sobota, 11 sierpnia 2012

Turystów kuszenie

Jechać do Egiptu, czy nie jechać? – oto jest pytanie.

Biura podróży, czy raczej pośrednicy sprzedający wycieczki, w tym do Egiptu, bankrutują, a turyści nierzadko mają problemy z powrotem do kraju. Sytuacja na półwyspie Synaj – porwania turystów, które rozpoczęły się po rewolucji, czy niedawny incydent z zabiciem 16 żołnierzy (w czasie pokoju, a dodatkowo w czasie Ramadanu – świetego miesiąca islamu) i toczone obecnie akcje odwetowe powodują, że Synaj (może poza Sharm al Sheikh) jest miejscem, gdzie lepiej się nie wybierać. Zalecenia MSZ też nie są optymistyczne: Ministerstwo odradza wyjazdy indywidualne i grupowe poza ośrodki turystyczne.

Turystyka, jedna z najważniejszych gałęzi egipskiego przemysłu, bardzo ucierpiała od czasów rewolucji. W 2011 r. dochody z turystyki spadły o blisko jedną trzecią. Wiele osób straciło pracę i utrzymanie dla całych rodzin. Egipt stara się robić co może, aby z powrotem przyciągnąć turystów. „Chcemy dać ludziom powód do powrotu, pokazać im coś nowego” – powiedział Ali Asfar - generalny dyrektor archeologii na płaskowyżu Gizy. Aby zachęcić turystów do ponownego odwiedzenia piramid w Gizie planowane jest udostępnienie dla zwiedzających, zamkniętego od 25 lat, przepięknie zdobionego grobowca królowej Meresankh III oraz pięciu grobowców wysoko postawionych kapłanów (więcej).

Przedstawienie "Światło i dźwięk" pod piramidami w Gizie

W Sakkarze, znajdującej się na południe od Kairu, władze planują udostępnienie zwiedzającym Serapeum – ogromnej podziemnej świątyni Apisa, gdzie święte byki chowano w ogromnych, ważących od 60 do 100 ton, granitowych i bazaltowych sarkofagach.

Bardzo się cieszę, że będziemy mogli zobaczyć kolejne przepiękne zabytki starożytnego świata, choć trudno uwierzyć, że wpłynie to istotnie na stan egipskiej turystyki, skoro 85 proc. przychodów z turystyki pochodzi z „turystyki plażowej”. Nawet przewodniczący Egipskiej Federacji Turystyki powiedział: „Sprzedaję obrazy, sprzedaję marzenia, ale turyści zapamiętają to, co zobaczą w wiadomościach”. Z drugiej jednak strony wierzy on, że „Egipt zawsze powróci, nie dlatego że robi coś wyjątkowego, ale dlatego, że jest i zawsze będzie atrakcyjny.”


* * *
Zobacz także:
Archeolodzy otworzą grobowce, aby przyciągnąć turystów
Piramidy w lodówce
Wirtualna podróż wokół piramid
Przedstawienia "Światło i dźwięk" w Egipcie
Fryderyk Chopin pod biało-czerwonymi piramidami

8 komentarze:

Mariusz Woziński pisze...

Nie sądzę by przeciętnemu turyście brakowało zabytków w Egipcie. W tej chwili jedyne, na czym naprawdę nam zależy to bezpieczeństwo. O ironio to, co do niedawna przeszkadzało nam bardzo odwiedzając Egipt, czyli posterunki policji i obecność w każdym hotelu uzbrojonego funkcjonariusza dzisiaj z pewności większość by ucieszyła. Sezon urlopowy powoli się kończy, rozmawiając z moim znajomymi zarówno plażowiczami jak i nurkami, którzy już wrócili z Egiptu wiem, że większość nawet tych zagorzałych bywalców krainy faraonów na pewno w przyszłym roku odpuszcza sobie Egipt. Więc wydaje mi się, że prawdziwy kryzys nad Nilem nadejdzie w przyszłym roku.

Anonimowy pisze...

