sprzątanie i szczytne hasła (więcej). Ile z tego zostało dzisiaj? Na razie widać wielki smutek związany z brakiem turystów - zgodnie z rankingiem Międzynarodowej Organizacji Turystyki Egipt spadł w ubiegłym roku z 18 na 26 pozycję pod względem najchętniej odwiedzanych krajów*. W Kairze miejsca do niedawna zatłoczone przez turystytów świecą pustkami, a sprzedawcy na Khan al Khalili – historycznym, najstarszym rynku przed rozpoczęciem Ramadanu rozpoczęli protesty, gdyż ich dochody nie pozwalają na opłacenie rachunków. Podobnie jest w Asuanie i Luksorze, gdzie obsługiwana jest tylko niewielka część rejsów po Nilu.

Po-rewolucyjne zmiany to także samowolka budowlana, gdyż Egipcjanie przestali przejmować się przepisami i budują budynki mieszkalne, które następnie przez wiele lat stoją puste, gdzie tylko się da. Kiedy przyjechaliśmy tutaj cztery lata temu, wzdłuż Nilu, niemal w sercu Kairu, rozciągały się zielone pola uprawne. Dzisiaj to wielkie osiedla, na których pozostały jedynie skrawki zieleni. Warto wiedzieć, że Egipt jest największym na świcie importerem zbóż i likwidowanie kolejnych pól oznacza zmniejszenie i tak niewystarczającej produkcji żywności dla intensywnie rosnącej populacji tego pustynnego kraju.

Zmiany nie oszczędzają także przepięknych historycznych meczetów, które po kolei zasłaniane są przez ogromne budynki mieszkalne. Transformacja jest długotrwałym procesem i ponoć musi być gorzej, aby było lepiej, ale niezależnie w jakim kierunku podąży Egipt, zmiany w strukturze miasta pozostaną na wiele dziesiątek lat ...



* Co ciekawe pomimo niezwykle atrakcyjnych zabytków z czasów starożytnych aż 85 proc. przychodów Egiptu z turystyki pochodzi z „turystyki plażowej”.

* * *
Zobacz także:

sobota, 21 lipca 2012

Ramadanowe klimaty

środa, 18 lipca 2012

Z notatnika pustynnego kierowcy

W czasie naszej egipskiej przygody, od czasu do czasu wybieramy się na pustynne safari. Trzeba przyznać, że siedzenie za kierownicą dostarcza kierowcy dodatkowych emocji, który musi dzielić swoją uwagę pomiędzy podziwianie widoków, a umiejętne sterowanie pojazdem.



Jazda „off road” generalnie nie jest czymś niezwykle trudnym i po pierwszym przejeździe przez piaski i skały zaczyna się „łapać” o co chodzi. Na piasku trzeba odważnie przyciskać pedał gazu, aby samochód nie wytracił pędu i nie utknął, a na skałach i kamieniach trzeba jechać wolno i ostrzożnie, aby nie poprzecinać opon.

Istnieje jeszcze jedno przykazanie kierowcy samochodu terenowego, które mówi aby zawsze zachować zdrowy rozsądek, a jeśli nie jesteśmy pewni tego jaki teren jest przed nami to zawsze lepiej się zatrzymać, wyjść z samochodu i sprawdzić. Stosując takie zasady można skutecznie uniknąć wjechania w piasek, który na oko wydaje się twardy, a w rzeczywistości jest miękki jak mąka, można też uniknąć skoku w przepaść lub przewrócenia samochodu.


Zdarzyło się nam ratować kierowców i samochody w przypadkach, gdy ktoś postanowił zjechać ze szczytu wydmy bardziej bokiem, a nie na wprost, albo wpakował się w błoto mimo, że wydawało się mu że to nadal zwykły piasek.

