niedziela, 9 września 2012

Kurz




Kurz jest nieodłącznym elementem życia w Kairze. Towarzyszy nam cały rok – latem należałoby sprzątać niemal codziennie, aby choć na chwilę się go pozbyć, ale najgorszy jest khamseen*, kiedy po takim wietrznym dniu kurzu pełno jest go w całym domu - leży niemal wszędzie dostając się do wnętrz przez nieszczelne egipskie okna. Sprzedawcy regularnie polewają wodą teren przed swoimi sklepami, aby choć trochę uchronić się przed jego osiadaniem na sprzedawanych produktach.

* Khamseen - suchy, ciepły i pełen kurzu wiatr, który zazwyczaj wieje z przerwami przez około 50 dni (więcej o khamseen)

"Kurz" – tak fotograf Xenia Nikolskaya nazwała album ze swoimi zdjęciami pokazującymi wnętrza niegdyś przepięknych kairskich pałaców, które lata świetności mają już za sobą. Kurz jest elementem, który łączy wszystkie wnętrza i zdjęcia. Więcej o projekcie Kurz („Dust") tutaj.

Poniżej kilka moich interpretacji „zakurzonych” kairskich zakamarków.





* * *
Zobacz także:
Piaskowanie na śniadanie
Jak radzić sobie w warunkach klęski pogodowej
Smog nad Kairem

10 komentarze:

Anonimowy pisze...

uuu ohydnie to wyglada :/

Kroniki egipskie pisze...

... jak się człowiek dobrze przyjrzy, to może w tym zauważyć piękno ;)

Kasia pisze...

Bardzo mi sie te fotki podobaja, i Twoje i te z linka. Szkoda tylko, ze takie piekne miejsca niszczeja i porastaja kurzem...

Ewa pisze...

Tajemniczo i niesamowicie. Piękne te zdjęcia.

Jo pisze...

szkoda tych miejsc, takich opuszczonych, niemniej zdjęcia piękne :)

Anonimowy pisze...

100% racja ;) można sprzątać codziennie a i tak dobrze nie będzie. egipski kurz jest jak zaraza.

Kroniki egipskie pisze...

Absolutnie się zgadzam, że egipski kurz to zaraza ;) Niestety nie można go wyplenić ...

Co do tych opuszczonych miejsc, jest w nich wiele uroku właśnie dlatego, że są opuszczone. Oczywiście, że warto byłoby je odrestaurować, tyle tylko, że wówczas zmienią się w muzea, w których trzeba będzie chodzić w kapciach. Czy to rzeczywiście jedyne dobre rozwiązanie? Osobiście uwielbiam odkrywać miejsca, które wraz z wiekiem (i kurzem ;) nabierają charakteru.

Na szczęście w Kairze spore kwoty przeznaczane są na renowację islamskich zabytków - remontowane są całe fragmenty starego islamskiego Kairu. Wydaje mi się, że jeżeli zsumować zabytki starożytnego świata, islamskie zabytki (meczety, szkoły, fontanny, etc.) oraz najstarszą chrześcijańską część Kairu - uzyskamy obraz miasta z największą ilością zabytków na świecie. Jeżeli więc niewielki odsetek z nich stanowić będzie "romantyczną ruinę" zróżnicuje to i uzupełni listę miejsc wartych odwiedzenia.

Osobiście gorąco polecam!

FLoRa pisze...

Wyprowadzilam sie z Kairu jakies 5 lat temu i baaaardzo mi go brakuje. Jedyna rzecza, za ktora na pewno nie tesknie jest wlasnie kurz i codzienne sprzatanie...never ending story :) a onka, jak piszesz, wciaz nieszczelne...

Anonimowy pisze...

no tak te wszystkie ofoliowane piloty do tv:))

Kroniki egipskie pisze...

... i ofoliowane siedzenia w nowych taksówkach, chronione nie tylko przed kurzem, ale przed ich zniszczeniem przez pasażerów ;)