wtorek, 19 lutego 2013

Mulid Fatma el-Nabaweya


... czyli obchody urodzin córki proroka Mahmeta.

Wczoraj byłam, widziałam ... Jak było? Mam mieszane odczucia. Przede wszystkim bardzo głośno i bardzo tłoczno. Kilka sąsiadujących ze sobą wąskich uliczek islamskiego Kairu, udekorowanych wielkimi namiotami, zatłoczonych do granic możliwości. W nich polowe kawiarnie - krzesła i metalowe wysokie stoliki przenoszone do osób, które akurat coś zamówiły. Wprawiająca w trans muzyka na żywo, głośna do granic możliwości. I miejsca dla tańczących i kołyszących się ludzi. O godzinie ósmej, kiedy ludzie się dopiero schodzili, trudno było przecisnąć się w jakimkolwiek kierunku, a tak naprawdę mulid na dobre zaczyna się około godz. 10 wieczorem i trwa do białego rana. O ósmej wieczorem odpuściłam. Chciałam zostać dłużej, ale nie dałam rady. Natężenie muzyki mnie przytłoczyło ...

O Mulid el-Nabi, czyli urodzinach proroka możecie przeczytać tutaj. Więcej o tradycji mulidów w Egipcie i ich obchodach już wkrótce na blogu.

Za miesiąc Mulid el-Hussejn. Ja się wybieram, a Wy?
 
Zobacz także:


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

A my będziemy witać wiosnę. Nareszcie bo zima latoś śnieżna i mroźna.

horsefan pisze...

Aniu, czy wiesz, że napisałaś ten post, gdy my w Polsce świętowaliśmy urodziny Mikołaja Kopernika?

Mo. pisze...

Ja się wybiorę z Tobą...wirtualnie:)