W ostatni weekend spotkaliśmy też śmiałków, którzy swoim Land Roverem postanowili wspiąć się na górkę, pod której szczytem trzeba było pokonać stopień skalny wysokości nie mniejszej niż 30 centymetrów. Z ich relacji wynika że samochód początkowo „dawał radę” ale potem stracił przyczepność na kamieniach i zaczął się zsuwać, aby w końcu przewrócić się na dach. Mieli wiele szczęścia, że samochód zatrzymał się na dachu, a nie zaczął koziołkować dalej do samego dołu wzgórza. Skończyło się na odwiezieniu jednego ze śmiałków do szpitala (nie ma obaw – będzie żył), a pozostali dwaj musieli poczekać na wsparcie, aby ściągnąć samochód ze wzgórza i postawić go na koła.


* * *
Zobacz także:

niedziela, 15 lipca 2012

Końcowe odliczanie



Zgodnie z Islamskim Projektem Obserwacji Półksiężyca (organizacją skupiającą 400 naukowców i astronomów, z siedzibą w Abu Dabi) w tym roku Ramadan rozpocznie się 21 lipca, a nie jak wcześniej szacowano 20 lipca. Ostateczną decyzję dotyczącą rozpoczęcia Ramadanu w Egipcie poznamy jednak dzień, czy dwa przed jego rozpoczęciem.

Rok islamski jest rokiem księżycowym w przeciwieństwie do roku słonecznego, na którym oparty jest nasz kalendarz (więcej) i wszystkie święta muzułmańskie (podobnie jak początek i koniec miesiąca) są świętami ruchomymi, a ich obchody wyznaczane są zgodnie z obserwacją faz księżyca.

Powodem decyzji o przesunięciu rozpoczęcia Ramadanu jest fakt, że nie będzie możliwe zobaczenie księżyca po zachodzie słońca w 20 dniu Shabaan (19 lipca), ponieważ zachód księżyca zbiegnie się z zachodem słońca we wszystkich islamskich i arabskich krajach.

W islamskim kalendarzu Shabaan jest miesiącem poprzedzającym Ramadan.


* * *
Zobacz także:

piątek, 13 lipca 2012

Rzecz o molestowaniu

Na prośbę jednej z czytelniczek bloga chciałam przybliżyć temat, który jest teraz jednym z najszerzej dyskutowanych problemów społecznych w Egipcie. Temat jest bardzo złożony i obszerny dlatego chciałabym go zarysować podając linki do stron zawierających więcej szczegółów (osoby, które nie posługują się językiem angielskim mogą skorzystać z translate.google.com, które pozwoli im mniej więcej przetłumaczyć interesujące artykuły; wystarczy w puste pole wkleić link do strony z artykułem).

Molestowanie kobiet nie jest w Egipcie niczym nowym. Od kiedy tu przyjechałam cztery lata temu słyszałam opowieści zarówno Egipcjanek, jak i ekspatek o tym niepokojącym zjawisku. Po latach milczenia kobiety, które przecież nie powinny z tego powodu zgłaszać się na policję, bo to hańba dla nich i dla rodziny (nie dla sprawcy!) oraz czyn niezmiernie trudny do udowodnienia, powoli przestawały milczeć. Kilka lat temu lokalna prasa rozpoczęła cykl artykułów poświęconych temu problemowi, a w sądach odbyły się pierwsze sprawy wygrane przez poszkodowane.

I co najważniejsze nie można winić kobiet, że są molestowane ponieważ dla sprawców nie ma znaczenia, czy kobieta była „ubrana odpowiednio”, czy nie. W takim samym stopniu napastują oni dziewczyny, czy kobiety ubrane bardziej nowocześnie, jak i kompletnie ukryte w czarnych abajach i z zakrytymi włosami. Wiek ofiary także nie ma dla nich znaczenia.

Linki:
- 7 Egipcjanek opowiada o molestowaniu na ulicach Kairu (BBC News, 2008),
- przypadek, kiedy sprawca trafił za swój czyn do więzienia.

