środa, 18 lipca 2012

Z notatnika pustynnego kierowcy

W czasie naszej egipskiej przygody, od czasu do czasu wybieramy się na pustynne safari. Trzeba przyznać, że siedzenie za kierownicą dostarcza kierowcy dodatkowych emocji, który musi dzielić swoją uwagę pomiędzy podziwianie widoków, a umiejętne sterowanie pojazdem.



Jazda „off road” generalnie nie jest czymś niezwykle trudnym i po pierwszym przejeździe przez piaski i skały zaczyna się „łapać” o co chodzi. Na piasku trzeba odważnie przyciskać pedał gazu, aby samochód nie wytracił pędu i nie utknął, a na skałach i kamieniach trzeba jechać wolno i ostrzożnie, aby nie poprzecinać opon.

Istnieje jeszcze jedno przykazanie kierowcy samochodu terenowego, które mówi aby zawsze zachować zdrowy rozsądek, a jeśli nie jesteśmy pewni tego jaki teren jest przed nami to zawsze lepiej się zatrzymać, wyjść z samochodu i sprawdzić. Stosując takie zasady można skutecznie uniknąć wjechania w piasek, który na oko wydaje się twardy, a w rzeczywistości jest miękki jak mąka, można też uniknąć skoku w przepaść lub przewrócenia samochodu.


Zdarzyło się nam ratować kierowców i samochody w przypadkach, gdy ktoś postanowił zjechać ze szczytu wydmy bardziej bokiem, a nie na wprost, albo wpakował się w błoto mimo, że wydawało się mu że to nadal zwykły piasek.

W ostatni weekend spotkaliśmy też śmiałków, którzy swoim Land Roverem postanowili wspiąć się na górkę, pod której szczytem trzeba było pokonać stopień skalny wysokości nie mniejszej niż 30 centymetrów. Z ich relacji wynika że samochód początkowo „dawał radę” ale potem stracił przyczepność na kamieniach i zaczął się zsuwać, aby w końcu przewrócić się na dach. Mieli wiele szczęścia, że samochód zatrzymał się na dachu, a nie zaczął koziołkować dalej do samego dołu wzgórza. Skończyło się na odwiezieniu jednego ze śmiałków do szpitala (nie ma obaw – będzie żył), a pozostali dwaj musieli poczekać na wsparcie, aby ściągnąć samochód ze wzgórza i postawić go na koła.


* * *
Zobacz także:

3 komentarze:

Mrs. Knitters pisze...

Ohh. Ten wypadek mógł się naprawdę źle skończyć. Nie wiem czy odważyłabym się jechać po takim podłożu, chociaż jazdy błotne, mam zaliczone ;) tzn. jak za bardzo zwolnisz to stoisz a tył samochodu tańcuje na boki, a trzeba się utrzymać na drodze.... heh.

Pozdrawiam

Ewa pisze...

Coś trochę bez wyobraźni są niektórzy jak widać :/. Za to zdjęcia pustynne rewelacja :)

Paulo książki pisze...

Piękne widoczki... Fajnie byłoby zobaczyć to na żywo :P