Myślę że zwycięstwo Bractwa Muzułmańskiego które chce szariatu choć się do tego nie przyznaje i głosi że "islam jest rozwiązaniem" ,doprowadzi do całkowitego załamania turystyki.Do tego dochodzi brak bezpieczeństwa. Ataki na Synaju,niepokoje w kraju, nienawiść do chrześcijan- Koptów, szerząca się przestępczość to wszystko wystraszy turystów i tu nie pomoże udostępnienie dodatkowych zabytków.Nie przyjadą. Egipt czekają bardzo trudne czasy.

Anonimowy pisze...

Witam. Wraz z mężem jesteśmy zainteresowani wyjazdem do Egiptu w celu typowo plażowym, zastanawiamy się właśnie nad Sharm el Sheikh. Wyjazd ze zwiedzaniem zaliczyliśmy już kilka lat temu i byliśmy zachwyceni. Zastanawiamy się jednak cały czas, bo co rusz słyszę sprzeczne opinie - jechać czy nie jechać. Większość turystów, która wraca w wakacji w ostatnich tygodniach mówi, żeby spokojnie jechać, a jeśli nie zamierzamy opuszczać hotelu/kurortu to tym bardziej. Uważają, że sytuacje niebezpieczne są wyolbrzymiane, a w samych kurortach niewiele się zmieniło. Część ludzi jednak ostrzega...Sama nie wiem co zdecydujemy.
Panie Mariuszu, czy pisząc, że "większość ... bywalców krainy faraonów na pewno w przyszłym roku odpuszcza sobie Egipt" ma Pan na myśli sytuację, że byli w tym roku i się sparzyli, czy raczej że uważają, że w przyszłym roku będzie tam jeszcze bardziej niebezpiecznie? Będę wdzięczna za opinie osób, które wypoczywały na Sharmie w ostatnim czasie. Pozdrawiam - Puny

Mariusz Woziński pisze...

Ten rok jak wiemy był wyjątkowo pechowy dla turystów z Polski. Znajomi którzy wracali z Egiptu na szczęście nie musieli korzystać z transferów lotniczych organizowanych przez MSZ :) Nie byli również świadkami żadnych wydarzeń związanych z rebelią, powstaniem itp. Po prostu jesteśmy zmęczeni całą atmosferą jak otacza Egipt. Do porannej kawy niestety został przyklejony przykry odruch sprawdzania czy moje biuro podróży jeszcze istnieje lub czy beduini nie okupują kolejnego hotelu na Synaju. Przypominam że jest to tylko i wyłącznie moja ocena sytuacji w Egipcie, oparta na własnych doświadczeniach i kilkunastu moich znajomych.

Anonimowy pisze...

Dziękuje Panie Mariuszu za opinię. Cały czas rozważamy za i przeciw wyjazdu, choć skłaniamy się raczej ku "za" :-) Pozdrawiam - Puny

Małgorzata pisze...

Tydzień temu wróciłam z wycieczki wraz z moją 4-letnią córeczką Mają i 18-letnią siostrą. 3 młode i atrakcyjne dziewczyny spędziły gorący tydzień w Egipcie. Poza hotel wybrałyśmy się tylko raz, aby ponurkować i na pewno były to jedne z lepszych wakacji w moim życiu.

Na szczęście nic z opisywanych rzeczy się nie działo.

Szkoda by też było, żeby Egipt stracił, bo z ekonomicznego punktu widzenia - kilkuletni aa przerwa w turystyce będzie dla kraju katastrofą!

Gadzinka Shibuya pisze...

Pod koniec lipca wróciłam z Egiptu. Byłam tam 2 tygodnie i już planuję kolejny wyjazd w październiku.
Byłam w Sharm. Wykupiłam tam fakultety Jerozolimę, Kair oraz Rejs Statkiem z nurkowaniem. W Kairze spotkałam się z sytuacją, gdzie zabrakło nam paliwa i musieliśmy przejść przeprawę z Egipcjanami, aby zatankować. Wszystko opisane na moim blogu, jakby ktoś chciał przeczytać. Poza tym jednym incydentem nic się nie działo. Zjechaliśmy Jerozolimę i Kair, chodziłam w nocy po Sharm, nie czułam lęku. Też ludzie mnie ostrzegali,żebym nie jechała do Egiptu. Pojechałam, nie żałuje. Jak wszystko pójdzie po moich myślach, wrócę tam w październiku.

egipcjanin pisze...

Jechać i to obowiązkowo :)