Niestety od czasu egipskiej rewolucji, kiedy kobiety na równi z mężczyznami walczyły o obalenie reżimu, wiele zmieniło się na gorsze. Zwycięstwo rewolucjonistów spowodowało, że wiele osób poczuło się bezkarnych, a brak policji, czy obecnie istotnie mniejsza liczba policjantów na ulicach, jeszcze zwielokrotniło to zjawisko. Jeżeli dodamy do tego rozpoczętą już w czasie rewolucji oficjalną kampanię przeciwko dziennikarzom i obcokrajowcom, którzy są winni całego zła, jakie ma miejsce w Egipcie, to okazuje się, że Plac Tahrir stał się szczególnie niebezpieczny zarówno dla kobiet, jak i dziennikarzy. Traumatycznie doświadczyła tego doświadczona dziennikarka wojenna Lara Logan (więcej).

Pomimo tych wszystkich negatywnych zdarzeń, kobiety dzięki rewolucji zyskały wewnętrzną siłę - lepiej się zorganizowały i zaczęły walczyć, m.in. prowadząc kampanie w mediach, czy protestując na słynnym z rewolucji Placu Tahrir. Prężnie działającą przeciwko molestowaniu organizację można znaleźć na Facebooku: SHAG

Powstał także film "678" emitowany przez publiczną telewizję na ten temat (pełna wersja tutaj, niestety nie ma angielskich napisów).



Już najwyższy czas, aby wszystkie kobiety, nie tylko w Kairze, były godnie traktowane!

środa, 11 lipca 2012

Wspomnienie rewolucji

Egipska rewolucja odbywała się w Kairze na Placu Tahrir. Tam miały miejsce protesty, Bitwa Wielbłądzia (jak nazywają ją Egipcjanie), tam też Egipcjanie świętowali rezygnację prezydenta Mubaraka. Emocje związane z rewolucją były dla nas wystarczająco silne i nie czuliśmy potrzeby bezpośredniego uczestniczenia w wydarzeniach na Placu. Tym, którzy chcieliby zobaczyć te dramatyczne chwile polecam photo esej "The Uprising", który dzięki podkładowi dźwiękowemu nagranemu w czasie rewolucji  pozwala znaleźć się w samym centrum wydarzeń. Polecam!

Zobacz: Dominic Nahr "The Uprising"


* * *
Zobacz także:
Dzień jak co dzień?
Nowy Egipt, czyli krajobraz po rewolucji
Ana Masrija

niedziela, 1 lipca 2012

Ramadan 2012

Ramadanowe szaleństwo już się rozpoczęło. Handlowe dzielnice tętnią życiem, a wytwórcy fanoose - lamp ramadanowych mają ręce pełne roboty. Jeszcze tylko 19 dni i cały Kair zmieni się nie do poznania - wyciszy w ciągu dnia, kiedy obowiązuje post, a nocne życie rozkwitnie jeszcze bardziej. Kair - miasto, które nigdy nie zasypia pogrąży się w Ramadanowym szaleństwie.


Wiele osób trafia do nas poszukując informacji, kiedy w Egipcie rozpocznie się Ramadan. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Ramadan w bieżącym roku (1433 roku księżycowego według kalendarza Hirji) rozpocznie się 20 lipca. Decydujący głos w tej sprawie ma jednak Rada Mędrców, która na podstawie obserwacji księżyca podejmie ostateczną decyzję, dzień lub dwa przed jego rozpoczęciem.

Zapraszam do Ramadanowych galerii:
"Gdy fanoose rozświetla mrok", czyli Ramadan w Kairze
W oczekiwaniu na iftar
Świat Ramadanowych reklam

* * *
Zobacz koniecznie:
Ramadan w Egipcie
Fanoos - Ramadanowe lampy cz.1 cz.2 cz.3
Wszystkie posty związane z Ramadanem

poniedziałek, 11 czerwca 2012

18 milionów zębatek

Egipt jest jak ogromny żywy organizm - siatka tykających zegarów, z których każdy ustawiony jest na nieco inną milisekundę. Z około 80 milionów w całym kraju, 18 milionów jest wetkniętych pomiędzy ulice i budynki Kairu. Ruch uliczny może wlec się, ale można powiedzieć, że wolą Boga pomimo to płynie. Ludzie są wszędzie - jadą w samochodach, wyskakują z autobusów, idą, czy jadą na rowerach ... tykając minutę za minutą całe dnie i noce. Doktorzy, kamerdynerzy, tancerki brzucha i żebracy ... Kair składa się z 18 milionów zębatek w jednym z najbardziej ruchliwych kół świata.
                                 — Nevine El Shabrawy



Tymi słowami rozpoczyna się seria artykułów w Egypt Independent poświęcona życiu jednej osoby reprezentującej typowe dla Kairu zawody, powodującej że miasto to tętni życiem.

Seria artykułów dostępna jest tutaj:
http://www.egyptindependent.com/taxonomy/term/261161

Polecam!

* * *
Zobacz także:
Rzecz o prasowaniu
Egipski Outsourcing
Dostawcze ... rowery

piątek, 1 czerwca 2012

Radosnego Dnia Dziecka

Wszystkim dzieciom na całym świecie życzymy radosnego i beztroskiego dzieciństwa!

Poniżej mała galeria portretów egipskich dzieci. W Egipcie nie obchodzi się Dnia Dziecka, natomiast 1 kwietnia świętowany jest Dzień Sierot.


Po upalnym dniu cóż może być lepszego niż odpoczynek w parku z widokiem na stary Kair

Pomagając tacie w sklepie możne uważnie obserwować świat

Poranne połowy ryb, na łodzi która jest jednocześnie domem, to nie tylko praca, ale dobra zabawa

Pomaganie przy sprzedaży wielbłądów na targu wielbłądów w Birkash jest prawdziwym powodem do dumy

W miejscach, gdzie niemal nie docierają turyści każdy powód jest dobry, aby pozować do zdjęcia :)

* * *
Zobacz także
W Salonie Myszki Miki

Przygotuj się na Wielką Przygodę, czyli przeprowadzka do Kairu

Tekst, zawierający informacje o życiu ekspatów w Kairze powstał na prośbę Ani, która na blogu wazji.pl zbiera wywiady i opowieści osób, które osiedliły się w różnych krajach, na rozmaitych kontynentach. Gorąco polecam całą serię "Powiedział mi ekspata"!


Informacja o przeprowadzce do Kairu spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Nie ukrywam, że byłam przerażona, szczególnie gdy mąż na moje pytanie, czy w Kairze jest jak w Ammanie (jedynej wówczas stolicy krajów arabskich, którą widziałam) odpowiedział „Gorzej!” mając na myśli gorący pustynny klimat, brud i wszechobecny chaos na ulicach. Po dłuższym pobycie tutaj okazało się jednak, że jest to, w naszej opinii, jedno z najlepszych miejsc do mieszkania dla ekspatów i tym razem potencjalna wyprowadzka z Kairu napawa nas smutkiem. Ale zacznijmy od początku.

Wielka Przygoda

Egipt jest niewątpliwie krajem który zaskakuje egzotyką. Mężczyźni w galabijach i kobiety w kolorowych chustach na głowach, osiołki ciągnące wozy na ulicach stolicy, roznosiciele wody wyglądający dokładnie tak samo jak sto lat temu, stare rozklekotane taksówki (które powoli znikają z kairskich ulic), ogniska palone na ulicach miast, pozwalające bawaabom pilnującym domów na dogrzanie się w czasie zimowych nocy – to wszystko powoduje, że nie wiadomo gdzie spojrzeć, bo wszystko jest takie ciekawe i nowe. Tyle tylko, że to co fascynuje nas jako turystów nie zawsze musi się nam podobać, jako mieszkańcom danej okolicy. Dlatego też wielu przyjeżdżających tutaj ekspatów ma problemy z aklimatyzacją – przeszkadza im kompletny brak reguł na ulicach i autostradach, traktowanie nas wszędzie jak bogaczy, z których należy wydrzeć ostatniego funta, etc. Dlatego przyjeżdżając tutaj dobrze jest nastawić się na Wielką Przygodę i starać się traktować to wszystko jako lokalny koloryt.

Poradniki dla ekspatów zwracają uwagę, że pierwsze 2-3 miesiące pobytu w nowym miejscu to jak miesiąc poślubny, gdzie wszystko nas fascynuje, natomiast później zazwyczaj następuje szok kulturowy, gdy wszystko co lokalne i inne niż znamy z dotychasowego życia, zaczyna nam przeszkadzać i denerwować. Przyznam, że musimy mieć większą zdolność do adaptacji, bo szok kulturowy dopadł nas po dwóch latach pobytu w Kairze, ale nie był to łatwy okres i myśleliśmy nawet o pisaniu „AntyKronik egipskich”, aby dać upust emocjom. Na szczęście z czasem szok kulturowy mija i człowiek przyzwyczaja się do nowych warunków.

Jest jednak kilka rzeczy, które warto wiedzieć przed przyjazdem tutaj, aby jak najszybciej odnaleźć się w tym nieco zwariowanym świecie.

Community Service Associacion (CSA)
CSA (więcej) to miejsce, gdzie musisz być, znajdujące się w Maadi – samym sercu zielonej dzielnicy zamieszkiwanej w dużej mierze przez ekspatów. Jest to nie tylko miejsce tzw. „coffeemorningów” – porannych spotkań ekspatów, ale i oferujące szkolenia wprowadzające jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości, kursy językowe (arabski, angielski, etc.) i organizujące poranne wycieczki głównie dla niepracujących żon, czy weekendowe wycieczki dla całych rodzin. To wszystko powoduje, że tworzona jest tutaj otwarta społeczność ekspatów, do której bardzo łatwo dołączyć i znaleźć swoje miejsce. CSA jest wyjątkowym miejscem, nie wiem czy nie jedynym tego typu na świecie, a napewno oferującym najbardziej rozbudowany program. Wystarczy tylko przyjść na kawę, aby wychodząc mieć pierwszych znajomych, a po kilku wizytach czuć się wręcz zadomowionym w Kairze.

Wycieczki na pustynię
Egipt jest jak Skarbiec Alladyna – przez lata można tu odnajdować warte odwiedzenia miejsca zaczynając od piramid w Gizie, Sakkarze, czy Meidum, przepięknych islamskich zabytkach, a kończąc na małych warsztatach ceramicznych, w których ceramika tworzona jest w ten sam sposób jak setki lat temu. Jednak dla wielu ekspatów kwintesencją mieszkania w Egipcie są wyprawy na pustynię. Osoby, które nie mają jeszcze znajomych, czy nie posiadają samochodu z napędem na cztery koła, mogą skorzystać ze zorganizowanych wycieczek z przewodnikiem.


Osoby, które złapią bakcyla dołączają lub tworzą własną grupę znajomych, same wyznaczają trasy i miejsca noclegów. Odkrywanie pustyni, która wcale nie jest jednolitym morzem piasku (więcej), lecz kryje wiele tajemnic, jak skamieniałe szkielety wielorybów, skamieniałe drzewa, czy różne formacje skalne, oraz jazda po bezdrożach dają wiele satysfakcji, a wieczorami dzieci mogą bawić się jak w wielkiej piaskownicy pod rozgwieżdżonym niebem.




Standard życia
Istotnym elementem codziennego życia w Kairze jest jego wygoda. Trudno jest tutaj znaleźć mieszkanie, którego metraż jest mniejszy niż 100 – 150 m2, co w porównaniu z polskimi realiami jest luksusem. Wiele firm oferuje przyjeżdżającym ekspatom samochód z kierowcą. Celem kierowcy jest pomoc w odnalezniu się ekspatom w arabskojęzycznym kraju – pomoc jako w pewnym sensie opiekuna i tłumacza , choć z naszych doświadczeń wynika, że znajomość angielskiego wśród kierowców jest rozmaita a i ich pomoc może budzić pewne wątpliwości. Nie sposób wspomnieć o tutejszych usługach (więcej)– zakupach, także z warzywniaka czy apteki, dokonywanych przez telefon z dostawą do domu, czy prasowaczach (więcej), którym oddaje się ubrania, aby za niewielką opłatą po kilku godzinach dostarczyli wyprasowane i powieszone na wieszakach. I co równie ważne dla rodzin z dziećmi, w Kairze jest kilka dobrych międzynarodowych szkół oferujących naukę w systemie brytyjskim, amerykańskim, niemieckim, czy francuskim.


Poznaj kilka podstawowych zwrotów
Osoby posługujące się językiem angielskim z reguły nie będą miały tutaj problemów z komunikacją, gdyż wielu Egipcjan posługuje się tym językiem, szczególnie w turystycznych lokalizacjach, czy dzielnicach zamieszkiwanych przez ekspatów. Problem rozpoczyna się jednak, gdy chcemy wziąć taksówkę, które ze względu na bardzo niską cenę za przejazd, jest tutaj podstawowym środkiem komunikacji. I tu uwaga! Po pierwsze warto naczyć się podstawowych zwrotów, aby móc określić kierunek, dokąd chcemy się udać, ale dobrze jest wiedzieć jak tam dojechać, gdyż taksówkarze odpowiedzialni są za udostępnienie samochodu (choć i tu różnie bywa z jakością), natomiast nie odpowiają za dojazd do celu. Tak więc wiele osób, szczególnie zaraz po przyjeździe, ma rozmaite przygody związane z taksówkami. Mi się też taka zdarzyła (więcej) i pierwsze 10 minut błądzenia po okolicy traktowałam jako przygodę, po czym zaczęłam się trochę denerwować, czy będę w stanie odnaleźć mój dom, szczególnie że kierowca mówił wyłącznie po arabsku.

Wygodne (niewygodne) życie

Tak więc patrząc z perspektywy Polski ekspaci mają w Kairze wygodne życie, ale trzeba zwrocić uwagę na pewne niewygody, jakimi są np. godziny pracy lekarzy czy sklepów. Najgorzej jest w Ramadanie – świętym miesiącu islamu, kiedy od zmierzchu do świtu obowiązuje zakaz m.in. jedzenia i picia. Wówczas sklepy (poza spożywczymi) otwierane są po południu, z przerwą na iftar – śniadanie przełamujące całodzienny post, a następnie otwarte jeszcze długo po północy. Dlatego na zakupy najlepiej wybierać się dopiero wieczorem, aby mieć pewność, że interesujące nas sklepy będą otwarte. Niestety dokładnie tak samo wygląda kwestia wizyt lekarskich, a do pediatry, nawet poza Ramadanem, chodzimy zazwyczaj na 19.30.


Co najbardziej przeszkadza mi w mieszkaniu w Kairze?
Jedną z najtrudniejszych do zaakceptowania rzeczy jest podejście Egipcjan do wielu rzeczy – spóźnienia o kilka godzin lub nie dotrzymywanie terminów są tutaj standardem. Wyroby lokalne, np. meble są niestety niskiej jakości, a te sprowadzane z zagranicy są koszmarnie drogie. Okazuje się, że zamówienie nawet tak prostej rzeczy jak półka na książki urasta do rangi trudnego do pokonania problemu, a efekt końcowy jest nierzadko nie do zaakceptowania. „Malesh” – cóż za różnica, że zamówione przez nas poduszki mają inny rozmiar, czy wzór niż chcieliśmy. Wystarczy przecież powiedzieć „Sorry madam” i po kłopocie.

Kolejnym problem są właśnie kwestie zakupowe i koszty życia. Kair nie jest tanim miastem. Żywiąc się lokalnymi produktami – egipskim chlebem z kieszonką, kosheri (mieszaniną ryżu, makaronu, soczewicy z sosem pomidorowym i smażoną cebulą), czy fulem (pastą z fasoli) można przeżyć za naprawdę niewielkie pieniądze. Niestety nie jest to zbyt dietetyczne jedzenie, dlatego na co dzień żywimy się w podobny sposób, jak w Polsce. Większość produktów tego typu jest sprowadzana z zagranicy, co przekłada się na ich wysoką cenę. Niestety wybór nie jest zbyt duży, np. tylko kilka smaków jogurtów (więcej), czy kilka rodzajów wędlin. Przez pierwsze pół roku to nie przeszkadza, po dłuższym jednak czasie zaczyna brakować smaku dobrego twarogu (dostępne tutaj są słone lub gorzkie), czy dobrych wędlin. Należy pamiętać, że Egipt jest krajem islamskim, gdzie nie spożywa się wyrobów z wieprzowiny. W naszej dzielnicy od jakiegoś czasu jest sklep z wieprzowiną, ale wybór jest ograniczony, a o szynce Bohuna, z beczki, czy polędwicy sopockiej możemy tylko pomarzyć.


Bezpieczeństwo
Tematem obecnie często poruszanym w rozmowach zarówno Egipcjan, jak i ekspatów są kwestie bezpieczeństwa. Niestety od czasów Egipskiej Rewolucji, która miała miejsce w styczniu i lutym ub.r. wiele zmieniło się na gorsze. Policja, która w czasie Rewolucji zniknęła z ulic i wróciła na nie dopiero po kilku tygodniach, nadal nie odzyskała swojej reputacji. Egipcjanie nie dbają o przestrzeganie jakichkolwiek przepisów, co wykorzystują rozmaite grupy kradnąc samochody, czy torebki przechodniów. Aby uniknąć tego typu sytuacji zalecane jest przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa, np. unikanie podróżowania samochodem w nocy na nieuczęszczanych drogach, czy nienoszenie przy sobie cennych rzeczy.

Pomimo panującej niepewności nadal chętnie wędruję po lokalnych zaułkach, gdzie zazwyczaj witana jestem z uśmiechem, gdyż widząc mnie Egipcjanie cieszą się, że „turyści wrócili do Kairu”. Wraz z odpływem turystów po Rewolucji bardzo wielu z nich straciło źródło dochodu i wszyscy czekają na ustabilizowanie sytuacji i powrót do normalności.

Światowa stolica

Pomimo wciąż niepewnej sytuacji uważam, że mieszkanie w Kairze ma wiele zalet. Jest to ogromne miasto zamieszkiwane przez 18 mln ludzi, i choć wiąże się to z korkami i problemami komunikacyjnymi, to jest to także, a może przede wszystkim światowa stolica, która oferuje bogaty program artystyczny – zaczynając od lokalnych przedstawień, typu tańczący derwisze (więcej), czy koncerty egipskiej muzyki, a kończąc na wieczorach jazzowych lub bogatym programie Kairskiej Opery. Jest tutaj także sporo galerii, a od czasu do czasu organizowane są festiwale filmowe i teatralne. Nie bez powodu Kair nazywany jest miastem, które nigdy nie zasypia – sporo się dzieje, a życie tutaj na pewno nie jest nudne.

Wirujący derwisze (więcej)



* * *
Dodatkowe informacje:
- Przydatne linki znajdują się w sekcji "Co słychać w Kairze" w prawej części serwisu
- Informacje o poszczególnych aspektach życia w Kairze można znaleźć w sekcji Religia i zwyczaje

czwartek, 24 maja 2012

Pierwsze wolne wybory

Aktualizacja z 30 maja br.:
Zainteresowanym sytuacją polityczną w Egipcie i II turą wyborów prezydenckich polecam artykuł w Egypt Independent.

* * *

Dziś drugi dzień pierwszej tury wyborów prezydenckich.
Polecam zdjęcia z wczorajszego pierwszego dnia wyborów na The Frame.
Życzymy Egipcjanom tylko dobrych wyborów!


* * *
Zobacz także:
Nowy Egipt, czyli krajobraz po Rewolucji
Wybory

czwartek, 19 kwietnia 2012

Na autostradzie Alex - Kair

... 5 dni temu, w drodze powrotnej z Oazy Siwa.
Więcej już wkrótce.



* * *
Zobacz także:
Wiełblądy po horyzont
Dwa dni temu na drodze Kair-Fajum
Bliskie spotkania drugiego stopnia